W Lany Poniedziałek Lechia Gdańsk przegrała w końcówce 1:2 z Legią w Warszawie i niestety nie opuszcza strefy spadkowej. Jedyną bramkę dla Biało-Zielonych po przepięknym rzucie wolnym zdobył Rifet Kapic.

W Lany Poniedziałek Lechia Gdańsk mierzyła się na wyjeździe z Legią Warszawa i przystępowała do tego meczu z 16. miejsca w tabeli, ponieważ Puszcza Niepołomice zremisowała z Radomiakiem. By opuścić strefę spadkową Biało-Zieloni musieli wygrać z Legią Warszawa, co wydaje się trudnym, aczkolwiek zadaniem do wykonania. W porównaniu z meczem ze Stalą Mielec w składzie zaszła jedna zmiana, bowiem po pauzie za kartki do wyjściowej jedenastki wskoczył Bujar Pllana.

Pierwszy strzał oddała Legia Warszawa w 5. minucie. Płaski strzał Rubena Vinagre wybił jeden z obrońców Lechii Gdańsk. Po chwili odpowiedzieli Biało-Zieloni, kiedy obok bramki przymierzył Maksym Chłań. W kolejnych minutach Legia przejęła inicjatywę, jednak był to szybki mecz i w nim dużo się działo. Dwukrotnie na posterunku był Szymon Weirauch, łapiąc dogrania gospodarzy bez większych kłopotów. W 16. minucie Dominik Piła przeprowadził indywidualny rajd przez pół boiska i zagrał do Maksyma Chłania, niestety podanie okazało się minimalnie za mocne. Od tej pory gdańszczanie niespodziewanie przejęli inicjatywę. W 28. minucie sfaulowany został Tomas Bobcek i wywalczył dla drużyny rzut wolny. Do rzutu wolnego podszedł Rifet Kapic i zdobył gola! Lechia po pół godzinie gry wyszła na prowadzenie!

Po trzech minutach Biało-Zieloni mogli podwyższyć prowadzenie. Uderzenie z dystansu po rykoszecie Camilo Meny z problemami obronił Kacper Tobiasz. Później próbowali odpowiedzieć gospodarze, jednak bezskutecznie, ponieważ bardzo dobrze w obronie grali piłkarze Lechii. W 41. minucie wyprowadzili kontrę, po której skiksował Bohdan Wjunnyk, a po ziemi dośrodkowywał Camilo Mena. Niestety jednobramkowego nie udało się utrzymać do przerwy, ponieważ po zamieszaniu w polu karnym odnalazł się Luquinhas i dobijając, zanotował trafienie do szatni.

Druga połowa rozpoczęła się od naporu Legii, a po ośmiu minutach od jej rozpoczęcia wywalczyła rzut karny. Elias Olsson faulował Ilję Szkurina, który podszedł do wykonywania jedenastki. Karnego obronił Szymon Weirauch, wyczuwając intencje Białorusina!

https://x.com/polski_ligowiec/status/1914359890828546115

W 57. minucie uderzenie Rubena Vinagre zza pola karnego minęło słupek. Cztery minuty później przebudzili się gdańszczanie. Po ziemi zagrywał Camilo Mena, jednak żaden z jego partnerów nie dopadł do piłki. W następnej akcji Lechii Bohdan Wjunnyk nie opanował piłki po podaniu Dominika Piły. Kolejne minuty, to brak akcji bramkowych  i dużo niedokładności po obu stronach. W 77. minucie Camilo Mena popisał się ładną przekładanką, mijając Maxiego Oyedele, a po chwili trafił w zawodnika gospodarzy i futbolówka wyszła na rzut rożny. W 85. minucie Elias Olsson był bardzo blisko zdobycia gola, jednak do własnej bramki. Na szczęście Szweda i Lechię uratowała poprzeczka. W końcówce doliczonego czasu gry Lechia mogła zapewnić sobie zwycięstwo. Tomas Bobcek miał dwie okazje do zdobycia bramki, ale żadnej z nich nie wykorzystał. Najpierw pomylił się z bliskiej odległości z woleja, a potem przegrał pojedynek z Kacprem Tobiaszem. Niestety niewykorzystane okazje się mszczą i tym razem nie było inaczej, ponieważ w ostatniej akcji meczu do siatki trafił Jan Ziółkowski... Niestety punkty zostały w Warszawie...

Legia Warszawa - Lechia Gdańsk 2:1 (1:1)

Bramki: 45+2' Luquinhas, 90+5' Jan Ziółkowski - 30' Rifet Kapic

Legia Warszawa: 1. Kacper Tobiasz - 23. Patryk Kun, 24. Jan Ziółkowski, 3. Steve Kapuadi (C), 19. Ruben Vinagre - 11. Kacper Chodyna (81' 21. Wahan Biczachczjan), 5. Claude Goncalves (81' 71. Mateusz Szczepaniak), 25. Ryoya Morishita, 6. Maxi Oyedele, 82. Luquinhas (70' 53. Wojciech Urbański) - 17. Ilja Szkurin (70' 7. Tomas Pekhart)

Lechia Gdańsk: 1. Szymon Weirauch - 11. Dominik Piła, 44. Bujar Pllana, 3. Elias Olsson, 23. Miłosz Kałahur - 7. Camilo Mena, 8. Rifet Kapić (C), 5. Iwan Żelizko, 30. Maksym Chłań (56' 17. Anton Tsarenko) - 89. Tomas Bobcek (90+3' 99. Tomasz Neugebauer), 9. Bohdan Wjunnyk

źródło: własne