Na kilka godzin przed meczem inaugurującym sezon 2018/19 w Gdańsku okazuje się, że spotkanie jest zagrożone.

Portal Trojmiasto.pl poinformował, że w związku ze złą sytuacją finansową Klubu może nie mieć kto ochraniać dzisiejszego pojedynku. A dodajmy, że służby ochrony są nieodzowne na każdym meczu ekstraklasy. Na dzień dzisiejszy klub nie zapłacił firmie Taurus, która świadczyła usługi w tym względzie. Czas jest do piątku do godziny 11:00. Siedem godzin później ma rozpocząć się mecz ze Śląskiem Wrocław.

Zatem na kilka godzin przed meczem wyznaczonym na piątek na godzinę 18, czyli przed gdańską inauguracją ekstraklasy sezonu 2018/19, nie ma firmy ochroniarskiej, która zadba o bezpieczeństwo na stadionie. Wobec firmy Taurus, która od lat zabezpiecza mecze Lechii, są wielomiesięczne zaległości finansowe. Co więcej nawet podpisane ostatnio porozumienie o uregulowaniu długów nie jest respektowane.

W tej sytuacji klub ma czas do piątku do godziny 11, aby wywiązać się z podjętych zobowiązań i wówczas ochroniarze pojawią się około 15 na stadionie bądź też musi znaleźć inną firmą ochroniarską, bo bez niej nie będzie można rozegrać mecze.

Nawet, gdy na obiekt wejdzie inna firma, to i tak zobowiązania wobec Taurusa należy spłacić, bo takie są wymogi licencyjne. Jeśli Lechia nie będzie przestrzegać warunków, które sama przedstawiła Komisji Licencyjnej, to mogą posypać się kary i to nie tylko finansowe, ale także związane z ujemnymi punktami. Przypomnijmy, że nad klubem ciąży nadzór finansowy.

źródło: trojmiasto.pl