W sobotnim meczu Pucharu Polski Kobiet Lechia Ladies uległy 0:5 ekstraligowej drużynie AP Orlen Gdańsk. Biało-Zielone walczyły o jak najlepszy rezultat, ale rywalki okazały się mocniejsze.

Spotkanie rozpoczęło się obiecująco dla Lechistek. Przez kilkanaście pierwszych minut nie pozwalały rywalkom na stworzenie zagrożenia. Pomiędzy słupkami dobrze spisywała się Klaudia Gocel, a obrona była zwarta i pewna. Później jednak piłkarki z Ekstraligi przełamały się. Do przerwy zdobyły cztery gole. W dodatku kontuzji doznała napastniczka Biało-Zielonych - Sara Strychalska. Zastąpiła ją Wiktoria Kozłowska.

Po zmianie stron Lechia Ladies starały się wypracować sytuacje na zdobycie przynajmniej honorowej bramki. Przeprowadziły kilka dobrze zapowiadających się ataków, ale przeciwniczki nie pozwoliły na trafienie. W dodatku pod koniec spotkania znalazły drogę do siatki po raz piąty, ustalając wynik meczu. W rezultacie Biało-Zielone kończą swoją przygodę z Pucharem Polski Kobiet na szczeblu ogólnopolskim już w pierwszym starciu. Następną szansę na pokazanie się będą miały dopiero za rok.

Po końcowym gwizdku zapytaliśmy Oliwię Wróblewską, obrończynię Lechii, jak wyglądało spotkanie z jej perspektywy. - Ten mecz sprawdzał naszą cierpliwość, bo musiałyśmy być uważne. Przeciwniczki dużo rotowały, dużo biegały, dużo zmieniały pozycje, co dało im dużą przewagę. Ich życie się bardziej obraca wokół piłki niż nasze. To są dziewczyny, które już grają profesjonalnie. My jesteśmy drużyną amatorską, ale dałyśmy z siebie 100% i myślę, że żadna nie zeszła z tego boiska niezadowolona, bo zostawiłyśmy serducho i próbowałyśmy do końca - komentowała zawodniczka.

Opowiedziała też o podejściu drużyny do spotkania. - Myślę, że nie załamałyśmy się, tylko próbowałyśmy dalej chociaż tę jedną bramkę strzelić, żeby pokazać, że potrafimy. Ale też byłyśmy gotowe na to, że rywalki będą cały czas w natarciu, że będzie to dla nas ciężki mecz i niestety wyszło, jak wyszło. Skupiamy się teraz dalej na lidze na trawie, a nasza przygoda z pucharem się kończy. Fajnie i tak, że dotarłyśmy do tego miejsca i trzeba grać dalej - zaznaczyła.

Piłkarka zapowiedziała jednak, że za rok Lechia Ladies znów zamierzają pokazać się w Pucharze Polski. - Bardziej się przygotujemy, bo nie oszukujmy się, mamy też dużo nowych zawodniczek w tym sezonie. To jest dopiero pierwsza runda, trzeba się też ograć, poćwiczyć różne zachowania na boisku i taktykę drużynową, poznać się, swoje zagrania. My się nadal docieramy, bo jesteśmy po prostu trochę nową ekipą w tym momencie - zauważyła.

Również trener Lechistek - Mateusz Grędzicki, nie był zawiedziony postawą drużyny. -  Wiedzieliśmy, z jakim rywalem się dzisiaj mierzyliśmy. Odczucia mieszane, bo z jednej strony jestem bardzo dumny i zadowolony z postawy dziewczyn, ale ciężko też mówić o zadowoleniu, kiedy przegrywa się mecz 0:5. Ale dla dziewczyn za dzisiejszy mecz na pewno bardzo duży szacunek, bo postawiliśmy się rywalowi zdecydowanie lepszemu i jakościowo i kadrowo. Na ten moment też są widać dwie półki wyżej od nas, my dążymy do podobnego poziomu i miejmy nadzieję, że za 4 lata się spotkamy w Ekstralidze - stwierdził.

Szkoleniowiec podkreślił też, że w sobotę widział u swoich zawodniczek większe zaangażowanie niż w ostatnich meczach ligowych. - Na pewno jak porównamy to z występem przeciwko Polonii Środzie Wielkopolskiej, to dzisiaj była o wiele większa determinacja. Od pierwszej minuty było to zauważalne. Z Polonią tego nam zabrakło, a dzisiaj na zmęczeniu postawiliśmy się lepszej drużynie - chwalił podopieczne.

Trener żałował także, że zabrakło udanych szybkich ataków. - W pierwszej połowie to nam niestety nie wychodziło, mało było tych wypadów. Chociaż teraz mi się przypomina sytuację przy stanie 0:0, kiedy gdybyśmy zachowali się lepiej technicznie, mielibyśmy na sytuację 1 na 1 z bramkarką.  Można gdybać, ja akurat nie lubię gdybać. Tych wypadów do kontry było mało, ale mogliśmy zaskoczyć i tego troszeczkę zabrakło. W drugiej połowie było już lepiej, dziewczyny nabrały dużej odwagi i byliśmy w stanie zagrać w wysokim pressingu przez pewien okres meczu - cieszył się.

Mateusz Grędzicki przyznał także, że ostatnio jego ekipa zalicza nieco gorszy okres. - Nie ukrywam, że troszeczkę się pojawiło zarządzania kryzysem w tym momencie. Po świetnym starcie jesteśmy teraz po czwartej porażce z rzędu. Myślę, że teraz bardzo ważny będzie ten mecz wyjazdowy w Pszczółkach. Niestety gubimy punkty na własne życzenie. Takie sytuacje się zdarzają w piłce nożnej, jednak tak jak powiedziałem, gdzieś tę presję będziemy chcieli jeszcze wywrzeć na czubie tabeli i my tam ostatniego słowa nie powiedzieliśmy. Zdajemy sobie sprawę, że do pierwszego miejsca tracimy na ten moment już dużo punktów. Polonia Środa nie przegrała do tej pory meczu i mamy bardzo dużą stratę do nich, ale tak jak powiedziałem, chcemy narzucić presję - zapowiedział.

 

Lechia Ladies - AP Orlen 0:5 (0:4)

Skład Lechii: Gocel - Marcinkowska, Pryczek, Wróblewska, Podworska, Pierzchlińska (65' Szprada) - Ejman, Piotrkowska, Urban, Stasiulewicz - Strychalska (38' Kozłowska). Rezerwowe: Dziurdź (B), Węsierska (B), Mielewczyk, Szuman, Krzyżkowska, Wnuk, Schoennagel.

źródło: własne