W ostatni weekend maja mają zostać wznowione rozgrywki PKO Ekstraklasy. Lechia wówczas zagra na Stadionie Energa Gdańsk z Arką Gdynia. Niestety, na obiekt nie zostaną wpuszczeni kibice, co - biorąc pod uwagę prestiż spotkania - jest bardzo złą informacją. - Taka jest sytuacja i musimy to zaakceptować. Derby zawsze były, są i będą najważniejszym meczem w sezonie. Tak dla kibiców, jak i dla nas. Każdy by chciał, żeby w takim dniu na trybunach było przynajmniej te 30 tys. kibiców na trybunach, natomiast w tym momencie nie jest to możliwe - mówi Mario Maloca, z którym porozmawialiśmy nie tylko o derbach.

Co sobie pomyślałeś, gdy premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że 29 maja wznowione zostaną rozgrywki PKO Ekstraklasy? "Wreszcie"?

Jak najbardziej. Wszyscy czekaliśmy na taką informację, choć nie ukrywam, że po cichu liczyłem, że może zaczniemy nawet nieco wcześniej. Najważniejsze jednak, że wykonano kolejny krok do przodu i już za miesiąc wracamy do gry.

Jesteś przekonany, że liga faktycznie wystartuje czy może masz jakieś obawy, wątpliwości po zapoznaniu się z tzw. planem powrotu?

Myślę, że wszystko jest dobrze zaplanowane. Na przyszły tydzień mamy przewidziane testy na obecność koronawirusa. Siedzimy już w domach przez sześć tygodni i nie słyszałem, żeby jakikolwiek piłkarz z naszej ligi był zarażony. Dostajemy do wypełnienia ankiety, codziennie podajemy m.in. temperaturę ciała, choć w Lechii nie jest to dla mnie nic nowego, bo od dawna mamy specjalną aplikację, dzięki której sztab szkoleniowy jest na bieżąco z naszym stanem zdrowia. Ja osobiście niczego się nie obawiam. Powtórzę się - dla mnie najważniejsze, że w końcu będziemy mogli zagrać w piłkę.

No właśnie - pamiętasz kiedy po raz ostatni miałeś okazję trenować z piłką przy nodze w - nazwijmy to - normalnych warunkach?

Niech się zastanowię. To było 12 lub 13 marca, czyli bezpośrednio przed meczem z Arką. Tak nam się wtedy wydawało. Oczywiście później mieliśmy różne ćwiczenia z piłką w domu, ale każdy zdaje sobie sprawę, że nie ma to nic wspólnego z pracą na boisku. To dwie różne rzeczy.

Wspomniałeś o testach na obecność koronawirusa. W takiej sytuacji nie ma żadnych obaw, że wynik nie będzie taki, jakiego się oczekuje?

Ja na pewno chętnie pójdę. Dla mnie to rozwiązanie jest idealne. Przebadam się i będę miał czystą głowę, że ja, jak i koledzy z drużyny są zdrowi. Nie wydaje mi się, żeby jakikolwiek piłkarz miał co do tego wątpliwości.

20190626 080 rul 8804

Co robić w przypadku, gdy piłkarz lub ktoś ze sztabu jednak będzie miał koronawirusa? Zawieszamy ligę, kontynuujemy mimo wszystko?

Jestem przekonany, że osoby odpowiedzialne za plan powrotu mają w głowach rozwiązanie również na taką sytuację, choć mam nadzieję, że nigdy nie będziemy musieli tego sprawdzać i żaden piłkarz nie zachoruje. Jeśli jednak u jednego lub dwóch zawodników zostanie wykryty wirus, to nie będzie to wielkim problemem. Wtedy pozostali również wykonają testy i zagrają ci, którzy będą mogli. Mamy w kadrze ponad dwudziestu zawodników gotowych do gry, więc akurat w tej kwestii jestem spokojny.

Treningi drużynowe na boisku mają rozpocząć się 10 maja, czyli niespełna trzy tygodnie przed pierwszym meczem w lidze. To wystarczający czas, żeby dobrze się przygotować do kontynuacji tego sezonu?

Nie ma idealnego planu. Jeden trener powie, że potrzebujemy dwóch tygodni, inny stwierdzi, że to miesiąc. Mądrzy będziemy dopiero na koniec sezonu, gdy będziemy znali wyniki. Każdy zespół ma jednak te same warunki, nikt nie będzie miał w tym aspekcie przewagi. Osobiście uważam, że te 19 dni wystarczy. Gramy już długo w piłkę, znamy swoje umiejętności. Najważniejsze, że jesteśmy dobrze przygotowani pod względem kondycyjnym, mieliśmy ciężkie treningi biegowe, które zaprocentują. Jasne, nie jest to to samo, co codzienne zajęcia na boisku, ale z każdym kolejnym dniem spędzonym na murawie będziemy nabierać pewności siebie i lepiej czuć piłkę. Jestem zdania, że po trzech czy czterech treningach na boisku wszystko wróci do normalności. Tak naprawdę brakować mi będzie jednego, może dwóch sparingów, żeby wejść w rytm meczowy.

W takich realiach dużo łatwiej o kontuzje?

Tego nie da się przewidzieć. Kontuzje zawsze mogą się przytrafić. Na początku sezonu graliśmy co siedem dni, a mimo to sam złapałem dwa albo trzy urazy. Pewnie jest teraz większe ryzyko odniesienia kontuzji, ale mamy w klubie dobrych fizjoterapeutów, do tego liczną kadrę, więc nie obawiam się tego aż tak bardzo.

Tak naprawdę jesteście w trakcie trzecie okresu przygotowawczego w tym sezonie, co jest dość niecodzienne. Zapewne zdajesz sobie też sprawę, że praca, którą wykonaliście przez ostatnie sześć tygodni ma posłużyć nie tylko na dogranie tego sezonu, ale i na rundę jesienną w kolejnych rozgrywkach.

Oczywiście, że tak. Nasz zespół jest bardzo dobrze przygotowany, wykonaliśmy wszystko, co rozpisał nam sztab. Wiadomo, że nie jest łatwo trzeci raz w tym sezonie robić tą samą mozolną pracę, ale nic na to nie poradzimy. Damy radę, nawet jeśli będziemy musieli grać w systemie co trzy dni. Nie znam piłkarza, który woli trenować niż grać mecz. Zrobimy wszystko, żeby po raz kolejny zakwalifikować się do eliminacji europejskich pucharów, a myślę, że one będą mieć miejsce praktycznie od razu po zakończeniu tego sezonu. 

Domyślam się, że po takiej przerwie w trakcie sezonu głód piłki jest ogromny i jeśli nawet ktoś będzie odczuwał zmęczenie, to za wszelką cenę będzie chciał grać nawet i co dwa dni.

Zdecydowanie. Każdy z nas nie może się już doczekać pierwszego meczu. Gdy już się zacznie, to jest fajnie, ale potem każda, nawet najmniejsza pauza będzie cię irytować. Sam ostatnio o tym myślałem, bo mam trzy żółte kartki, więc jeśli w derbach dostanę kolejną, to będzie czekała mnie przerwa. To najgorsze, co może mi się w tym momencie przytrafić.

Jak wygląda twój obecny rozkład dnia? Treningi biegowe, siłownia?

Nie nudzimy się. Każdego dnia jest co robić. Trzy razy w tygodniu biegamy, dwa razy zajęcia na siłowni, a sobota i niedziela to dni wolne. Gdy kończę pracę, to mam czas zająć się rodziną. Córka ma zajęcia on-line w szkole, żona jej w tym trochę pomaga. Ja z kolei gram z synem w piłkę nożną, w koszykówkę. Dla dzieci ten okres jest bardzo trudny, bo nie widzą się z kolegami już ponad miesiąc. Tak jak my wracamy do gry, tak mam nadzieję, że w niedługim czasie otwarte zostaną szkoły, przedszkola i każdemu z nas będzie nieco łatwiej.

Cały czas jesteście w domu, nigdzie nie wychodzicie, więc jak odebrałeś wprowadzenie dodatkowej, dwutygodniowej izolacji dla was, piłkarzy? Mam tu na myśli tzw. "dzień zero".

Nie do końca to rozumiem, bo przecież nic się nie zmieniło w porównaniu do tego, co robiliśmy przez ostatnie sześć tygodni. Ale okej, być może rząd chce mieć absolutną pewność, że każdy z nas zrobił wszystko, żeby do minimum ograniczyć możliwość infekcji. Nie mamy tu nic do gadania. Jeśli minister zdrowia twierdzi, że tak ma być, to w porządku. Stosujemy się do tego.

20190713 062 rul 4371

Wznawiacie ligę od derbów Trójmiasta. Ale niestety derbów przy pustych trybunach.

Cóż, taka jest sytuacja i musimy to zaakceptować. Derby zawsze były, są i będą najważniejszym meczem w sezonie. Tak dla kibiców, jak i dla nas. Każdy by chciał, żeby w takim dniu na trybunach było przynajmniej te 30 tys. kibiców na trybunach, natomiast w tym momencie nie jest to możliwe. Mimo wszystko i tak dobrze, że przynajmniej kibice będą mogli obejrzeć ten mecz w telewizji. Wiem to po sobie, bo nie mogę się doczekać 9 maja, by obejrzeć jakikolwiek mecz pierwszej czy drugiej Bundesligi. Mam nadzieję, że faktycznie te ligi wówczas ruszą. Zawsze w weekend siadałem i włączałem mecz, a od ponad miesiąca mogę liczyć jedynie na powtórki. 

Derby to jedno, ale wiele wskazuje na to, że do końca sezonu spotkania będą rozgrywane bez publiczności. Dziwne to będą rozgrywki.

Teraz każdy się zastanawia jak będą wyglądać mecze bez kibiców. Nie wiem czy już teraz jesteśmy na to przygotowani, ale po dwóch czy trzech kolejkach rozegranych w taki sposób pewnie przywykniemy. Źle to brzmi, ale takie są realia. Graliśmy na pustym stadionie z Piastem Gliwice w Pucharze Polski. Było trudno, ale co możemy zrobić? Nic. Musimy sobie to jakoś poukładać w głowie i skupić się na piłce, żeby osiągnąć jak najlepszy wynik na koniec sezonu.

Tracicie cztery punkty do podium, a do końca sezonu zostało jedenaście kolejek. Przerwa w rozgrywkach może wpłynąć na formę poszczególnych drużyn.

Może być tak, że ci, którzy byli w słabszej formie przed zawieszeniem rozgrywek, teraz będą punktować trochę lepiej i odwrotnie. Moim zdaniem w ostatnim czasie Lech Poznań był w najlepszej dyspozycji i teraz może mieć najtrudniej, żeby wrócić do takiego poziomu. Zobaczymy. Równie dobrze może się okazać, że ta przerwa w ogóle nie wybije ich z rytmu. O nas jestem spokojny. Wiem, że będziemy grali dobrze. Tuż przed przerwą widać było, że coś u nas drgnęło. Mamy cztery punkty straty do podium, a to tyle, co nic.

"Piłkarze mieliby grać i trenować w maskach". Pytałem już o to Rafała Pietrzaka, zapytam i ciebie. Co sobie pomyślałeś, gdy po raz pierwszy przeczytałeś o takim głupim - moim zdaniem - pomyśle?

Czytałem o tym, ale mówimy o niemożliwym. Nawet pomijając fakt, że w masce nie da się biegać, to przecież gdyby ona komuś spadła w trakcie meczu, trzeba by ją wymienić. Mecze trwały by po cztery godziny. Nie ma szans, żeby ten pomysł przeszedł.

Mamy też nowinkę sędziowską. Co prawda nie jest to jeszcze potwierdzone, ale padł pomysł, żeby sędziowie zamiast klasycznych gwizdków używali cyfrowych sygnałów dźwiękowych.

Ostatnio trafiłem na rozmowę z sędzią Szymonem Marciniakiem. Jeśli dobrze zrozumiałem, to sędziowie mieliby teraz używać jakichś innych, nowych gwizdków. Generalnie uważam, że na boisku nie będzie dużych zmian. Będzie tak, jak wcześniej. Jakiekolwiek zmiany będą dotyczyły tego, co się dzieje poza murawą. Podobno teraz nie będzie można rozmawiać z sędziami. W teorii nigdy nie można było, a w trakcie meczu to się zdarzało. Wszyscy wiemy jak to wygląda na boisku.

Macie utrzymywać dystans dwóch metrów względem sędziego. Oczami wyobraźni widzę Filipa Mladenovicia, który na odległość dyskutuje z arbitrem.

(śmiech) Myślę, że nie będzie z tym problemu. Jeśli będzie chciał sobie porozmawiać, to sobie porozmawia. On doskonale zdaje sobie sprawę, że złapał za dużo kartek w ten sposób i postara się uspokoić w najbliższych meczach. Musicie sobie jednak zdawać sprawę, że piłkarze z Bałkanów reagują trochę inaczej na sytuacje boiskowe.

Ostatnie pytanie o VAR. Nie mamy jeszcze informacji czy będzie ten system obecny jeszcze w tym sezonie czy nie. Twoim zdaniem, która opcja jest lepsza?

Dla mnie to pierwszy sezon z VAR-em. Zawsze są zwolennicy, jak i przeciwnicy, ale moim zdaniem sędziowie potrafią wykonywać swoją pracę nawet bez VAR-u. Nie wiem jak to będzie wyglądało w polskiej lidze, nawet o tym nie myślę. Jasne, że lepiej, gdy sędziowie mają możliwość sprawdzenia spornej sytuacji na wideo, natomiast jeśli zapadnie decyzja, że jednak w tym sezonie już nie korzystamy z powtórek, to nie będę robił żadnych problemów. To nie jest dziś najważniejsza kwestia. 

źródło: własne