Rok 2019 był z pewnością najlepszym rokiem w historii Lechii. Trzecie miejsce w lidze, a także zdobyty Puchar Polski – co mogłoby się także przełożyć na wysoką jakość meczów wyjazdowych. Niestety nic bardziej mylnego. Dzięki uprzejmości Komisji Ligi, która ukarała Lechię za pokaz pirotechniczny na meczu z Górnikiem pod koniec 2018 roku, otrzymaliśmy zakaz wyjazdowy do końca rundy zasadniczej Ekstraklasy w sezonie 2018/2019.

Na szczęście na Puchar Polski zakaz nie obowiązywał i pod koniec lutego stawiliśmy się w 650 głów w Zabrzu, w tym Bracia z Wrocławia i Raków Częstochowa, aktywnie nas w tym roku wspierający.

Kolejnym etapem naszego zwycięskiego szlaku po trofeum było właśnie miasto pod Jasną Górą. Uprzejmie ugoszczeni przez częstochowian stawiliśmy się w liczbie 800 osób, w tym oczywiście Śląsk Wrocław, Czarni Słupsk jak i rozmieszczony tego dnia po całym stadionie Stomil Olsztyn.

Osobny akapit warto byłoby poświęcić wyjazdowi na Stadion Narodowy – mecz, który już zawsze zapisze się w naszej pamięci. Dzięki problemom z wejściem na stadion, które pozostawimy tu bez większego komentarza, w Warszawie pojawia się rekordowe 21 tysięcy kibiców w biało-zielonych barwach. Aktywnie – jak zwykle wspiera nas Śląsk Wrocław, który pojawia się w liczbie 1300 kibiców. Obecne są także posiłki z Częstochowy, Olsztyna, jak i Słupska. W akompaniamencie niesamowicie fanatycznego dopingu i jakże efektownej oprawy mogliśmy wspólnie z piłkarzami cieszyć się z odzyskanego po 36 latach trofeum. Efekty możemy zobaczyć tutaj:

Osobny akapit warto byłoby poświęcić wyjazdowi na Stadion Narodowy – mecz, który już zawsze zapisze się w naszej pamięci. Dzięki problemom z wejściem na stadion, które pozostawimy tu bez większego komentarza, w Warszawie pojawia się rekordowe 21 tysięcy kibiców w biało-zielonych barwach. Aktywnie – jak zwykle wspiera nas Śląsk Wrocław, który pojawia się w liczbie 1300 kibiców. Obecne są także posiłki z Częstochowy, Olsztyna, jak i Słupska. W akompaniamencie niesamowicie fanatycznego dopingu i jakże efektownej oprawy mogliśmy wspólnie z piłkarzami cieszyć się z odzyskanego po 36 latach trofeum. Efekty możemy zobaczyć tutaj:

Dobiegł końca sezon 2018/19. Wraz z nim dobiegły końca wszelakie problemy związane z przebudowami stadionów, na których mieli gościć kibice Lechii – ale co najważniejsze dobiegł końca zakaz wyjazdowy, który skutecznie przeszkadzał nam wspierać gdańszczan na meczach wyjazdowych.

Rok zaczynamy w Gliwicach, gdzie 1200 fanatyków (350 Śląsk, 26 Raków) wspiera Lechię na wygranym w dobrym stylu meczu o Superpuchar z gliwickim Piastem. Drugi poważny wyjazd, to wyjazd do Kopenhagi. Choć mecz nie ułożył się pomyślnie dla piłkarzy – kibicowsko jak zwykle zaprezentowaliśmy się bardzo efektownie, co możemy zobaczyć poniżej:

W skromniejszych liczbach pojawiamy się w Gliwicach, Łodzi i Bełchatowie (kolejno 90, 240 i 290 głów). Dwukrotnie kibice Lechii zameldowali się także w województwie mazowieckim, i oba te wyjazdy będą wspominać bardzo dobrze. Nagrodą dla 426 kibiców jadących do Płocka, a i 724 śmiałków, którzy pojechali do Warszawy, z pewnością była dobra gra piłkarzy i dwukrotne zwycięstwo rezultatem 1:2 dla Biało-Zielonych.

Podsumowując, rok wyjazdowy możemy zaliczyć do udanych. Mimo wszelakich utrudnień, w postaci zakazów wyjazdowych, godnie reprezentowaliśmy Lechię, gdzie tylko było to możliwe, a liczby (zwłaszcza dwukrotnie w Warszawie) były naprawdę solidne. Niemniej życzymy sobie i Wam – jeszcze lepszego roku 2020, setek kilometrów przejechanych za drużyną z Gdańska oraz trzymamy kciuki, by liczby kibiców na wyjazdach były jeszcze lepsze.

O AUTORZE
Author: Kamil Barchanowicz
Ostatnio napisane przez autora