John Carver nie ukrywał dumy ze zwycięskich Derbów Trójmiasta. -To wielka ulga, bo nie chciałbym być pierwszym trenerem, który przegra z Arką w Ekstraklasie - mówił na pomeczowej konferencji angielski trener.

Bardzo miło jest mieć w końcu czyste konto. Cieszymy się ze zwycięstwa, ale także z tego, że nie straciliśmy żadnej bramki. Byliśmy jako drużyna spokojni, gdy byliśmy w posiadaniu piłki. Mówiliśmy dużo o tym przed meczem, aby mieć taką spokojną głowę i grać tak jakby to nie były derby. Dzięki temu od 1. do ostatniej minuty kontrolowaliśmy grę. Wykreowaliśmy 3 lub 4 dobre sytuacje bramkowe. Przede wszystkim też obrona pola karnego była na wysokim poziomie, jeśli już dochodziło do akcji pod naszą bramką - przyznał szkoleniowiec.

Gola na wagę zwycięstwa zdobył Dawid Kurminowski i szkoleniowiec nie ukrywał dumy z zawodnika. - Chciałbym osobne słowa powiedzieć o Dawidzie Kurminowskim. Ostatni czas nie był dla niego dobry. Odkąd tutaj jest bardzo ciężko trenował, żeby być w takiej kondycji i formie, w jakiej teraz jest. Byłem zachwycony tym, że to właśnie on strzelił zwycięskiego gola po tym co przeszedł i jak ostatnio pracował - mówił. -  Po golu miałem, podobnie jak pewnie wszyscy, mocny przypływ adrenaliny. Wróciłem pamięcią do czasów, gdy takie bramki strzelał Alan Shearer.  To wielka ulga, bo nie chciałbym być pierwszym trenerem, który przegra z Arką w Ekstraklasie! (śmiech) - kontynuował.

 

 

Carver chwalił też atmosferę na stadionie. - Ostatnią noc przed derbami spędziliśmy razem w hotelu. Przyjechaliśmy na stadion na 2 godziny przed meczem. Było to niesamowite, gdyż już wtedy widzieliśmy bardzo dużo kibiców pod obiektem, a na parkingach w wielu samochodach były wywieszone biało-zielone szaliki. Także gdy wychodziliśmy z autokaru, pojawiło się wokół nas dużo fanów. Wówczas naszły mnie wspomnienia derbów, które grałem z reprezentacją Szkocji, czy jeszcze bardziej jak byłem trenerem w Newcastle. Kibicom muszę podziękować za niesamowite wsparcie również podczas meczu. To było wspaniałe, gdyż przez dłuższy czas wydawało się, że to spotkanie zakończy się wynikiem 0:0, ale kibice się nie poddawali, cały czas dopingowali. Byli zdecydowanie naszym 12. zawodnikiem. To oni nas swoim wsparciem, przy naszych umiejętnościach i dobrym zachowaniu, przepchnęli, żeby ta piłka wpadła do siatki. Gdy gra się derby, jest jedno zadanie - wygrać i tyle - podkreślił.

Do składu na derby wrócił Elias Olsson, ale szkoleniowiec podkreślił, że kluczowe było to, że Lechia w obronie była kolektywem. - Na pewno fakt, że wrócił Elias sprawił, że mieliśmy do dyspozycji więcej zawodników na środek obrony i w środku pola.  Cieszę się, bo broniliśmy dzisiaj bardzo dobrze jako zespół - mówił.

Na pewno możemy rozwinąć się w posiadaniu piłki. Pamiętajmy jednak, że dzisiejszy mecz był inny niż wszystkie. Byliśmy bardziej bezpośredni niż zazwyczaj.  Dzisiaj chodziło o to, by znaleźć sposób na wygraną i zrobiliśmy to - zakończył.

źródło: własne