Lechia Gdańsk pokonała Stal Mielec 3:2 w spotkaniu zamykającym 28. kolejkę PKO BP Ekstraklasy. Bohaterem wieczoru został Tomasz Neugebauer, strzelec zwycięskiego gola dla Biało-Zielonych. Po końcowym gwizdku pomocnik opowiadał o emocjach towarzyszących temu trafieniu, nastawieniu na końcówkę sezonu i roli rezerwowego.
Neugebauer przyznał, że jako zmiennik był zmotywowany, by wpłynąć na mecz. - Wiadomo, że to taki mecz, że chciałem pomóc tak od pierwszej minuty drużynie - opowiadał. - Decyzja trenera była taka, że dzisiaj nie wychodzę w pierwszym, ale wiedziałem, że jak dostanę te swoje minuty, to będę musiał je wykorzystać i pomóc drużynie. Dostałem założenie, że mam wejść za Rikiego i grać wyżej na dyszce przy ich polu karnym, że tam jestem potrzebny, bo tam były te przestrzenie i starałem się to robić. Cieszę się, że się dzisiaj udało, ale nie zapomnijmy o tym, że Bobo strzelił dwie bramki i to było najważniejsze, bo gdyby nie on, to i tak jakbym strzelił, to by było 2-1 - mówił z uśmiechem. Został także zapytany o to, czy poniedziałkowe trafienie uznaje za najważniejsze w karierze. - To zobaczymy pod koniec sezonu, ale na razie na spokojnie - studził nastroje.
Pomocnik opisał też, jak wyglądała akcja bramkowa z jego perspektywy. - Antek mnie widział, zagrał do mnie podanie. Cieszę się, że udało mi się to dobrze przyjąć do strzału i gdzieś tam widziałem, jak piłka przechodzi między nogami obrońcy Stali. Ważne, że wpadło - tłumaczył. - Widziałem, że jak przyjąłem piłkę, to tam była straszna dziura pomiędzy obrońcami i to jest sytuacja, żeby strzelić. Dali tyle czasu, że mogłem uderzyć. Cieszę się bardzo z tej bramki, bo to naprawdę pomogło drużynie dzisiaj. Wyszliśmy ze strefy spadkowej i będziemy się teraz starali dawać z siebie wszystko, jeszcze więcej, żeby się utrzymać - odetchnął z ulgą.
Tomek zdradził również, jak smakuje zwycięstwo w takich okolicznościach. - Na pewno trzeba oddać nam dzisiaj szacunek za to, że mimo tego 0:2, gdzie mieliśmy te pierwsze 15-20 minut dobre, później straciliśmy dwie bramki, to i tak odwróciliśmy ten przebieg tego spotkania, bo tego się od nas oczekuje. Trener nam tydzień temu mówił, że to mecz o finał Mistrzostw Świata i trochę tak dzisiaj było - zauważył. - Dajemy z siebie wszystko na każdym meczu i dzisiaj to było tak dosadnie pokazane, że wygraliśmy. Gdy strzeliliśmy gola przy wyniku 0:2, powiedziałem, że jak strzelimy na remis, to wygramy ten mecz. Fajnie, że się to udało - cieszył się.
Padło także pytanie o znaczenie wygranej nad Stalą przed finiszem rozgrywek. - Ważne, że zwycięstwo. Nieważne ile, ważne, że zwycięstwo - podkreślał Neugebauer. - Na pewno był to bardzo ważny mecz. Ja zawsze do takich meczów podchodzę w ten sposób, że są bardzo ważny, lecz mamy przed sobą jeszcze sześć spotkań. To nie jest coś takiego, że jak przegramy dzisiaj, to już spadamy. Każdy wiedział, że jest to bardzo ważny mecz w kontekście utrzymania. Ale tak jak mówię, ja do tego podchodziłem tak, że to jest mecz jak każdy inny i każdy trzeba wygrać. Remis nam nic nie dawał, dalej byśmy byli na ostatnim miejscu i musieliśmy wygrać i iść dalej po tą trzecią bramkę - zaznaczył.
Pojawił się też temat meczu z Legią, który czeka Biało-Zielonych już w przyszyły poniedziałek. - Pokazaliśmy już w tym sezonie, że mimo tego, że czasami nam nie idzie, przegrywamy kilka meczów pod rząd, to jesteśmy w stanie wygrywać z takimi drużynami jak Lech czy Jagiellonia - powiedział pomocnik. - My jedziemy na Legię na pewno z nastawieniem, że chcemy wygrać ten mecz i zagrać jeszcze lepiej, tak jak graliśmy dzisiaj, czy graliśmy ostatnio. Tego się od nas oczekuje, żebyśmy grali w każdym meczu coraz lepiej i wygrywali te mecze, bo te punkty są ważne - zadeklarował.
Neugebauer przeanalizował również terminarz meczów do końca sezonu. - Wiadomo, przy naszych kibicach gra się lepiej, na naszym stadionie - mówił. - Mecze w Ekstraklasie pokazują jednak, że ta liga jest nieobliczalna i każdy może wygrać z każdym. Musimy jechać na każdy mecz wyjazdowy czy grany u siebie z nastawieniem że chcemy ten mecz wygrać - podsumował.
źródło: własne