Lechia Gdańsk pewnie pokonała Olimpię Elbląg 3:1 w kolejnym przedsezonowym sparingu. W boju z trzecioligowcem John Carver skorzystał z 21 zawodników. Część z nich wciąż szuka optymalnej formy, ale niektórzy wydają się już gotowi na nowy sezon.

Na środowy sparing Biało-Zieloni wyszli w prawie najmocniejszym zestawieniu. Praktycznie od początku do końca mieli inicjatywę, co nie powinno dziwić, zważywszy na format rywala. Lechiści wpadli jednak w pułapkę niecierpliwości i często grali niedokładnie. W trzeciej tercji boiska popełniali dużo strat, a większość ich strzałów okazywała się niecelna. Co może cieszyć, to fakt, że bardzo dobrze wyglądały stałe fragmenty w wykonaniu gdańszczan. Drużyna Johna Carvera pokazała również, że gra w pressingu będzie jej mocną stroną. Gdańszczanie co chwilę odbierali piłkę wysoko, co przekładało się na większą liczbę sytuacji.

Bohaterem spotkania został oczywiście zdobywca dubletu - Tomasz Bobcek. Słowak w dotychczasowych spotkaniach kontrolnych pokazywał wysoką formę i często dochodził do sytuacji, a w środę nie było inaczej. Za każdym razem, kiedy pojawiał się w szesnastce rywali, działy się dobre rzeczy dla Lechii. Napastnik znakomicie szukał sobie wolnej przestrzeni i dwukrotnie skorzystał ze sposobności do strzelenia bramek. Nieźle zaprezentował się też Bohdan Wjunnyk, który był bardzo aktywny. Ukrainiec musi natomiast popracować nad skutecznością, ponieważ zmarnował wszystkie swoje okazje na znalezienie się w protokole meczowym. Mimo wszystko po raz kolejny pokazał, że jego praca dla drużyny jest nieoceniona.

John Carver z pewnością był zadowolony również z poczynań Rifeta Kapicia, który przecież ostatnio miał problemy zdrowotne na jednym z treningów. Kapitan Lechii był w środę wszędzie, a do tego zanotował ładną asystę przy golu na 1:0, gdy dograł prosto na głowę Bobcka. Co prawda Bośniak wciąż popełniał straty i posłał kilka niecelnych piłek, ale jednocześnie mocno pracował w destrukcji, czym niwelował błędy. Poprawnie zaprezentował się także nowy nabytek Biało-Zielonych - Mohamed Awad Allah. Chociaż nie zapisał na swoim koncie żadnych liczb, pokazał, że czuje się dobrze zarówno w grze kombinacyjnej, jak i w akcjach indywidualnych. Na plus trzeba ocenić także wejście Antona Tsarenki w drugiej połowie. Ukrainiec jak zawsze wniósł wiele energii do gry zespołu i dobrze odnajdował się w atakach pozycyjnych.

Bardzo dobrze spisała się również formacja defensywna. Bujar Pllana oprócz zdobytej bramki może pochwalić się kilkoma efektownymi interwencjami na swojej połowie boiska. Kosowianin imponował ustawieniem i przygotowaniem fizycznym, mądrze korzystając ze swoich warunków. Elias Olsson, choć wciąż nieco ociężały, także pozwolił bramkarzom na spokojne śledzenie gry. Szwed nie tylko kończył akcje przeciwników, ale też brał udział w rozpoczynaniu ataków Lechii. Pod nieobecność Alvisa Januzemsa miejsce na prawej obronie zajął w pierwszej odsłonie Tomasz Wójtowicz i spisał się nieźle zarówno z tyłu, jak i w poczynaniach ofensywnych.

Formy wciąż szukają Camilo Mena czy Matus Vojtko. Kolumbijczyk jak zwykle wyróżniał się aktywnością, ale był niedokładny, natomiast Słowak musi ustabilizować swoję grę. W sparingu z Olimpią często dawał się oszukać rywalom, a także zbyt pochopnie podejmował nierozważne wybory. Po jednym z ostrych wślizgów mógł nawet wylecieć z boiska, ale sędzia oszczędził go, pozwalając mu pozostać na murawie. Wydaje się jednak, że rywalizacja z solidnym Miłoszem Kałahurem dobrze mu zrobi.

źródło: własne