Piłkarskie Mistrzostwa Europy w 2020 roku będą rozgrywane w wielu krajach europejskich, a nie - jak dotychczas - w jednym lub dwóch.

- Za osiem lat gospodarzami turnieju będą różne większe miasta europejskie - poinformował sekretarz generalny UEFA Gianni Infantino po spotkaniu Komitetu Wykonawczego. "To będzie Euro dla Europy" - dodał Włoch.

Decyzja spotkała się z entuzjazmem
Były prezes PZPN Michał Listkiewicz przyznał, że podoba mu się decyzja UEFA. - To coś nowego, oryginalnego, ciekawego - powiedział.
Pomysł na takie rozwiązanie ujawnił latem prezydent UEFA Michel Platini. Francuz chce w ten sposób zaznaczyć 60. rocznicę pierwszej rywalizacji o prymat w Europie. W 1960 roku w ojczyźnie "Trójkolorowych" tytuł zdobyła reprezentacja ZSRR.

- Bardzo mi zależy na takiej formule i będę dążył do tego, żeby wprowadzić ją w życie. Z finansowego punktu widzenia to bardziej korzystne dla wszystkich krajów. Rządy nie będą musiały się martwić o 10 stadionów i lotnisk w 10 miastach, a tylko w jednym - mówił w czerwcu Platini.

Jego pomysł od razu poparł m.in. były piłkarz niemiecki Franz Beckenbauer. - Na pierwszy rzut oka to wygląda logicznie. Moja wstępna ocena jest pozytywna. Tej idei należy się szacunek. Europa to nie Azja, gdzie podróż między stolicami może trwać kilka godzin. Dlatego zaangażowanie kilku europejskich metropolii nie byłoby problemem - ocenił "Cesarz", który obecnie jest działaczem niemieckiej federacji piłkarskiej (DFB).

- Nie ma wątpliwości, że włączenie do turnieju ośmiu dodatkowych drużyn to obciążenia finansowe dla państw-gospodarzy - zaznaczył Infantino. Dodał, że rozwiązanie dotyczy tylko roku 2020, a nie wszystkich kolejnych ME.
Niezadowolony z czwartkowych ustaleń jest wiceprezydent UEFA Turek Senes Erzik, który chciał "wywalczyć" organizację turnieju dla swojego kraju. Gotowość goszczenia piłkarzy i kibiców wyraziły też wspólnie Irlandia, Szkocja i Walia.

Ostateczne decyzje dopiero w 2014 roku
Decyzja o tym, w ilu dokładnie miastach odbędą się mecze, ma zapaść wiosną 2014 roku. Na kandydatury organizacja będzie oczekiwać już na początku przyszłego roku, a ich rozpatrywanie potrwa 12 miesięcy.
Zdaniem UEFA, zdecydowana większość federacji członkowskich opowiedziała się entuzjastycznie za rozegraniem Euro w wielu krajach. Prezes DFB Wolfgang Niersbach nie ukrywał zadowolenia z decyzji Komitetu Wykonawczego.

- Czekaliśmy na to z niecierpliwością i jesteśmy przeszczęśliwi. Teraz trzeba rozwinąć ten pomysł. Mogę już dziś obiecać, że jedno z niemieckich miast na pewno będzie się ubiegać o status gospodarza - zapewnił Niersbach.
W 2016 roku ME zagoszczą we Francji. To pierwsze mistrzostwa Starego Kontynentu, w których rywalizować będą 24 drużyny. Na Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie było 16.

Źródło: polskieradio.pl