W sobotę Lechia Gdańsk przegrała po bardzo emocjonującym meczu z Lechem Poznań 3:4. W tym spotkaniu nie zabrakło kontrowersji, zwłaszcza w jego końcówce.
Sobotni mecz Lechii Gdańsk z Lechem Poznań przyniósł wiele emocji. Po pół godzinie gry Biało-Zieloni prowadzili z tegorocznym mistrzem Polski 2:0, a dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Tomas Bobcek i takim rezultatem zakończyła się pierwsza połowa. Niestety w drugiej odsłonie gry obraz uległ zmianie, bowiem to Lech był siłą przeważającą i zdobył 4 gole. W końcówce meczu trzecią bramkę dla Lechii zdobył Tomas Bobcek, kompletując hat-tricka i była to ostatnia bramka w tym spotkaniu. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:4, chociaż mógł być nawet remis.
Spotkanie prowadził Bartosz Frankowski i nie obyło się w nim bez kontrowersji. Pierwsza kontrowersyjna sytuacja miała miejsce w 53. minucie, kiedy Lechia prowadziła 2:1. Camilo Mena minął kilku zawodników Lecha i wbiegł w pole karne, gdzie zatrzymał go Gisli Thordarson, zahaczając nogę Kolumbijczyka. Sędzia główny nie dopatrzył się przewinienia i nie podyktował rzutu karnego. Zamiast tego Mena został ukarany żółtą kartką za rzekomą symulację. Sytuacja ta wywołała oburzenie wśród kibiców Lechii, a także wzbudziła krytykę komentatorów i ekspertów. W programie Liga+Extra, uznano że Lechii należała się jedenastka.
źródło: własne