Po spotkaniu z Górnikiem Zabrze przed naszymi kamerami stanął Tomasz Wójtowicz. Obrońca Biało-Zielonych opisał to starcie, a także podsumował, to co wydarzyło się w zakończonej rundzie.
Fantastyczna końcówka tego roku, po pięć trafień w meczach z Bruk-Betem i Górnikiem, jak wyglądało to ostatnie spotkanie z Twojej perspektywy? - Myślę, że bardzo pozytywnie, wyszliśmy bardzo zdeterminowani po wtorkowej porażce. Chcieliśmy zatrzeć to złe wrażenie po odpadnięciu z pucharu i myślę, że to się udało. Trochę ta przerwa "techniczna" nas wybiła z rytmu, ale potem pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie wrócić na dobry tor i nie spuszczać z tonu do końca meczu, co przełożyło się na okazały wynik bramkowy i myślę, że tylko to pokazuje, w jakiej jesteśmy dyspozycji i jak dobrym zespołem jesteśmy - przyznał.
Jak fizycznie wytrzymywaliście trudy tego tygodnia? - Myślę, że było to widać dzisiaj, że mimo tego, że mieliśmy trzy mecze w 6 dni, to wyglądało to całkiem nieźle. Wiadomo, przegrana we wtorek, ale najważniejsze te trzy punkty dzisiaj, miejmy nadzieję, że da nam to miejsce powyżej kreski, by bezpiecznie przezimować na bezpiecznym miejscu w tabeli
Było w Was dzisiaj sporo takiej sportowej złości spowodowanej tym, że Górnik zagrał z Wami mocno fizycznie i chcieliście pokazać, że również potraficie tak zagrać? - Myślę, że zdecydowanie, zawodnicy Górnika w paru sytuacjach w meczu pucharowym zachowali się dosyć nie fair play, to nas jeszcze bardziej zmotywowało, by pokazać im w meczu ligowym, że wcale nie są lepszą drużyną od nas i myślę, że się udało. Szkoda tego meczu we wtorek, ale tak jak mówiłem, to nas zmotywowało, było widać napięcie i agresję od początku do końca. Dominowaliśmy Górnika na każdym polu - uznał.
Była taka szczególna dominacja, gdy Maksym Chłań był przy piłce? Po jednej z bramek Tomas Bobcek cieszył mu się wprost w twarz. - Myślę, że na pewno, sport jest specyficzną dyscypliną, zwłaszcza jak się zmienia druzyny, to chce się pokazać, że jest się lepszym, był to na pewno dodatkowy smaczek. Zwłaszcza że graliśmy z drużyną przeciwko niemu, chcieliśmy mu pokazać, że źle wybrał i to my jesteśmy lepszą drużyną - stwierdził.
W 18 meczach Lechii padły 74 bramki, zdobyte gole cieszą, ale z drugiej strony straciliście aż 37 bramek. - Na pewno jest to pozytywna rzecz, że strzelamy dużo bramek, to tylko pokazuje, jak mocną drużyną w ofensywie jesteśmy. Jeszcze lepiej by było, gdybyśmy tylu tych bramek nie tracili - podkreślił.
Sezon na prawej obronie rozpoczął Alvis Jaunzems, potem był Bartłomiej Kłudka, teraz Ty jesteś pierwszym wyborem na tej pozycji, od momentu jak wszedłeś do składu, wyglądasz bardzo dobrze. - Dziękuję, wydaje mi się, że te cztery ostatnie mecze w wyjściowym składzie były nie najgorsze, wiadomo, zawsze jest pole do poprawy. Wydaje mi się, że dobrze się spisałem, 10 punktów w 4 spotkaniach to też dobry wynik. Pokazałem trenerowi Carverowi, że może na mnie liczyć na tej pozycji i, że jestem wartościowym zawodnikiem. Szczerze żałuję, że ta runda się tak szybko kończy i że tak późno dostałem szansę. Teraz jest zima, mam szansę pokazać się na obozie w okresie przygotowawczym i mam nadzieję, że na wiosnę będę dalej ważną częścią drużyny i że już nie będę musiał wracać do tej przysłowiowej "szafy" - skwitował.
Pamiętamy okres przed sezonem, grałeś w sparingach, potem w Zabrzu, a później wypadłeś, był to trudny dla Ciebie czas? - Na pewno było to trudne, miałem dobry okres przygotowawczy za sobą, gdzie grałem na skrzydle, potem by przyszło kilka transferów na skrzydła, straciłem tę pozycję i tak nie do końca wiedziałem na jakiej pozycji trener mnie widzi i miałem taki dłuższy okres czasu bez gry, chyba dziewięć spotakń z rzędu w lidze bez żadnej minuty i był to na pewno ciężki okres. Starałem się nie zwieszać głowy i robić swoje. Doczekałem się swojej szansy, wypadł Alvis, Bartek Kłudka też nie był dostępny. Dobrze wyglądałem w treningu, trener to widział i dał mi szansę, a ja to wykorzystałem - stwierdził.
Trener Carver po jednym z meczów, gdzie Maksym Diaczuk wszedł na prawej obronie, powiedział, że nie jesteś typowym obrońcą, jak to jest z Tobą? - To była decyzja trenera, rozmawialiśmy też przed sezonem ze sztabem i dostałem pytanie chyba na początku lipca, na jakiej pozycji czuję się najlepiej. Dałem znać, że moim zdaniem jest to prawa obrona, nie było to wzięte pod uwagę na tamten moment, ale ja byłem cierpliwy i czekałem. Teraz pokazuję, że mimo wszystko coś w tym było. Mam nadzieję, że dostanę jeszcze więcej szans, bo wiem, że mogę grać jeszcze lepiej i nie jest to sufit moich możliwości - uznał.
Czy szybkość jest takim walorem, który odróżnia Cię od Kłudki, czy Jaunzemsa? Wskoczyłeś do składu na mecz z Widzewem i dobrze sobie poradziłeś? - Tak, dostałem ciężki mecz, bo grałem na Mariusza Fornalczyka, ale wydaje mi się, że dobrze się spisałem. Natomiast nie sądzę, że chodzi o szybkość. Nie chciałbym wchodzić w polemikę, że każdy zawodnik ma swoje atuty i minusy - powiedział.
Grałeś w Ruchu Chorzów, czy starcia z Górnikiem Zabrze nadal budzą w Tobie szczególne emocje? - Oczywiście, jestem wychowankiem Ruchu Chorzów i te mecze zawsze będą wyjątkowe. Dzisijsza wygrana z Górnikiem bardzo dobrze smakowała i nie będę ukrywał, że jest to zawsze dodatkowy dreszczyk emocji - zakończył 21-latek.
źródło: własne