Po zmianie właścicieli Lechii Gdańsk większość piłkarzy, którym kończą się kontrakty, będzie musiała pożegnać się z biało-zielonymi informuje trojmiasto.sport.pl.

Taki los już niemal na pewno spotka obrońcę Lechii i jej najbardziej pozytywną postać Brazylijczyka Deleu.

Deleu do Lechii przeszedł z CA Metropolitano w sezonie 2010/2011. Od tego czasu w barwach Lechii rozegrał ponad 100 spotkań, w których zdobył trzy gole. Jednym z ważniejszych spotkań Brazylijczyka był mecz z Barceloną i możliwość rywalizacji z Neymarem.

Deleu po objęciu zespołu przez trenera Bogusława Kaczmarka odżył na nowo. Szkoleniowiec stawiał na prawego obrońcę w podstawowym składzie, piłkarz odwdzięczał mu się coraz lepszą grą. Podobna sytuacja miała miejsce za Michała Probierza, który pozwalał Brazylijczykowi na rajdy pod bramkę przeciwnika.

Profil Deleu

Piłkarzowi z Gdańska z końcem czerwca wygasa dotychczasowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że Deleu nie zobaczymy już w barwach Lechii.

- Niestety, mecz z Wisłą będzie chyba moim ostatnim na PGE Arenie. Nikt z klubu ze mną nie rozmawia, wyczuwam, że nie pasuję do nowej wizji drużyny. Po zmianie właścicieli założeniem jest, aby ściągać młodych, ogrywać ich i potem sprzedawać. Widocznie nie widzą na mnie możliwości zarobienia - mówi w rozmowie z trojmiasto.sport.pl Deleu. - Bardzo żałuję, bo z Lechią sporo mnie łączy. Mam ten klub w sercu, a i Gdańsk jest teraz moim domem. Nie załamuję się jednak i ciężko pracuję, aby w tych ostatnich meczach zapewnić Lechii awans do europejskich pucharów - dodaje. Deleu wraca do zdrowia po kontuzji, jakiej nabawił się w meczu z Widzewem. Piłkarz Lechii miał zerwane więzadło boczne. - Wciąż boli, ale jesteśmy tak blisko sukcesu, że nie mogę odpuścić. Kibice, miasto i ten piękny stadion zasługują na europejską piłkę - mówi piłkarz.

Czy Deleu po odejściu z Lechii planuje pozostać w Polsce?

- Mam oferty z Polski, jak i z zagranicy. Oczywiście najbardziej chciałbym zostać nad Wisłą. Nauczyłem się języka, mam tu wielu przyjaciół, a i szykuję się do otwarcia własnej firmy - zdradza Brazylijczyk. - Jedno jednak jest pewne. Pójdę tam, gdzie będą mnie chcieli, gdzie będę pasował do filozofii gry. Nie mogę angażować się w zespół, gdzie nie będą w pełni na mnie stawiali.

Źródło: trojmiasto.sport.pl