Sektor niebo

Wojtek „Deptak” Deptuła (30 stycznia 1974 – 26 grudnia 2008)

Deptak, bo pod taką ksywą był znany nie tylko w Oliwie ale wśród wielu innych kibiców Biało-Zielonych, piłką nożną zafascynowany był od małego, jednak dla niego ta dyscyplina sportu miała tylko jeden wymiar – Lechia Gdańsk.

W tamtych trudnych czasach, kiedy ciężko było o jakikolwiek gadżet naszego klubu poza szalikami i czapkami robionymi na drutach, on jako pierwszy za uzbierane kieszonkowe i przy wsparciu rodziny „szarpnął” się na atrybut z prawdziwego zdarzenia. Zielony dres z nadrukiem na plecach „Lechia Gdańsk” długi czas był jego wizytówką, której wielu z nas mu zazdrościło. Nie rozstawał się z nim nigdy, nie ważne czy to był mecz, czy nasze wspólne codzienne uganianie się za piłką czy po prostu spotkania na ławce pod blokiem. Zaliczył w nim nawet kilka treningów z drużyną u boku Maćka Kozaka czy Sławka Wojciechowskiego.

deptak_01_20130201_1496856102
deptak_02_20130201_1330579377
deptak_03_20130201_1584147175
deptak_04_20130201_1080030065
deptak_05_20140816_2022688252

W parze ze strojem szła oczywiście fascynacja wszystkim, co było choć w najmniejszym stopniu związane z Lechią. Do dziś pamiętam jak od 5 rano staliśmy pod kioskiem ruchu, żeby jako pierwsi kupić każdą gazetę, w której było choć zdanie o naszej drużynie. Wszystkie wycinki lądowały obok biletów w „zeszytach Lechii”, które były największym skarbem w jego domu. Strzegł ich jak oka w głowie. W szafce, w której je trzymał nic nie mogło być choć przesunięte – to była świętość.

Jako fanatyk nie tylko nie opuszczał żadnego meczu na Traugutta ale musiał być zawsze na tyle wcześniej w świątyni, żeby zająć najlepsze miejsce w „młynie”.

Jego pierwszy wyjazd to pamiętny mecz na Suchych Stawach, kiedy to po nieuznanej bramce Maćka Kamińskiego Lechia poległa z Hutnikiem. Sam mecz nie był jednak najważniejszy, jako małolaci, przede wszystkim uczyliśmy się wtedy kibicowania. A było podczas tej wyprawy kilka przygód. Później jeszcze kilkakrotnie razem wyruszaliśmy na kibicowski szlak.

Z czasem jego częstotliwość podróżowania za drużyną spadła, wiadomo praca, rodzina - na stadionie we Wrzeszczu meldował się jednak zawsze.

Niestety jego wielką przygodę z Gdańską Lechią przerwał tragiczny wypadek. Nie dane mu było wybrać się na Baltic Arenę jednak z pewnością wciąż wiernie kibicuje ukochanej drużynie z „Sektora Niebo”. Po jego śmierci rodzina przekazała kolekcjonowane przez tyle lat pamiątki do powstającego na nowym stadionie muzeum.

Zawsze jak tam trafię wspominać będę Deptaka
Spoczywaj w pokoju

Mały

 

Wspomnienia

W Sektorze Niebo jest miejsce dla każdego zmarłego kibica Lechii Gdańsk. Piszcie do nas (Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. ) jeżeli jakiejś osoby brakuje lub dane, które posiadamy są błędne lub niekompletne.
Znaliście bardzo dobrze zmarłego? A może po prostu kojarzycie go z meczów? Nie czekajcie na innych tylko przysyłajcie do nas osobiste wspomnienia i zdjęcia a my dodamy je na stronę by każdy ze zmarłych był godnie uwieczniony.