Lechia to idealny przeciwnik na odbudowanie formy.

Przykładów na to, że biało-zieloni to najlepszy przeciwnik do tego, by wyleczyć się ze słabości, w tym sezonie jest wiele. Pierwszy z brzegu to ostatni mecz gdańszczan z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Ostatni zespół w tabeli przed konfrontacją z Lechią w ekstraklasie nie wygrał w dziewięciu kolejnych meczach i w żadnym z poprzednich 15 ligowych spotkań nie był w stanie strzelić rywalowi więcej niż dwóch bramek (a licząc poprzedni sezon, nawet w 24!). Bielszczanie przełamali się jednak w spotkaniu z Lechią - odnieśli przekonujące zwycięstwo, wbijając przeciwnikowi po raz pierwszym w tym sezonie trzy gole. W spotkaniu z Lechią swój osobisty sukces odniósł także Fabian Pawela. Napastnik Podbeskidzia, który w trzynastu poprzednich spotkaniach obecnych rozgrywek ani razu nie był w stanie pokonać bramkarza przeciwnej drużyny, z gdańskim zespołem zdołał trafić do siatki.

Na zespole Michała Probierza przełamał się również inny słabeusz ekstraklasy, czyli Widzew Łódź. Widzew zanim zmierzył się z Lechią, miał fatalną serię siedmiu meczów bez wygranej (dwa remisy i pięć porażek). Humory łodzianie poprawili sobie... oczywiście grając przeciwko biało-zielonym. Lechia z Widzewem co prawda zaczęła nieźle, bo po golu Marcina Pietrowskiego z rzutu karnego prowadziła 1:0, ale kolejne bramki strzelali już tylko piłkarze z Łodzi. Zatrzymali się na czterech trafieniach, co jest ich najlepszym wyczynem w ofensywie w tym sezonie ekstraklasy. Jedną z bramek Lechii wbił Eduards Visnakovs, który po rewelacyjnym początku sezonu, kiedy w czterech meczach zdobył pięć goli, w kolejnych pięciu na listę strzelców nie wpisał się ani razu, mimo iż grał od pierwszej do 90. minuty. Łotysz swoją skuteczność odzyskał właśnie, grając przeciwko biało-zielonym. Gol Visnakovsa strzelony gdańskiej drużynie dodał skrzydeł napastnikowi Widzewa, który w późniejszych spotkaniach strzelał gole Zagłębiu Lubin oraz Pogoni Szczecin.

W meczu z Lechią swoje słabości w tym sezonie pokonali również gracze wrocławskiego Śląska. Podopieczni Stanislava Levego w obecnych rozgrywkach mieli duże problemy z tym, bo odnieść zwycięstwo na boisku rywala. Przed przyjazdem do Gdańska Śląsk "w delegacji" cztery razy remisował i poniósł dwie porażki. Dopiero na PGE Arenie wrocławianom udało się zgarnąć trzy punkty, w czym mocno pomogli im lechiści, którzy nie wykorzystali faktu, że na początku drugiej części meczu objęli prowadzenie. Koszmarne błędy w defensywie, jakie gdańszczanie popełnili przy stałych fragmentach gry spowodowały, że Śląsk nie miał problemów, by doprowadzić do wyrównania, a w końcówce do strzelenia zwycięskiego gola.

Gdańscy piłkarze altruistycznie zachowali się w tym sezonie również wobec Lecha Poznań. "Kolejorz" w minionych latach kiepsko radził sobie w meczach rozgrywanych na gdańskim stadionie. Ba, w sezonach 2011/2012 i 2012/2013 poznaniacy nie byli w stanie strzelić na PGE Arenie nawet bramki. W obecnych rozgrywkach biało-zieloni postanowili "wynagrodzić" Lechowi wcześniejsze niepowodzenia i przed własną publicznością pozwolili drużynie Mariusza Rumaka wygrać aż 4:1. Mecz w Gdańsku szczególnie zapamięta skrzydłowy Lecha Gergo Lovrencscics. Licznik trafień Węgra do meczu z Lechią pokazywał wstydliwą cyfrę 0. Lovrencsics przełamał się jednak w Gdańsku, strzelając swoją pierwszą bramkę w sezonie. Później pomocnik "Kolejorza" zaczął trafiać raz za razem - zdobywał gole także w spotkaniach z Legią Warszawa, Górnikiem Zabrze i Ruchem Chorzów.

Zresztą Lech na Lechii przełamywał się także w zeszłym sezonie. Przed meczem z biało-zielonymi u siebie stadion przy ul. Bułgarskiej był przekleństwem poznaniaków. Po domowej wygranej z Piastem Gliwice w kolejnych pięciu meczach Lech tylko raz zremisował i doznał aż czterech porażek. Aż przyszedł mecz z gdańską drużyną, który Lech zakończył efektowną wygraną 4:2.

Z kolei w sezonie 2011/2012 jedyne zwycięstwo, jakie Jagiellonia Białystok odniosła na wyjeździe, to to z Gdańska, kiedy po golu Grzegorza Rasiaka białostoczanie pokonali Lechię 1:0. W pozostałych 14 meczach poza własnym stadionem Jagiellonia poniosła 10 porażek i cztery razy remisowała.

Źródło: trojmiasto.sport.pl