Kolejnym naszym rozmówcą w cyklu #Lechia80 był Dusan Kuciak. Powspominaliśmy z nim jego największe sukcesy, okres gry w Lechii Gdańsk oraz porozmawialiśmy o tym, co Dušan robi aktualnie.  

Paweł Koźlarski: Kontynuujemy nasz cykl wywiadów z okazji 80-lecia Lechii. Dzisiaj naszym gościem jest Dusan Kuciak, niekwestionowana legenda ekstraklasy i Lechii Gdańsk. Witamy Cię Dusan.

 Dusan Kuciak: Dziękuję, bardzo mi miło, że otrzymałem takie zaproszenie z Waszej strony. No i już teraz cieszę się na naszą wspólną rozmowę.

P.K:  A tę rozmowę przeprowadzą Paweł Koźlarski i Marek Suchwałko.

Marek Suchwałko: Grałeś w Polsce przez 14 lat. Opowiedz proszę, jak trafiłeś do naszego kraju.

D.K: To było w 2011 roku, kiedy troszeczkę już męczyłem się w Rumunii w FC Vaslui, gdzie miałem skomplikowaną sytuację, bo bez pensji graliśmy już prawie rok. I postanowiłem rozwiązać kontrakt z winy klubu. Zgłosiła się Legia, no i przyjechałem na takie troszeczkę nazwijmy to testy, bo już wszystko było dograne. Legia jakby była zainteresowana mną, ale troszeczkę musiałem poczekać na pozwolenie do grania. No i pierwszy swój mecz rozegrałem w barwach Legii w Moskwie w Ligi Europy. Jeszcze w eliminacjach ograliśmy albo awansowaliśmy po meczu ze Spartakiem.

M.S: A jakbyś mógł jeszcze opowiedzieć o samym przejściu do Lechii, no bo jednak głównie tutaj skupiamy się na Lechii Gdańsk.

D.K: Do Lechii trafiłem być może dzięki temu, że odchodził Vanja, to już ja nie powiem na ten moment, ale Vanja odchodził do Włoch, no i Lechia szukała bramkarza w tym momencie. Ja postanowiłem, że już nie opłaca, może nie do końca, że się nie opłaca grać w Anglii, ale nie było to warte tego wszystkiego, bo ja zawsze chciałem grać. Byłem jeszcze w takim wieku, że naprawdę czułem się bardzo dobrze, czułem, że jestem w formie. No i właśnie wtedy zgłosiła się Lechia jeszcze za trenera Nowaka. Przyszedłem też chyba tydzień przed rozpoczęciem ligi i szczerze nie pamiętam swojego pierwszego meczu w Lechii. Nie będę mówił, ale wiem, że to też troszeczkę było takie zwariowane, ale nie żałuję tego kroku i właśnie cieszę się, że postanowiłem jakby z Anglii wrócić do Polski i przejść do Lechii.

P.K: Przez te 14 lat w Polsce miałeś okazję zagrać w wielu meczach o takiej wysokiej dość temperaturze, m.in. w derbach Trójmiasta. Czy są jakieś derby, które wspominasz szczególnie?

D.K: Szczególnie wszystkie wygrane, czyli większość, co mnie cieszy. No wiadomo, w głowie zostały te ostatnie 4:3, ale przy pustych trybunach, a jeżeli już mam tak, że naprawdę sięgać w pamięć, no to są wygrane właśnie na wjeździe, gdzie też my potrafiliśmy, po 90 minucie  chyba Flavio strzelił, wygraliśmy. Chyba to mi tak jakby najbardziej, mówię ta atmosfera, wszystko to, bo nie chcę mówić o jakiejś nienawiści, bo to ja uważam, że do piłki nożnej nie należy tam mówić o nienawiści, ale ta atmosfera była wyższa, jak w innych meczach.

P.K: Czy towarzyszy temu jakieś szczególne uczucie, właśnie granie w takich derbach Trójmiasta?

D.K: Później już tak, na początku aż tak to nie przeżyłem, bo na początku nie byłem aż tak zakochany w Gdańsku, zakochany w Lechii, piłkarsko. Później już wiedziałem, co to znaczy dla ludzi, dla kibiców i nie chcę mówić o żadnej presji, ale właśnie chcieliśmy jako drużynę dać radość kibicom i na tym nam zależało. Ale to są przyjemne takie uczucie, że żaden jakiś dodatkowy wielki stres, ale zależało nam na tym, żeby kibice mogli się później odegrać jakoś kibicom Arki.

M.S: W czasie swojego pobytu w Lechii współpracowałeś z wieloma trenerami, m.in. właśnie z Piotrem Nowakiem, o którym wspomniałeś. Jakiego trenera byś wyróżnił pod kątem warsztatu trenerskiego czy takich relacji z zawodnikami?

D.K: Nie chcę oceniać warsztatu trenerskiego, bo jestem tylko zawodnikiem i nie mam prawa, ale jeżeli chodzi o współpracę, to chyba najlepiej wspominam Piotra Nowaka. Za jego czasów byliśmy najbliżej tego mistrzostwa. Wiem, że ludzie mówią, że mieliśmy medal, ale ja uważam, że to moje pierwsze pół roku, kiedy trenerem był trener Piotr Nowak, to byliśmy najbliżej tego mistrzostwa. Ja uważam, że on był takim najlepszym trenerem.

Nie chcę mówić pod kątem warsztatu, bo to ciężko mi ocenić. Szkoda, że nie udało nam się wtedy tego mistrzostwa zdobyć, bo to chyba zostalibyśmy wszyscy zapamiętani na zawsze w Gdańsku.

M.S: A jeśli chodzi o zawodników, też z wieloma właśnie się przeciąłeś w szatni. Który z zawodników, który występował w Lechii za Twoich czasów, miał największy potencjał i taką największą jakość piłkarską?

D.K: Jeżeli mówimy o potencjale, to prawdopodobnie „Dolny”, Kacper Urbański.To mówimy o potencjale, ale taki najlepszy piłkarz, nie chcę skłamać, ale czy to był Marco Terrazzino, tak od piłkarskiej strony, bo to był naprawdę pan piłkarz, ale nie zapominajmy też, był wcześniej Milos Krasic, wielki zawodnik. Wiadomo, że już pod koniec kariery, ale wielki i ja doceniam też, że jest „Wawrzyn”, Kuba Wawrzyniak. Naprawdę to widać, że to był doświadczony zawodnik, że coś osiągnął w karierze. No i „Peszkin”, taka wyróżniająca się postać na boisku i poza boiskiem.

P.K: Przez te lata właśnie w Ekstraklasie uzbierałeś najwięcej występów spośród wszystkich obcokrajowców, którzy kiedykolwiek występowali w Ekstraklasie. Tak więc masz naprawdę ogromne doświadczenie. Jakie są cechy, które pozwalały ci się utrzymać przez tak długi czas na tak wysokim poziomie?

 D.K: Tych meczów mogło być troszeczkę więcej, bo w okresie grania w Legii byłem przez trzy miesiące kontuzjowany. W Lechii przez pewien okres rywalizowałem ze Zlatanem. Wtedy też cały czas grałem więcej, ale już to nie była taka pewna „jedynka”. Co mi pomogło? Głód grania. Ja uważam, że też uczciwe podejście do pracy. Oprócz tej jednej kontuzji, którą miałem w Legii, to omijały mnie te kontuzje. Choć kiedy grałem ze złamaną ręką z Rapidem Wiedeń, pamiętam, tam jeszcze mnie ta kontuzja trochę wyeliminowała. Ale tak jak mówię, miałem szczęście, że nie miałem dużo kontuzji i dzięki temu mogłem grać i trenować.

 M.S: Jakbyś miał wyróżnić jedno takie najlepsze wspomnienie z całego pobytu tutaj w Gdańsku?

D.K: Z jednej strony jest to zdobycie pucharu, ale ze względu na to, że nie zagrałem w tym meczu, to tak bym sobie go nie przypisywał.Chyba to są powroty po Derbach. Naprawdę, to były wielkie rzeczy. Powrót na Traugutta.To tego nie zapomnę nigdy w życiu, ale tak samo jak nas odprowadzali kibice z hotelu na mecz derbowy na wyjeździe. Naprawdę, to są wielkie rzeczy. Ale tak samo po zdobyciu medalu trzeciego miejsca. Też fantastyczna atmosfera w centrum miasta, na Długiej. Zostanie to ze mną na długo, ale okej, żeby zostało tylko to pozytywne. Chcę pamiętać to pozytywne, bo wiemy, co wydarzyło się parę lat temu. I mi przeszkadza to, że nie utrzymaliśmy Ekstraklasy, ale mówię, te sukcesy chciałbym, żeby byli zapamiętane bardziej, niż ten spadek z Ekstraklasy.

20190914 056 rul 9940 2

P.K: Z racji, że przechodziłeś do Ekstraklasy 14 lat temu, teraz minęło już te 14 lat, trochę się liga zmieniła. Jak oceniasz obecną Ekstraklasę? Jakbyś ją porównał do tej, którą zastałeś w 2011 roku?

D.K: Nie chodzi tylko o Ekstraklasę, ale całkowicie piłka zmieniła się. Te 14 lat na ten moment, to zmieniło się bardzo dużo od piłki. To nie ma co mówić. Sama Ekstraklasa, stadiony, każdy klub, prawie każdy klub ma swój piękny, wielki stadion. I tak samo, otoczka całej Ekstraklasy, dla mnie to jest europejski, jak nie światowy poziom, otoczka Ekstraklasy. Wiadomo, że są gorsze, słabsze mecze, ale ja to wszędzie podkreślam, że niech wszyscy doceniają to, co w Polsce się robi dla piłki nożnej i Ekstraklasy.

M.S: W ostatnim sezonie reprezentowałeś barwę Rakowa Częstochowa, gdzie szkoleniowcem był Marek Papszun i był jednym z kandydatów do objęcia posady selekcjonera reprezentacji Polski. Jak byś go ocenił pod kątem relacji z zawodnikami?

D.K: Ja mogę o trenerze  Papszunie mówić tylko w dobrych słowach, bo dla mnie to, nie to, że to jest świetny trener. To pokazuje, w każdym sezonie, kiedy jest trenerem, to też pokazało, jak nie było go przez rok w Rakowie, że Raków troszeczkę pod koniec sezonu już nie był taki mocny, bo tam było siódme miejsce, jak dobrze pamiętam. No wrócił i znowu pokazał. Była to walka o mistrzostwo do ostatniej kolejki. Ja bardzo go cenię też za to, jakim jest człowiekiem, bo nie jedną rozmowę przeprowadziliśmy razem i jest bardzo uczciwym, nie mówi tam jakiejś półprawdy, czy nie oszukuje, nigdy nie oszukał, dlatego fantastyczny trener i bardzo dobry człowiek.

P.K: Tak pozostając jeszcze przy tematach powiązanych tutaj z Rakowem Częstochowa, do Lechii prawdopodobnie dołączy, zaznaczę, że są  takie plotki, jeszcze nie wiadomo, czy na pewno dołączy - Muhammed Sahinović. Miałeś pewnie okazję nieraz gdzieś tam się przeciąć w szatni z Muhammedem. Co możesz powiedzieć o nim jako o bramkarzu?

D.K: Tak przeprowadziliśmy, nie wiem, czy to jest dobre słowo, razem okres przygotowawczy rok temu, kiedy po tym okresie przygotowawczym było wiadomo, że on nie ma szansy na regularną grę, to poszedł na wypożyczenie na Słowację do Michalovic. Zimą wrócił, co mnie cieszy, że ja nie oddałem swojego miejsca, bo jednak to ja jeździłem na mecze, a nie on. No i tak się złożyło, że teraz Lechia potrzebuje bramkarza. Znalazła go w postaci Muhammeda. Zobaczymy, czy to wszystko się uda, ale uważam, że może pomóc, ale są do tego potrzebne spełnienia pewnych warunków, żeby on się tutaj czuł komfortowo i wtedy może w pełni pokazać swoją jakość bramkarską.

M.S: Patrząc na twoją karierę, co uważasz za swój największy sukces? Jakbyś miał wyróżnić jeden taki moment?

D.K: Chyba nie jest to jeden. W całej karierze, powiem tak, jestem naprawdę z siebie dumny, że byłem uczestnikiem, wiem, że nie zagrałem, ale Mistrzostw Świata i Mistrzostw Europy. Nie chcę powiedzieć, że to jest jakiś super sukces, ale nie wszyscy zawodnicy tak mogą mówić, że byli uczestnikami. Byłem drugim, trzecim bramkarzem, ale byłem na tych Mistrzostwach Świata i na Mistrzostwach Europy. Tak samo, czy to są osiągnięcia na Słowacji, mistrzostwo z Słowacji z MSK Żylina, który jest moim klubem, mistrzostwo Polski z Legią i tak samo, czy to jest super puchar z Lechią. Najbardziej doceniam chyba to, że mogłem być częścią kadry Słowacji.

To jest dla mnie taki największy sukces, ale mówię, te wspomnienia, które też powiedziałem, to jest dużo, bo nie każdy zawodnik zdobędzie tylu tytułów, medali, ile zdobyłem ja.

06.11.2021 GDANSKPILKA NOZNA PKO EKSTRAKLASA SEZON 2021/2022MECZ LECHIA GDANSK - KGHM ZAGLEBIE LUBIN N/Z DUSAN KUCIAKFOT. ANNA LANGOWSKA / LECHIA.NET

P.K: Pozostając jeszcze przy całokształcie twojej kariery, dotychczasowej kariery przynajmniej, co byś zmienił w swojej karierze? Gdybyś mógł wybrać jeden moment, może jakąś decyzję byś zmienił?

D.K: Przeprowadzenie transferu do Hull City. Nie chcę mówić o błędzie, ale zmieniłbym decyzję o tym, że kto ma przeprowadzić ten transfer. To żałuję troszeczkę, dlatego to jest chyba jedyna rzecz taka, którą bym zmienił, bo poza tym zawsze starałem się być sobą i jeżeli popełniłem też błędy, czy oczywiście popełniłem, to ich popełniłem sam i nie z pełną świadomością. Ja byłem za to odpowiedzialny. Tylko za ten jeden transfer nie byłem ja w stu procentach odpowiedzialny i tego troszeczkę żałuję.

M.S: Po ostatnim sezonie, 24-25, odszedłeś z Rakowa Częstochowa. Jesteś obecnie wolnym zawodnikiem. Zobaczymy cię jeszcze na boisku, czy jest to definitywny koniec kariery?

D.K: Dobrze, że powiedziałeś, tak jestem wolnym zawodnikiem, jestem dostępnym zawodnikiem, cały czas chcę być jeszcze aktywnym piłkarzem i czekam na jakąś konkretną ofertę, bo na ten moment nie było żadnej takiej konkretnej. Staram się utrzymywać w formie fizycznej, czy bramkarskiej, ale na ten moment uczciwie przyznam, że nie mam tej oferty żadnej.

P.K: Ostatnimi czasy rozpocząłeś treningi bramkarskie dla młodych adeptów bramkarskich. Czy wiążesz swoją przyszłość z pracą trenera?

 D.K: Tak, rozpoczynam te kursy, bo jedną licencję trenerską już mam, ale też chcę sobie zrobić te papiery stricte trenersko-bramkarskie, żebym się więcej dowiedział, bo ja to znam wszystko tylko od strony bramkarza, a nie trenera. Tak jak wspomniałeś, jest to pewna rzecz, której uważam, że moje doświadczenie mogę przekazać młodym zawodnikom, to się staram i na razie czuję się z tym dobrze, bo tych treningów troszeczkę jest. Mam z tego radość, czasem jest to trening taki prawie profesjonalny, czasem jest to troszeczkę taka nauka, ale czuję się z tym dobrze i może to jest moja przyszłość.

 f2 1162

P.K: A tak z perspektywy Twojego doświadczenia, uważasz, że jaka jest taka najbardziej istotna cecha dla bramkarza, żeby osiągnąć sukces dla młodego bramkarza?

D.K:  Nie ma jednej cechy, trzeba to chcieć tak naprawdę na 100%, nie tylko o tym rozmawiać, że ja chcę być bramkarzem, ale trzeba żyć, że tak jestem bramkarzem, nie chcę, ale jestem i do tego nie jest to łatwe, bo to troszeczkę inaczej funkcjonuje. Piłkarz, których gra dziesięciu minut na boisku, bramkarz może grać jeden, musi być twardy, musi mieć swój charakter, musi być jakby taki, żeby go łatwiej było zapamiętać, ale dla młodych, ja to mówię, nie ciężka praca, ale mądra praca jest najważniejsza.

M.S: Jako, że jesteśmy na kanale poświęconym Lechii, to pytanie, czy śledzisz obecne losy Lechii i obecną rzeczywistość Klubu z Gdańska?

D.K: Nie tylko obecne, ale nawet pod tym, jak byłem odstawiony, śledziłem, starałem się pojawiać na meczach. Tak samo śledziłem po powrocie do Ekstraklasy i tak samo śledzę teraz i wiem, co się dzieje. Jestem, nie chcę mówić, że na bieżąco, dużo wiem o Lechii, na tym klubie mi zależy, bo naprawdę jest w moim sercu, to nie jest takie puste gadanie i też chciałbym jeszcze pomóc Lechii.

P.K: Tak już zamykając ten wywiad, na koniec, czego byś życzył Lechii na te zbliżające się urodziny?

D.K:  Spokojnego utrzymania, naprawdę spokojnego, żebyśmy nie musieli martwić do ostatniej kolejki, ani do przedostatniej i może, że powiem tak, od ósmego miejsca w górę, tego im życzę. 

P.K: Dziękujemy bardzo za rozmowę, dziękujemy również Panu Andrzejowi za udostępnienie studia Gdańska Strefa Prestiżu, wyjazd przeprowadzili Paweł Koźlarski i Marek Suchwałko.

D.K: Ja również bardzo Wam dziękuję za naprawdę fajną rozmowę i za zaproszenie. Do zobaczenia.

 

pełen wywiad do obejrzenia tu: 

 

źródło: własne