W sobotę przy T29 emocje sięgnęły zenitu! Lechia Ladies mierzyły się z Checzą Gdynia w spotkaniu przedostatniej kolejki III Ligi Kobiet. Po dramatycznym meczu Biało-Zielone wygrały 4:3, zgarniając 3 punkty i przesuwając się na 3. miejsce w tabeli.

Starcie z Checzą było dla Lechia Ladies kluczowe z kilku powodów. Przede wszystkim były to derby Trójmiasta, ale oprócz tego ewentualne punkty dałyby podopiecznym Artura Kaima awans na 3. miejsce w tabeli III Ligi Kobiet. Biało-Zielone wyszły więc na murawę przy T29 odpowiednio zmotywowane, co potwierdzał wynik po pierwszej połowie spotkania. Po golach Alicji Piotrkowskiej i Pauliny Rogalewskiej gdańszczanki prowadziły 2:1, a przecież jeszcze jesienią uległy tym samym rywalkom 0:3. Największe emocje przyniosła jednak druga odsłona meczu, w której sytuacja dynamicznie się zmieniała.

Po zmianie strony ekipa z Gdyni zdołała wyjść na prowadzenie 2:3. Wydawało się, że to gościnie mają przewagę, ale Lechistki nie zamierzały się poddawać. Po jednym z kornerów wyrównała Wiktoria Kozłowska, a 5 minut przed końcem rzut karny wywalczyła Sara Strychalska, która pojawiła się na placu gry w drugiej połowie. Do piłki podeszła Marta Stasiulewicz i potwierdziła swoje doświadczenie oraz stalowe nerwy, zdobywając gola na wagę 3 punktów. W ostatnich minutach rywalki naciskały, jednak Julia Węsierska nie dała się pokonać. Kluczową interwencję zaliczyła już w doliczonym czasie, gdy wybroniła strzał, który zmierzał w samo okienko jej bramki. Biało-Zielone mogły zatem świętować zwycięstwo i awans na 3. miejsce w tabeli III Ligi Kobiet.

Po końcowym gwizdku Marta Stasiulewicz mówiła skromnie, że wygrana to zasługa całego zespołu. -  Każda tutaj z drużyny dołożyła swoją cegiełkę, więc to nie jest moje zwycięstwo. To jest zwycięstwo drużyny, żeby była jasność - podkreślała. - Jestem starym wyjadaczem, nerwy mam ze stali. (śmiech) Trzeba było strzelić, więc strzeliłam po prostu. Wyrwałyśmy zwycięstwo, takie najlepiej smakuje i mega się cieszę, że potrafiłyśmy się podnieść po tym, jak straciłyśmy dwie bramki na początku drugiej połowy. Taki mamy charakter, że potrafimy się z tego podnieść, także cieszy mnie to bardzo. Jedna za wszystkie, wszystkie za jedną! - chwaliła koleżanki za ducha walki.

Swojej radości nie ukrywała też Julia Węsierska. -  W pierwszej połowie myślę, że utrzymałam bardziej tę koncentrację niż w drugiej, ale jak w drugiej zrobiłyśmy już comeback, to już ta wiara wróciła i myślę, że dziewczyny też dostały gaz do działania - zaznaczyła. -  Myślę, że grałyśmy dobrze. Osiągnęłyśmy cele, które miałyśmy założone na to spotkanie. Chociaż na początku drugiej połowy pierwsze 20 minut, jak miałyśmy zachować koncentrację, to właśnie ona nam uciekła. Tak to zazwyczaj u nas wygląda w tych meczach i musimy nad tym popracować. Najważniejsze są trzy punkty i zwycięstwo. Plan minimum mamy już zrobiony i lecimy po następny - dodała.

Bramkarka opowiedziała również o swojej ważnej interwencji w końcówce. - Na treningach lubię takie piłki. Zrobiłam to, co do mnie należało, bo górne piłki bardzo lubię bronić. Później miałam już taki chill. Wiedziałam po prostu, że wygramy ten mecz po tej interwencji - opisywała. -  Lubię dedykować różne moje występy piłkarskie rodzinie. Tym razem pozdrowienia dla taty Jacka i mamy Wioli! Kocham Was bardzo i dziękuję, że mnie wspieracie - pozdrowiła rodziców.

Trener Kaim także był w doskonałym nastroju. - Fenomenalne uczucie, wspaniały mecz. Dużo akcji, dużo goli. Takie spotkania zawsze budzą dużo emocji. Najważniejsze, że to my wychodzimy zwycięsko na koniec - komentował. - Widziałem w oczach dziewczyn od początku do samego końca, że one chciały wygrać ten mecz i pokazywały to na boisku. Miały taki ogień w oczach, że muszą to wygrać Czuły też, że mogą to zrobić. Jak wychodzisz na boisko i czujesz, że możesz rywalowi zrobić krzywdę, to podwajasz swoje szanse na zwycięstwo. I tak się stało, że nie rezygnowaliśmy W tym trudnym momencie poszliśmy do przodu i finalnie mamy trzy punkty - chwalił podopieczne.

Szkoleniowiec zdradził nam, jakie ma nastawienie przed ostatnią kolejką, w której nawet remis w starciu z Victorią Niemcz zagwarantuje Lechia Ladies podium w tabeli. -  Zgłosiliśmy się do beach soccer'a, który wypada w tym tygodniu akurat przed meczem z Niemczem, więc nie wiem w jakim pojedziemy zestawieniu - tłumaczył. -  Dziewczyny mogą mieć po tym trochę ciężkie nogi, natomiast pojedziemy, zagramy i zrobimy wszystko, żeby zdobyć trzy punkty - zapowiedział.

Lechia Ladies - Checz Gdynia 4:3 (2:1)

Gole: Piotrkowska, Rogalewska, Kozłowska, Stasiulewicz

Skład Lechii: Węsierska - Podworska (77’ Schoennagel), Bukowska, Pipiórka - Szprada (53’ Strychalska), Piotrkowska, Urban, Kozłowska, Rogalewska - Pierzchlińska (63’ Wróblewska), Stasiulewicz (94’ Mielewczyk)

źródło: własne