W sezonie 1961 piłkarze Lechii toczyli dramatyczny bój o pozostanie w ekstraklasie. Na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek gdańszczanie plasowali się na jedenastej pozycji, ale nad zajmującym przedostatnie miejsce zespołem bydgoskiej Polonii mieli zaledwie punkt przewagi.

I właśnie ta drużyna zawitała do Gdańska w dwudziestej piątej kolejce. Jako że na ostatnie spotkanie gdańszczanie wybierali się do wicelidera rozgrywek, bytomskiej Polonii, to aby być pewnym utrzymania, musieli pokonać najbliższych rywali. Na trybunach zjawiło się około ośmiu tysięcy widzów, z czego aż dwa i pół tysiąca przybyło z Bydgoszczy.

Od początku spotkania Biało-Zieloni nie zamierzają kalkulować i od pierwszych sekund przypuszczają prawdziwy szturm na bramkę gości. Zaledwie po siedmiu minutach mecz jest praktycznie rozstrzygnięty! Już w 2. minucie Bogdan Adamczyk otrzymuje piłkę po dośrodkowaniu Janusza Charczuka i nie daje szans bramkarzowi rywali. Po kolejnych 300 sekundach ten drugi wykorzystuje błąd stopera gości i podwyższa prowadzenie.

Relacja prasowa z meczu Lechia-Polonia Bydgoszcz
Relacja prasowa z meczu Lechia-Polonia Bydgoszcz

Gospodarze nie zamierzają spocząć na laurach i nadal atakują, nie dając rywalom chwili oddechu. Na dwie minuty przed przerwą pięknym uderzeniem głową popisuje się Jerzy Apolewicz – pierwsza połowa meczu kończy się wynikiem 3:0.

Druga część spotkania wygląda identycznie – ze strony gospodarzy sunie atak za atakiem, siejąc spustoszenie w szeregach defensywnych rywali. W ofensywie wyróżniają się zwłaszcza Charczuk i Kazimierz Frąckiewicz, którzy przeprowadzają piękne, kombinacyjne akcje. Zupełnie niespodziewanie w 60. minucie to rywale zdobywają gola po dośrodkowaniu z rzutu rożnego (jak się później okazało, był to jedyny celny strzał piłkarzy z Bydgoszczy w tym pojedynku).

Ta sytuacja tylko rozdrażnia gospodarzy i już cztery minuty później robi się 4:1. Frąckiewicz przeprowadza rajd skrzydłem, dośrodkowuje do Charczuka, który pokonuje bramkarza rywali. Już wtedy wiadomo jest, że gospodarzom nie może stać się krzywda, ale mimo wszystko nadal atakują z ogromną ambicją.

Bohaterowie zwycięskiego meczu z Polonią. W górnym rzędzie od lewej: Ryszard Szyndlar, trener Lajos Szollar, Roman Korynt, Czesław Lenc, Władysław Musiał, Czesław Nowicki, Bogdan Adamczyk. W dolnym rzędzie od lewej: Andrzej Ilkiewicz, Janusz Charczuk, Jerzy Apolewicz, Henryk Wieczorkowski, Kazimierz Frąckiewicz
Bohaterowie zwycięskiego meczu z Polonią. W górnym rzędzie od lewej: Ryszard Szyndlar, trener Lajos Szollar, Roman Korynt, Czesław Lenc, Władysław Musiał, Czesław Nowicki, Bogdan Adamczyk. W dolnym rzędzie od lewej: Andrzej Ilkiewicz, Janusz Charczuk, Jerzy Apolewicz, Henryk Wieczorkowski, Kazimierz Frąckiewicz

Na sześć minut przed końcem meczu kapitalną indywidualną akcją popisuje się Frąckiewicz – po minięciu kilku rywali udaje mu się jeszcze wymanewrować golkipera Polonii i po chwili piłka po raz piąty ląduje w bramce gości. Tuż przed końcem meczu dzieła zniszczenia dokonuje Apolewicz, który po podaniu Władysława Musiała strzela szóstego gola.

12 listopada 1961 roku
Mecz ekstraklasy
Lechia Gdańsk – Polonia Bydgoszcz 6:1 (3:0)
Widzów: ok. 8 000
1:0 Adamczyk (2’), 2:0 Charczuk (7’), 3:0 Apolewicz (43’), 3:1 Armknecht (60’), 4:1 Charczuk (64’), 5:1 Frąckiewicz (84’), 6:1 Apolewicz (90’)
Lechia: Andrzej Ilkiewicz – Korynt, Lenc, Szyndlar, Musiał, Nowicki, Wieczorkowski, Apolewicz, Charczuk, Adamczyk, Frąckiewicz; trener: Lajos Szollar
Polonia: Konieczko - Kręplewski, Jędrzejczak, Murzyn, Lubawy, Sylwestrzak, Stachowicz, Kowalski, Norkowski, Armknecht, Komasa
Dni niepewności i teoretycznych spekulacji mamy nareszcie poza sobą. Wygrywając wysoko z Polonią Bydgoszcz, gdańska Lechia zapewniła sobie definitywnie pobyt w ekstraklasie także i w roku przyszłym.
„Pogrom Polonii Bydgoszcz na stadionie Lechii”, Dziennik Bałtycki, 14.11.1961 roku

Dodatkowo w ostatniej kolejce rozpędzeni Biało-Zieloni zdołali jeszcze pokonać na wyjeździe wicemistrza Polski Polonię Bytom i zakończyli rozgrywki na ósmej pozycji.