Lechia Gdańsk przegrała z Zagłębiem Lubin 0:2. Na pomeczowej konferencji John Carver zauważył, że jego podopueczni źle weszli w to spotkanie. Zauważył też, że w drugiej połowie Lechiści stworzyli wiele sytuacji bramkowych. Nie był to dzień piłkarzy z linii ofensywnej. 

Zaczęliśmy źle ten mecz. Przeciwnik miał sytuację w pierwszej minucie i po chwili strzelił nam bramkę. Nie wygrywaliśmy zbyt wielu pojednków, na wymagającej murawie. W drugiej połowie widziałem dużą poprawę. Oczywiście nie możemy dać Zagłębiu tyle miejsca na początku. Tworzyliśmy bardzo dużo sytuacji w polu karnym. Gdy mieliśmy przewagę, to byliśmy narażeni na kontry. Muszę też powiedzieć o serii siedmiu spotkań bez porażki. Ta passa dzisiaj się skończyła. Trzeba spróbować rozpocząć ją od nowa, a nie ma lepszego meczu, jak spotkanie derbowe - przyznał. 

W drugiej połowie spotkania z Cracovią goście oddali Lechii piłkę. Wydaje się, że Dawid Szwarga mógłby postąpić tak samo, by zobaczyć, na co stać Lechię. Czy Pana zawodnicy będą umieli na to odpowiedzieć? - To prawda, nie strzeliliśmy dzisiaj bramki. Oddaliśmy 16 strzałów w drugiej połowie, a Zagłębie jeden. Patrząc statystycznie, po tylu okazjach strzeleckich powinna wpaść jedna lub dwie bramki. Często bywa tak, że w takich meczach ciężko jest przełamać niski blok obronny. Tak nie było w naszym wypadku, w drugiej połowie mieliśmy 33 kontakty w polu karnym rywala, a oni jeden. Problemem nie było tworzenie sytuacji ,ale ich wykorzystywanie. Bardzo rzadko zdarzała się sytuacja, że nie strzelaliśmy bramek. Dlatego też nie będę karał zawodników za dzisiajszy mecz. Zdobyliśmy najwięcej bramek w lidze, dziś się nie udało. Dzisiejsza noc była taka, że chyba nic by nam nie wpadło. Trzeba się otrzepać i przygotować się do kolejnego meczu - uznał. 

Na początku drugiej połowy była sytuacja z ewentualnym rzutem karnym, jak arbiter tłumaczył Wam tą sytuację? - Wiecie, że ja nie lubię rozmawiać o sędziach. Dziś też tego nie będę robił. Powiem Wam, co usłyszałem od sędziego technicznego. Zapytałem sędziego w jakim celu podszedł do monitora VAR. On mi odpowiedział, że chcieli pokazać, że był tam ofsajd. Nigdy czegoś takiego nie widziałem. Jesli jest spalony to po prostu to gwizdasz, a nie podchodzisz do monitora. To spowodowało, że my sami nie wiedzieliśmy o co dokładnie chodzi - zauważył. 

W tabeli sytuacja zaczyna robić się nieciekawa, czy sytuacja mentalna w szatni może się pogorszyć? - Stres wystepuje przed każdym meczem. Zdajemy sobie sprawę, jak niewielkie różnice są w lidze Patrząc na to, ile musieliśmy przejść, to nie jest to najcięższy okres.  Odkąd tu jestem zawodnicy i sztab byli nieustannie pod presją - podkreślił. 

 Żaden z zawodników zagrożonych pauzą nie dostał kartki, jakie to uczucie? - Na pewno to wielka ulga, że żaden z tych zawodników nie został ukarany. Dobrze jest mieć w końcu wszystkich zawodników do dyspozycji - dodał. 

Z czego mogła wynikać taka dysproporcja piłkarzy Lechii w pierwszej i drugiej połowie?  Powtórzę to, co mówiłem na początku. Jestem rozczarowany, że na początku przegrywaliśmy pojedynki z graczami Zagłębia - wyjaśnił.

Czy to, że Kacper Sezonienko rozpoczął na ławce było spowodowane jedynie kwestiami piłkarskimi, czy była obawa, że może dostać kartkę, która wyeliminuje go z Derbów? Kartka nie miała dużergo znaczenia. "Sezon" źle się ostatnio czuł, miał podobny uraz, co w zeszłym sezonie - zaznaczył. 

źródło: własne