lechia

Z Tomaszem Jachimkiem, trójmiejskim satyrykiem znanym ze "Szkła kontaktowego" w TVN 24 postanowiliśmy porozmawiać o Lechii i polskiej piłce nożnej.

L.N: Mimo, że jest pan z Gdyni wiemy, że chyba raczej jest pan fanem Bałtyku niż Arki?
T.J: Jestem kibicem Bałtyku, bo tam uczyłem się grać w piłkę. Pierwsze korki, pierwsze mecze, koszulka z numerem - wiadomo co takie rzeczy oznaczają dla dziesięcioletniego młokosa, a tyle miałem, jak zacząłem trenować. To jest kwestia sentymentu i wspomnień; natomiast - uprzedzając pytanie - nie ma we mnie niechęci czy to do Arki, czy to do innych drużyn z Pomorza. Jestem fanem piłki nożnej jako takiej.

L.N: Co sądzi pan o poczynaniach pomorskich drużyn na boiskach ekstraklasy?
T.J: Tabela nie kłamie - Lechia gra ładnie, odważnie, ofensywnie, miło się na to patrzy i jest trzecia [dop red. wywiad przeprowadzony przed meczem z Cracovią]. Wierzę w puchary.
Arka ciuła punkciki, stosuje odwieczną taktykę "jeden - zerko u siebie, remisik na wyjeździe, jakoś będzie" i jest przedostatnia. A szkoda, bo kilku piłkarzy ma bardzo sensownych - myślę choćby o Marcinie Budzińskim czy Emilu Nollu.

L.N: Stadion PGE Arena jest już w sumie na wykończeniu. Odwiedzi pan nowy stadion na jakimś meczu?
T.J: Z przyjemnością. Są spore szanse, że sam na nim pokopię, bo w czerwcu - takie są przynajmniej plany - na PGE Arena ma być mecz Polityków z TVN-em. Poziom piłkarski nie będzie zbyt wielki, ale frajda z pogrania na takim stadionie musi być przeogromna.

LN: Polskie kluby wiązane są często z korupcją. Czy pana zdaniem, w tak zwanym kupowaniu meczów, jest już wszystko jasne i klarowne?
T.J: Nie, dla mnie nic nie jest jasne ani klarowne. Z naiwnością dwunastoletniej harcerki chcę wierzyć, że liga jest czysta. Natomiast nie okażę specjalnego zdziwienia, jeśli okaże się, że jednak jest inaczej.

L.N: Europejskie puchary są na wyciągniecie ręki - uważa Pan, że w tym roku możemy sięgnąć po miejsce w kwalifikacjach?
T.J: Ba! Myślę, że piłkarze i trenerzy Lechii pluliby sobie długo w brodę, gdyby do tego nie doszło.

L.N: Ma pan jakieś wspomnienia związane z Lechią Gdańsk, lub ogólnie z piłką?
T.J: Nie wiem, ile mamy miejsca na ten wywiad? Wspomnień z piłką mam mnóstwo, co do wspomnień związanych Lechią to, rzecz jasna, pamiętam mecze w juniorach (niestety, częściej przegrywane). No i młodzieńcem będąc siedziałem na stadionie przy Traugutta, kiedy Lechia grała z Juventusem.

L.N: Sądzi pan, że polityka kadrowa (tzn. naturalizacja obcokrajowców) jest dobrym pomysłem?
T.J: Z punktu widzenia piłkarskiego na pewno tak. Jako kibicowi średnio mi się to podoba. Wiem, że to jest trend światowy i biadolenie nie specjalnie pomoże; przymykam oko na przykłady piłkarzy z "polskimi korzeniami" typu Obraniak czy Perquis, ale jak widzę w kadrze Polski Rogera czy Olisadebe to... hmm... mam wrażenie, że już nie chodzi o to, kto ma lepszą drużynę narodową, tylko kto ma zaradniejszych działaczy. Bez dwóch zdań Manuel Arboleda jest świetnym obrońcą i z pewnością przydałby się w drużynie Smudy, jest tylko drobne "ale" - otóż Manuel Arboleda to jest Kolumbijczyk. Żeby nie trzymać się naszego podwórka - kiedy widzę Brazylijczyków w reprezentacji Kataru albo sztangistę z Bułgarii w barwach Arabii Saudyjskiej - po prostu pukam się w głowę.

L.N: Czy wśród tylu obowiązków ma pan czas na śledzenie poczynań Biało-Zielonych?
T.J: Śledzę polską ligę, na Lechię i Arkę zwracam szczególną uwagę z racji na "Trójmiejskie" korzenie.

L.N: Często w kabaretach wyśmiewany jest PZPN i ogólnie polska piłka. Czy takie same myślenie jest poza sceną?
T.J: Nie śmieję się z piłkarzy. Szczerze im zazdroszczę i podziwiam, że osiągnęli poziom sportowy - dla mnie niedostępny. Co do PZPN - też raczej się nie śmieje, ale to z tego względu, że nie warto w życiu chodzić na łatwiznę.

L.N: Ma pan jakieś propozycje na piosenkę na Euro2012? Co myśli pan o propozycji Norbiego?
T.J: Nie, nie mam żadnej propozycji. Znając życie będzie to jakaś popowa kicha, ale piosenka może być do dupy, byleby kadra dobrze grała.

LN: Dziękujemy za wywiad i poświęcony nam czas.

Lechia Gdańsk

Wywiad przeprowadził Piotr Chistowski