Jednym z piłkarzy Lechii, który początku sezonu nie może zaliczyć do udanych, jest Stojan Vranjes czytamy na trojmiasto.sport.pl.

Vranjes przyszedł do Lechii pod koniec zimowego okienka transferowego i zadebiutował dopiero w meczu 24. kolejki poprzedniego sezonu z Wisłą Kraków. Jednak niemal z miejsca stał się czołową postacią zespołu, głównym reżyserem gry, a także egzekutorem (zdążył strzelić siedem goli, w tym cztery z rzutów karnych).

W nowym sezonie, ustawiony na pozycji "8", znów miał odgrywać kluczową rolę, ale póki co o wiele większy wpływ na grę zespołu mają jego koledzy ze środka pola - ofensywny Piotr Wiśniewski oraz defensywny Ariel Borysiuk. Vranjes znajduje się w cieniu, chociaż w ostatnim meczu z Piastem zdobył bramkę z rzutu karnego i w klasyfikacji najskuteczniejszych obcokrajowców w historii Lechii jest z ośmioma golami już na 3. miejscu. Więcej bramek zdobyli tylko Abdou Razack Traore (Burkina Faso, 25 goli) oraz Emmanuel Tetteh (Ghana, 9).

Czy zatem początek sezonu w wykonaniu Vranjesa należy ocenić negatywnie?

- Tak bym nie powiedział, Vranjes nie wygląda jakoś bardzo źle - podkreśla trener Białas w rozmowie z trojmiasto.sport.pl. - W poprzednim sezonie spisywał się świetnie, bez niego Lechia byłaby w końcówce sezonu zupełnie innym zespołem. Teraz jego problem jest taki, że inni pomocnicy są bardziej widoczni, a on pozostaje w cieniu. Ale swoją robotę wykonuje i uważam, że dobrze uzupełnia się z Wiśniewskim i Borysiukiem, który z nowych piłkarzy wprowadził się do zespołu zdecydowanie najlepiej. A Vranjes ma jeszcze jeden ważny atut - dobry stały fragment gry. I nie mówię tylko o rzutach karnych, chociaż jak pokazały ostatnie mistrzostwa świata czy pierwszy mecz Legii z Celtikiem, to też nie jest prosta sztuka. Dlatego uważam, że Bośniak cały czas jest ważną postacią w zespole i na pewno w kolejnym meczach to udowodni - podkreśla ekspert nc+.

Źródło: trojmiasto.sport.pl