Na konferencji prasowej przed meczami z Górnikiem Zabrze John Carver zdradził, co ucieszyło go najbardziej w trakcie roku pracy w Gdańsku. Trener Lechii zdradził też plany na przygotowania do rundy wiosennej i odpowiedział na pytanie, czy nie boi się utraty kluczowych zawodników w nadchodzącym okienku transferowym.
O tym, który mecz z Górnikiem będzie ważniejszy: Ten pierwszy, ale to dlatego, że najważniejsze jest zawsze najbliższe spotkanie. Musimy zarządzać zawodnikami, bo zagramy dwa mecze w odstępie paru dni. Możliwe, że zaprezentujemy w dwóch różnych zestawieniach osobowych na oba mecze, ale ufam każdemu ze swoich graczy. Kogokolwiek bym nie wystawił, musi wykonać swoją pracę i wierzę, że wykona swoje zadania. Na pewno pojawią się zmiany.
O wyjściu ze strefy spadkowej: Dobrze byłoby spędzić Boże Narodzenie nad strefą spadkową. Już w sobotę mieliśmy przedsmak tego uczucia, bo przez chwilę byliśmy na bezpiecznej pozycji. Oczywiście nie traktujemy pucharowego meczu mniej poważnie. Przygotowujemy się do niego jak do każdego innego spotkania. Jedyna różnica jest taka, że mieliśmy mniej czasu.
O Górniku Zabrze: Oglądaliśmy ich w ostatnim meczu (0:4 z Radomiakiem - przyp. red.). Kiedy przegrasz, chcesz jeszcze bardziej wygrać kolejny mecz. W swoim składzie mają bardzo dużo jakości. Spodziewamy się trudnego meczu. To wciąż liderzy Ekstraklasy. W pierwszym meczu w tym sezonie przeciwko nim wcale nie graliśmy źle, a wyjechaliśmy z Zabrza bez punktów, co świadczy o tym, że są dobrym zespołem. Muszę tutaj dodać, że gdy gramy na własnym stadionie, jesteśmy w stanie wygrać z każdym.
O Maksymie Chłaniu: Maks wraca do miasta. Ostatnio dobrze sobie radzi i na pewno będzie bardzo podekscytowany, ale naszym zadaniem jest uprzykrzyć mu życie.
O planach na oba mecze: Nie zmienimy swojego stylu gry i myślę, że oni też nie, więc zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja. Na pewno chcę uniknąć tempa z koszykówki i ciągłej wymiany ciosów.
O przygotowaniach do "dwumeczu": Analiza meczu pucharowego będzie analizą piątkowego spotkania. Wiele zależy też od personelu, który pojawi się na boisku w danym starciu.
O Aleksie Paulsenie: Postanowiliśmy go oszczędzić w meczu z Termalicą, bo dopiero co wrócił do treningów. Zobaczymy, czy wasze przypuszczenia, że wróci do wyjściowego składu, okażą się słuszne (śmiech).
O tym, czy Lechia może stracić czołowych graczy w zimowym okienku transferowym: Kiedy gracze prezentują dobrą formę, trzeba się liczyć z ich stratą. Tomasz Bobcek na przykład strzela jak na zawołanie i gra dobrze. Na razie się tym jednak nie zajmujemy i skupiamy się na tym, co jest w pełni zależne od nas. Nie ma spotkań kryzysowych ani niczego w tym rodzaju. Skupiamy się na nadchodzących meczach i dopiero później będziemy podejmować działania, jeżeli będą konieczne. Tak naprawdę zawodnika można stracić w każdej chwili, na przykład ze względu na kontuzje, więc cały czas działamy z taką świadomością.
O roku pracy w Gdańsku: To był wspaniały rok i niektórzy mówią, że wydaje im się, minęło więcej czasu. Od kiedy przyszedłem, byliśmy pod nieustającą presją, bo cały czas musimy uciekać od strefy spadkowej, ale to był też dobry rok, bo widzieliśmy, jak zespół ewoluuje, gra coraz lepiej i rozwijają się indywidualności. Gdy przychodziłem, mówiłem, że chcę widzieć progres drużyny i zawodników i myślę, że nam się to udało. Chcemy czynić jeszcze większe postępy i to się nie zmieniło.
O planach na przygotowania do wiosny: Nasze przygotowania będą wyglądały podobnie jak przed rokiem. Po piątkowym meczu mamy przerwę, później wracamy, robimy testy i lecimy do Turcji, bo styczeń w Gdańsku jest zimny, rok temu strasznie zmarzłem (śmiech). Wykorzystamy to, by wrócić w lepszej formie, tak jak to uczyniliśmy w zeszłym sezonie.
O późnych zmianach w meczu z Termalicą: Zastanawialiśmy się nad tym i chcieliśmy dokonywać roszad już od 70. minuty. Od razu po meczu zaczęliśmy myśleć o tym, jak zarządzać składem w spotkaniach z Górnikiem. Przekazywaliśmy zawodnikom informacje i rozpoczęliśmy analizę. Idąc dalej, dbamy też o to, żeby nie przeładować graczy informacjami.
O odwołaniu w sprawie Iwana Żelizki: To już się dzieje i po konferencji będziemy ustalać szczegóły. W mojej opinii to nie był faul na żółtą kartkę, ale niestety ona się nie liczy. Na pewno wynik odwołania może wpłynąć na minuty Iwana w obu meczach z Górnikiem.
źródło: własne