Rok 1962 związany był z rewolucyjnymi zmianami w systemie rozgrywek. Zamiast dotychczasowego układu wiosna - jesień wprowadzano rozgrywki w trybie jesień - wiosna. W związku z tym wiosną 1962 roku zaplanowano rozegranie całego sezonu.

Aby było to możliwe, ekstraklasę podzielono na dwie siedmiozespołowe grupy, których zwycięzcy mieli stoczyć bój o tytuł mistrza Polski. W dwóch pierwszych spotkaniach w swojej grupie Biało-Zieloni zanotowali zwycięstwo i remis. W trzeciej kolejce zawitała do Gdańska szczecińska Arkonia.

Pierwsze minuty to zdecydowana przewaga Lechii i groźne strzały Kazimierza Frąckiewicza oraz Janusza Charczuka, które jednak pewnie broni bramkarz gości.

Później gra nieco się wyrównuje, ale to lechiści mają zdecydowanie lepsze sytuacje – najpierw Henryk Wieczorkowski strzela niecelnie po podaniu Charczuka, a chwilę później uderzenie Czesława Nowickiego kapitalnie broni golkiper Arkonii.

Relacja prasowa z meczu Lechia-Arkonia Szczecin
Relacja prasowa z meczu Lechia-Arkonia Szczecin

Wreszcie w 32. minucie:

Piłkę ma Charczuk przerzuca ją do Frąckiewicza, a ten z kolei miękko podaje ją Adamczykowi. Lewoskrzydłowy Lechii strzela w pełnym biegu i jest 1:0!
„Lechia liderem tabeli po zwycięstwie nad Arkonią 5:0”, Głos Wybrzeża, 27.03.1962 roku

Do przerwy Lechia ma jeszcze jedną sytuację, ale uderzenie Jerzego Apolewicza mija bramkę gości i wynik 1:0 nie ulega zmianie. O ile w pierwszych czterdziestu pięciu minutach Lechia przeważała, to między 51. a 56. minutą prawdziwy gdański huragan zmiótł szczecińską drużynę. Najpierw Edmund Wierzyński podaje do Frąckiewicza, który natychmiast uruchamia Charczuka.

Piłkarz Biało-Zielonych decyduje się na samotny rajd od połowy boiska, zakończony mocnym uderzeniem z szesnastego metra – robi się 2:0. Ten gol wprowadza ogromny chaos w poczynania rywali, co skrzętnie wykorzystują gracze Lechii. W 53. minucie prawie na linii pola karnego faulowany jest Wieczorkowski, a Adamczyk precyzyjnym uderzeniem zamienia rzut wolny na trzeciego gola. Mija 180 sekund i jest już 4:0! Na listę strzelców ponownie wpisuje się Adamczyk, który zachowuje najwięcej zimnej krwi w zamieszaniu po bramką Arkonii. Gospodarze idą za ciosem, a na bramkę rywali próbują uderzać nawet obrońcy. Na cztery minuty przed końcem, po kombinacyjnej akcji prawą stroną, wynik na 5:0 ustala Charczuk.

Jednej z przyczyn sukcesu upatrywano w bardzo dobrze przygotowanej murawie:

W niedzielę okazało się, że płytę można dobrze przygotować nawet w wybitnie niesprzyjających warunkach atmosferycznych. Oczyszczono wreszcie błotniste grzęzawisko, a na stadion nawieziono chyba kilkaset kilogramów trocin. Było sucho wszędzie i w tych warunkach lotni napastnicy Lechii mieli o wiele większą swobodę operowania piłką, mogli stosować bardziej urozmaicony, zaskakujący przeciwnika repertuar zagrań.
„Lechia – Arkonia 5:0”, Dziennik Bałtycki, 27.03.1962 roku
25 marca 1962 roku
Mecz ekstraklasy
Lechia Gdańsk – Arkonia Szczecin 5:0 (1:0)
Widzów: ok. 15 000
1:0 Adamczyk (32’), 2:0 Charczuk (51’), 3:0 Adamczyk (53’), 4:0 Adamczyk (56’), 5:0 Charczuk (86’).
Lechia: Sztuka – Szyndlar, Korynt, Wierzyński, Musiał, Nowicki, Wieczorkowski, Apolewicz, Charczuk, Frąckiewicz, Adamczyk; trener: Edward Drabiński
Arkonia: Putkowski - Skibiński, Nowak, Kurzyca, Wesołowski (Ptok), Lukoszek, Jerominek, Masiewicz, Pudłowski, Krajewski, Markiewicz

To zwycięstwo oznaczało dla Lechii objęcie fotela lidera w grupie A, ale ostatecznie sezon zakończyli zaledwie na piątym miejscu.

O AUTORZE
DarioB
Author: DarioBWebsite: https://www.dariob.net/
Redaktor Naczelny
Z portalem Lechia.net związany od 2003 roku. Wcześniej głównie foto, obecnie badanie historii Klubu.
Ostatnio napisane przez autora