Po sześciu pierwszych kolejkach sezonu 2010/11 Lechia miała na koncie po dwa zwycięstwa, remisy i porażki. W siódmej serii do Gdańska przyjechał zajmujący pozycję wicelidera Górnik Zabrze.

Cztery dni wcześniej gdańszczanie pokonali zabrzan 2:0 w wyjazdowym spotkaniu w ramach rozgrywek o Puchar Polski. Przewaga psychologiczna była więc po stronie Biało-Zielonych.

Pierwszy kwadrans meczu jest dosyć słaby, żadnej z drużyn nie udaje się oddać celnego strzału – nic więc nie zapowiada nadciągających emocji.

W 17. minucie strzał spoza pola karnego oddaje Abdou Razack Traoré. Choć piłka nie jest zbyt mocno uderzona, to bramkarzowi Górnika nie udaje się jej opanować i Lechia obejmuje prowadzenie 1:0. Trzy minuty później może być 2:0, ale uderzenie głową Ivansa Lukjanovsa broni Stachowiak.

 W 26. minucie w dość kontrowersyjnych okolicznościach pada wyrównanie: jeden z zawodników gości dośrodkowuje w pole karne, Krzysztof Bąk próbuje wybić piłkę, ale trafia ona w rękę Wodeckiego, a ten za chwilę zdobywa gola. Sędzia albo nie zauważył tej sytuacji, albo też uznał, że zagranie było przypadkowe.

Kolejne minuty są dosyć wyrównane. W 31. minucie po dośrodkowaniu ze skrzydła Bonin uderza z woleja, na szczęście dla Lechii niecelnie. Po sześćdziesięciu sekundach gdańszczanie ponownie wychodzą na prowadzenie. Świetnie z lewej strony zagrywa Paweł Buzała, piłkę sprytnie przepuszcza Lukjanovs, a akcję strzałem nie do obrony zamyka Marko Bajić.

Relacja prasowa z meczu Lechia-Górnik Zabrze
Relacja prasowa z meczu Lechia-Górnik Zabrze

W ostatnich minutach pierwszej części meczu Lechia mogła zdobyć jeszcze cztery kolejne bramki. W 34. minucie piłkę z głębi pola zagrywa Nowak. Jeden z obrońców zabrzan poślizgnął się i nie opanował futbolówki, która trafia do Buzały. W tym momencie przeciwko dwóm gdańszczanom zostaje tylko jeden defensor Górnika. Buzała podaje do Traoré, który, będąc na dwunastym metrze, ma przed sobą tylko bramkarza rywali. Próbuje go przelobować, ale Stachowiak nie daje się zaskoczyć. Minutę później z linii bramkowej piłkę wybija jeden z obrońców Górnika. W 41. minucie znajdujący się w dogodnej sytuacji Traoré trafia w obrońcę rywali, a dwie minuty przed przerwą dobry strzał z dystansu Pawła Nowaka sparował Stachowiak. Do przerwy więc „tylko” 2:1 dla Lechii.

Od początku drugiej części Biało-Zieloni atakują z taką samą pasją jak przed przerwą. Już trzy minuty po wznowieniu gry sytuacji sam na sam ze Stachowiakiem nie wykorzystuje Buzała. W 51. minucie Deleu zagrywa do Buzały, który podaje do Traoré. Potężny strzał tego ostatniego trafia w poprzeczkę.

Po godzinie gry, po kapitalnym podaniu z własnej połowy, sam przed Stachowiakiem znajduje się Buzała. Uderza mocno w środek bramki, piłka przełamuje ręce bramkarza Górnika i wpada do siatki. Kolejne dziesięć minut to lepsza gra zabrzan i próby zniwelowania strat. Jednak ostatnie dwadzieścia minut to prawdziwy koncert Lechii.

Bilet z meczu Lechia-Górnik Zabrze
Bilet z meczu Lechia-Górnik Zabrze

Jeszcze w 71. minucie Stachowiak broni strzał Traoré, ale na kwadrans przed końcem nie jest w stanie nic zrobić po fenomenalnej akcji Lechii. Na prawym skrzydle z piłką „zatańczył” Buzała, podaje do Lukjanovsa, który natychmiast zagrywa do Deleu. Ten odgrywa do Łotysza, który bez przyjęcia podaje piłkę wzdłuż bramki. Dopada do niej Traoré i z najbliższej odległości strzela czwartego gola dla gospodarzy. Akcja stadiony świata!

25 września 2010 roku
Mecz ekstraklasy
Lechia Gdańsk – Górnik Zabrze 5:1 (2:1)
Widzów: ok. 6 500
1:0 Traoré (17’), 1:1 Wodecki (26’), 2:1 Bajić (32’), 3:1 Buzała (61’), 4:1 Traoré (75’), 5:1 Sazankou (79’)
Lechia: Paweł Kapsa - Deleu, Sergejs Kożans, Krzysztof Bąk, Hubert Wołąkiewicz, Łukasz Surma, Marko Bajić (85’Marcin Pietrowski), Paweł Nowak (82’Jakub Popielarz), Ivans Lukjanovs, Paweł Buzała (75’Aleksandr Sazankou), Abdou Razack Traoré / Trener: Tomasz Kafarski
Górnik: Stachowiak - Bemben (79’Danch), Banaś, Jop, Magiera, Bonin, Przybylski, Kwiek, Wodecki (77’Sobczak), Sikorski (60’Świątek), Zahorski
Żółta kartka: Wołąkiewicz, Bajić oraz Banaś, Zahorski

Kibice nie zdążyli jeszcze ochłonąć, a mógł być kolejny gol. Wprowadzony dopiero co na boisko Aleksandr Sazankou wymanewrował obronę Górnika, ale strzela nad poprzeczką. W 79. minucie udaje mu się jednak zdobyć bramkę. Po dośrodkowaniu Nowaka głową uderza Krzysztof Bąk. Piłka trafia w słupek i spada prosto pod nogi Sazankou. Ten, nie zastanawiając się, huknął potężnie i futbolówka wpada pod samą poprzeczkę. Lechia prowadzi 5:1, a na trybunach istne szaleństwo! Końcówka spotkania to jeszcze groźne strzały Deleu i Jakuba Popielarza, ale wynik nie zmienia się do końcowego gwizdka sędziego.