Piłkarze Lechii Gdańsk awansowali do finału turnieju LOTTO Lubelskie Cup rozgrywanym w Lublinie.

W półfinale Biało-Zieloni pokonali Szachtar Donieck po maratonie rzutów karnych, w których do wyłonienia zwycięzcy potrzebnych było aż 17 serii „jedenastek”. W finale gdańszczanie zmierzą się z Hannoverem 96.

Lechia mecz z Szachtarem rozpoczęła w składzie, który trener Jerzy Brzęczek wystawiał w ostatnich meczach ligowych poprzedniego sezonu. Szkoleniowiec gdańszczan ponownie zdecydował się obok Rafała Janickiego wystawić na środku obrony Ariela Borysiuka. W środku pola partnerem Stojana Vranjesa był zaś Daniel Łukasik.

Od początku spotkania piłkarze musieli walczyć nie tylko z przeciwnikiem, ale i z lejącym się z nieba żarem, jednak nie oznaczało to, że mecz był toczony w wakacyjnym tempie. Na początku spotkania odważniej ruszyła Lechia, której ataki napędzał Maciej Makuszewski. Najpierw w 14. minucie skrzydłowy Biało-Zielonych urwał się Darijowi Srnie, ale wyrzucił się przy tym na skraj pola karnego i nie zdołał już oddać celnego strzału. Minutę później Makuszewski rozprowadził kolejną kontrę gdańszczan, tym razem podając w pole karne do Antonio Colaka. Napastnik Lechii był w dogodnej sytuacji, ale ociągał się z oddaniem strzału i ostatecznie wracający obrońcy Szachtara zdążyli wybić mu piłkę spod nóg. Niewiele później Makuszewski musiał jednak zakończyć swój udział w meczu, kiedy po jednym z pojedynków powietrznych boleśnie zderzył się z jednym z graczy z Doniecka i doznał urazu barku.

W końcowym kwadransie pierwszej połowy do głosu doszli wicemistrzowie Ukrainy, którzy zaczęli dłużej utrzymywać się przy piłce na połowie Lechii. W 30. minucie po koronkowej akcji dokładne dośrodkowanie w pole karne Lechii posłał Marlos, a tam pozostawiony bez opieki obrońców Stepanenko mógł zdecydować się na strzał głową, który miał duże prawdopodobieństwo, że zakończyłby się golem. Pomocnik Szachtara starał się jednak odgrywać piłkę do nabiegającego Dentinho, ale zrobił to mało precyzyjnie i napastnik wicemistrza Ukrainy nie zdążył zamknąć akcji. Chwilę później groźnie główkował Marlos, ale i jemu zabrakło celności.

Podobnie było w 38. minucie, kiedy po dograniu Sebastiana Mili na wprost bramki Szachtara znalazł się Adam Buksa. Skrzydłowy Lechii chciał zmieścić piłkę tuż pod poprzeczką bramki Sarnavskiego, ale pomylił się dosłownie o centymetry. Szczęścia w ostatniej akcji pierwszej połowy nie miał także Colak, który sprytnie „zabrał się” z piłką i obrońcą Szachtara na plecach i uderzył sprzed pola karnego. Piłka przeszła jednak minimalnie nad poprzeczką.

W drugiej połowie trener Jerzy Brzęczek zdecydował się wymienić prawie cały skład swojej drużyny. Swoje miejsca zachowali tylko Kazlauskas, Vranjes i Borysiuk, a na boisku pojawili się m.in. debiutujący w barwach Lechii nowi zawodnicy Biało-Zielonych – Marko Marić oraz Michał Mak. 

W porównaniu z dynamiczną pierwszą połową, po przerwie już tak żywiołowo nie było. Przy piłce częściej byli gracze Szachtara, ale w ich atakach brakowało dokładności i odpowiedniego tempa. Lechiści zaś, skupieni na własnej połowie, nastawili się przede wszystkim na grę z kontry. Jedna z nich, w 72. minucie, powinna zakończyć się bramką. Prawym skrzydłem z piłką zabrał się Mak i wrzucił ją idealnie na głowę Bartłomieja Pawłowskiego, który był na piątym metrze przed bramką Szachtara. Napastnik Lechii nieczysto ją jednak uderzył i zamiast do siatki, wpadła ona bezpiecznie w ręce Andreya Pyatova. Blisko gola Biało-Zieloni byli również w 83. minucie. Piotr Wiśniewski, który po strzale z ostrego kąta i odbiciu piłki od dwóch słupków zmieścił piłkę w bramce, jednak chwilę przed strzałem był na spalonym. W ostatnich sekundach drugiej połowy wynik na swoją korzyść mogli rozstrzygnąć wicemistrzowie Ukrainy, ale Stepanenkę błyskotliwą interwencją powstrzymał Marić.

Do wyłonienia finalisty turnieju LOTTO Lubelskie Cup potrzebne były więc rzuty karne, a konkretnie aż siedemnaście (!) serii, w których wzięli udział nawet obaj bramkarze. Ostatecznie w konkursie, a właściwie maratonie „jedenastek”, skuteczniejsi okazali się Lechiści, którzy w niedzielę zagrają w ścisłym finale z Hannoverem 96 (początek tego spotkania o 17.30). W meczu o trzecie miejsce Szachtar zmierzy się AS Monaco.

Lechia Gdańsk – Szachtar Donieck 0:0 (Rzuty karne: 15:14)
Lechia: Budziłek (46. Marić) – Wojtkowiak (46. Stolarski), Janicki (46. Valente Ż), Borysiuk, Wawrzyniak (46. Garbacik) – Buksa (46. Mak), Łukasik (46. Wolski Ż), Vranjes (62. Kopka), Mila (46. Wiśniewski), Makuszewski (26. Kazlauskas, 80. Gierszewski) – Colak (46. Pawłowski)
Szachtar: Sarnavskyi (46. Pyatov) – Srna (46. Kobin), Ordec Ż (46. Kucher), Rakitskyi (59. Karavajew), Ismaily (46. Sobol) – Marlos (46. Wellington, 68. Bolbat), Stepanenko, Malyshev (46. Gladky), Teixeira (78. Tankovsky) , Taison Ż (59. Volovyk) – Dentinho (59. Gryń)

Źródło: lechia.pl