Po kilku miesiącach przerwy Lechia Ladies wznowiły rozgrywki III Ligi. Biało-Zielone z pewnością nie będą jednak wspominać niedzielnego meczu z Chemikiem Bydgoszcz pozytywnie. Rywalki wywiozły 3 punkty z Gdańska po wygranej 3:7.

Początek spotkania upłynął pod znakiem wyrównanej walki. Od pierwszych chwil mecz był bardzo otwarty i zarówno jedna, jak i druga drużyna miały swoje okazje. Pierwszy gol padł w 19. minucie, gdy gościnie przełamały obronę gdańszczanek. Biało-Zielone odpowiedziały już 120 sekund później trafieniem Julii Markowskiej. Po pół godzinie gry piłkarki z Bydgoszczy ponownie znalazły drogę do bramki Julii Węsierskiej, ale tym razem nie oddały inicjatywy i na przerwę schodziły z 4 bramkami przewagi, wykorzystując praktycznie każdy błąd gospodyń. Wynik 1:5 nie dawał wielkich nadziei Lechistkom na odrobienie strat.

Po zmianie stron podopieczne Artura Kaima grały już dużo lepiej i kiedy w 56. minucie Marta Stasiulewicz umieściła piłkę w siatce, pojawił się promyk nadziei, że nie wszystko jeszcze stracone. Tuż potem jednak zmieniła się pogoda, wybijając z rytmu oba zespoły. Przy padającym śniegu i małej widoczności tempo spotkania spadło i rozpoczęła się gra błędów. Taki obrót spraw wykorzystały gościnie, podwyższając na 2:6 i nawet późniejsze trafienie Amelii Babireckiej nie wpłynęło na ostateczny wynik, bowiem rywalki także zdołały zdobyć bramkę przed zakończeniem zawodów. Przy takim rezultacie to ekipa z Bydgoszczy wskoczyła na podium III Ligi, a Biało-Zielone spadły na 4. pozycję.

20250406Lechia Chemik 3 7 snieg

Po końcowym gwizdku Alicja Piotrkowska, nowa kapitan drużyny, opowiadała nam o tym, co działo się w przerwie w szatni i jakie problemy sprawiły warunki pogodowe. -  Były emocje, głównie złość, bo nie byłyśmy zadowolone z tego, jak potoczyła się pierwsza połowa - przyznała. -  Nie realizowałyśmy tego, co miałyśmy realizować. Ale na spokojnie przekazałyśmy sobie, co mamy robić. Na drugą połowę wyszłyśmy lepiej niż na pierwszą, ale niestety już była taka strata, że nie dałyśmy rady jej odrobić. Warunki były niespodziewane i bardzo ciężkie. Przez moment w ogóle nie było nic widać - opisywała walkę ze śniegiem.

Z kolei trenera Kaima zapytaliśmy o to, czy był to tylko falstart. -  Myślę, że raczej słabsza dyspozycja, ale ona wynika z niekompletnych przygotowań - zauważył. - Tak jak cały czas podkreślam, dziewczyny pracują, studiują, na tych treningach ostatnio było ich mało i to było głównym powodem tego, że nie byliśmy w 100% przygotowani po prostu do tej rundy i żeby ten mecz wygrać, aczkolwiek w drugiej połowie pokazaliśmy charakter. Myślę, że jest do przepracowania dużo rzeczy, ale dziewczyny muszą się na pewno bardziej postarać jeśli chodzi o frekwencję na treningach - dodał.

Szkoleniowiec wyjaśnił również przyczyny nagłej zapaści gry w końcówce pierwszej połowy. -  Powiedziałem dziewczynom w szatni, że jak traci się bramkę, nie grając zgodnie z planem, rozgrywając swój własny mecz, to boli podwójnie. Zaczynasz mieć pretensje do samego siebie na boisku - tłumaczył. - Myślę, że ta druga bramka, którą straciliśmy też po kontrze, po wysokim odbiorze, trochę dobiła dziewczyny. Później często tak jest, że mentalnie jak już zespół podupadnie, wpada druga i trzecia i czwarta i już trudno się z tego podnieść. Nie jest tak, że trener może wziąć czas i gdzieś te dziewczyny podnieść na duchu. Czas mamy dopiero w przerwie, a tu już za dużo goli wpadło i ciężko było to ratować - opowiadał.

Na koniec trener zdradził, jakie cele zakłada na wiosenną część rozgrywek. -  Raczej przybrałem na tą rundę taką strategię, że będziemy szli od meczu do meczu i nie wiem, dokąd nas to zaprowadzi - powiedział. - Mam nadzieję, że dziewczyny też zreflektują się, wyciągną wnioski, przyjdą na trening i będziemy mogli popracować nad rzeczami, które po prostu nam nie działają. Niestety, jeżeli wychodzimy do kontrataku i wykonujemy bardzo dużo kontaktów z piłką w momencie odbioru, co bardzo spowalnia grę, to tych szans strzeleckich będziemy mieli mniej. Przeciwnik był w tym lepszy i z tej kontry strzelały nam bramki i niestety dzisiaj wygrały - zaznaczył. Okazję do rehabilitacji jego zawodniczki będą miały już 13 kwietnia w starciu z TAF Toruń, a więc wiceliderkami tabeli.

20250406Lechia Chemik 3 7 Drużyna

Lechia Ladies - Chemik Bydgoszcz 3:7 (1:5)

Gole: Markowska, Stasiulewicz, Babirecka

Skład Lechii: Węsierska - Podworska (62' Małoszycka), Wróblewska, Bukowska, Pipiórka (75' Babirecka) - Szprada (75' Rogalewska), Kozłowska, Urban (85' Mielewczyk), Piotrkowska, Markowska (46' Strychalska) - Stasiulewicz

źródło: własne