Na zakończenie sobotnich zmagań w 32. kolejce Lotto Ekstraklasy Wisła Kraków po słabej grze przegrała z Lechią Gdańsk 0:1 (0:0).

Tym samym podopieczni Piotra Nowaka przerwali serię na ośmiu meczach z rzędu bez wygranej na wyjeździe i awansowali na pozycję wicelidera.

W pierwszej połowie w ofensywie istniała tylko Lechia, która co raz gościła pod bramką przeciwnika. Wisła skupiona na obronie nie potrafiła przedostać się pod gdańskie pole karne. Pierwszy celny strzał w tym meczu miał miejsce już w 2. minucie gry kiedy to Flavio Paixao zdecydował się na uderzenie z linii pola karnego i pewnie piłkę chwycił Łukasz Załuska. Trzy minuty później potężnie z dystansu huknął Rafał Wolski i bramkarz Wisły z trudem sparował piłkę do boku. Goście kolejną okazję bramkową stworzyli sobie w 25. minucie. Wówczas strzał oddał Marco Paixao i piłkę do boku odbił Załuska. Ta padła łupem Wolskiego, który dograł ją do napastnika Lechii, który tym razem fatalnie spudłował. W końcówce tej części gry celnie uderzał jeszcze Wolski, lecz bez powodzenia.

Dwadzieścia sekund po rozpoczęciu drugiej odsłony piłka wpadła do bramki gospodarzy. Umieścił ją tam Flavio Paixao po centrze Sławomira Peszki. Gol jednak nie został uznany bowiem sędziowie słusznie odgwizdali pozycję spaloną Portugalczyka. Sytuacja "Białej Gwiazdy" pogorszyła się w 50. minucie kiedy to Tomasz Cywka bezmyślnie zatrzymał w środkowej strefie rywala i obejrzał drugą żółtą kartkę. Pierwszą również za podobne przewinienie ujrzał trzy minuty wcześniej. Osiem minut później goście wykorzystali grę w przewadze i objęli prowadzenie. Peszko dograł do wchodzącego z prawej flanki w  pole karne Lukasa Haraslina, który oddał silny strzał i futbolówka między nogami bramkarza Wisły przekroczyła linię bramkową.

Raport meczowy [Wisła Kraków - Lechia Gdańsk 0:1]

Krakowianie przebudzili się w 70. minucie kiedy to wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Jakub Bartosz znalazł się w znakomitej sytuacji i jego strzał zdołał nogą zatrzymać Dusan Kuciak. Piłkę dobija jeszcze Mateusz Zachara, lecz i tym razem górą był bramkarz gości. Moment później po rzucie rożnym zakotłowało się na piątym metrze przed bramką i w końcu sędzia odgwizdał zagranie ręką zawodnika gospodarzy. W 83. minucie zabrakło centymetrów by Wisła doprowadziła do remisu. Po centrze z rzutu rożnego tuż nad poprzeczką główkował Ivan Gonzalez. Ostatnie minuty to bardzo nerwowa gra obydwu zespołów, którzy grali bardzo ostro i sędzia musiał temperować zawodników żółtymi kartkami. Po pięciu doliczonych minutach w końcu zabrzmiał końcowy gwizdek i trzy punkty powędrowały na konto gdańszczan.

Źródło: nicesport.pl