Sektor niebo

Stanisław Zarębski (19 sierpnia 1930 – 29 maja 2017)

29 maja 2017 roku w wieku 88 lat zmarł wieloletni kibic Lechii Gdańsk pan Stanisław Zarębski. Zarząd klubu, piłkarze, trenerzy oraz pracownicy składają rodzinie oraz bliskim najszczersze kondolencje.
Stanisław Zarębski wiernie kibicował Biało-Zielonym od 1945 roku i gdy tylko mógł, pojawiał się na stadionie przy ul. Traugutta i Stadionie Energa Gdańsk, by wspierać swoją ukochaną drużynę. Ostatnio gościł na meczu Lechia - Jagiellonia (4:0). Niedzielny mecz z Pogonią (4:0) oglądał w telewizji. Ostatniego spotkania z Legią już niestety nie doczeka...

zarebski_00_20170530_1671197233
zarebski_01_20170530_1160536756
zarebski_02_20170530_1550369601
zarebski_03_20180208_1761952284

 

Sektor niebo

Oficjalny serwis Lechia.pl przeprowadził w 2017 roku wywiad z Panem Stanisławem, który prezentujemy Wam poniżej.

Poznajcie Pana Stanisława - jednego z najstarszych kibiców Lechii Gdańsk

Kibicować Lechii Gdańsk można w każdym wieku. Nie wierzycie? Poznajcie pana Stanisława Zarębskiego - 88-letniego wiernego kibica Biało-Zielonych.
88-letni pan Stanisław Zarębski, jeśli tylko zdrowie pozwala, jest obecny na każdym meczu Lechii na Stadionie Energa Gdańsk. Zawsze w eleganckim garniturze, pod który zakłada koszulkę meczową gdańskiej drużyny, a szyję owija Biało-Zielonym szalikiem.

- Mecz to dla każdego kibica święto, więc i strój musi być odświętny - mówi nam pan Stanisław. - A ponieważ Lechię mam zawsze w sercu już od 1945 roku, dlatego zawsze mam również na sobie koszulkę. To koszulka mojego ulubionego zawodnika Lechii z obecnej drużyny, czyli Sławka Peszki. Bardzo mu kibicuję i chciałbym, żeby strzelał jak najwięcej bramek - dodaje.

Pan Stanisław kibicem Lechii jest praktycznie od dziecka.

- Moja rodzina pochodzi z Tyszowców - małej miejscowości na Zamojszczyźnie. Ze względu na wojenną i powojenną zawieruchę musieliśmy stamtąd uciekać i tak trafiliśmy do Gdańska. Tu podjąłem studia na Wydziale Budownictwa i Inżynierii Politechniki Gdańskiej, więc można powiedzieć, że tak jak Lechia, też byłem budowlany. Później rozpocząłem pracę jako kreślarz w gdańskim Biurze Odbudowy Portów, gdzie narodziła się drużyna piłkarska, która potem przyjęła nazwę Lechia - wspomina pan Stanisław. - Dlatego też i ja zainteresowałem się, jak radzą sobie na boisku moi koledzy z pracy. Zacząłem chodzić na mecze i tak narodziła się moja miłość do Lechii, która trwa po dziś dzień. Byłem z drużyną i na stadionie przy ul. Traugutta i na Stadionie Energa Gdańsk. Gdy trzeba było, brało się taksówkę, by zdążyć na mecz, co w dawnych czasach nie było taką prostą rzeczą jak dzisiaj. Wiadomo, że czasem człowiek był zły, gdy przychodziły porażki, ale, jak to się mówi, trzeba być z drużyną na dobre i na złe. Tej zasady trzymam się przez te wszystkie lata - dodaje.

Pan Stanisław Zarębski był świadkiem największych sukcesów Lechii - brązowego medalu mistrzostw Polski w 1956, a później wywalczenia Pucharu Polski w 1983 i udziału w europejskich pucharach.

- Drużyna Lechii z lat 50. to był wspaniały zespół. Podziwiałem szczególnie braci Henryka i Roberta Gronowskich. A także Romanów - Rogocza i Korynta. To byli naprawdę zacni piłkarze. Mam nadzieję, że obecni gracze Lechii nawiążą do czasów swoich poprzedników. Na finiszu rozgrywek mamy bardzo dużą szansę osiągnąć coś wielkiego, włącznie z mistrzostwem Polski. Bardzo bym chciał móc świętować wraz z pozostałymi kibicami sukces naszych chłopaków. Myślę, że naszym dopingiem pomożemy im spełnić nasze marzenia - kończy pan Stanisław.

 

Wspomnienia

W Sektorze Niebo jest miejsce dla każdego zmarłego kibica Lechii Gdańsk. Piszcie do nas (Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. ) jeżeli jakiejś osoby brakuje lub dane, które posiadamy są błędne lub niekompletne.
Znaliście bardzo dobrze zmarłego? A może po prostu kojarzycie go z meczów? Nie czekajcie na innych tylko przysyłajcie do nas osobiste wspomnienia i zdjęcia a my dodamy je na stronę by każdy ze zmarłych był godnie uwieczniony.