Lechia Gdańsk zagra na wyjeździe z Legią Warszawa w sobotę 22 listopada o 20.15. Trener Carver przed meczem opowiedział o przygotowaniach do sobotniego starcia.

Po przerwie na kadrę przyszedł czas na mecz wyjazdowy z Legią Warszawa. John Carver w piątkowy poranek spotkał się z dziennikarzami. - Będę szczery - liczyłem na to, że te dwa tygodnie upłyną nam w nieco lepszym położeniu. Wciąż mamy wirus w drużynie, do tego mamy kilka drobnych problemów z urazami. Ale nie chcę wchodzić w szczegóły - rozpoczął Carver.

Trener pokusił się o kilka słów o jutrzejszym rywalu. - Nie zapominajmy, że Legia to wielki klub w Polsce. Mają swoje problemy. Dwóch-trzech zawodników jest kontuzjowanych. Są też po presją - tak jak my. To będzie bardzo ciekawy mecz z racji tego, że spotkają się dwie drużyny chcące grać w piłkę i tez ta atmosfera na stadionie jest wyjątkowa. Czekamy na ten mecz, tak jak w zeszłym sezonie, kiedy zagraliśmy jeden z naszych najlepszych meczów. Nie możemy obniżyć wagi rywala. Legia ma wielką reputację i zrobią wszystko, aby z nami wygrać - powiedział. 

- To dobry moment, żeby grać z Legią. Ale nie zapominajmy o tym, że Legia to też marka w Europie. Są w sytuacji trudnej, w której nie powinni być. Jednak nazwa to nazwa i my mamy mecz do rozegrania. Zwłaszcza że ostatnio z Widzewem zagraliśmy dobrze i chcemy to powtórzyć. To będzie mecz między dwoma drużynami, a nie między nazwami klubu. Nie możemy doczekać się tego meczu - dodał. 

Nie zabrakło pytania o Tomasa Bobcka. - Byłem bardzo szczęśliwy, kiedy strzelił bramkę i wprowadził Słowację do baraży. Wysłałem mu SMS od razu to meczu. Jak skończył świętować, to mi odpowiedział. Był bardzo pokorny i też zszedł na ziemię. Nie odleciał. Wiemy, że zbliża się okno transferowe, ale on nie myśli o swojej przyszłości, interesuje go tylko to, co teraz i skupia się na Lechii Gdańsk - przyznał.

Carver został zapytany też o stabilizację w klubie. - Byłoby miło, gdybyśmy byli stabilni i byli w środku tabeli. Zaraz będzie rok, jak tutaj jestem i nie było ani jednego dnia stabilności. Ale swoją pracą i wysiłkiem ciężko na to pracujemy, aby punktować i być stabilniejszym. W futbolu nie ma jednak nigdy stabilności, bo zawsze są jakieś kolejne cele i trzeba wychodzić ze strefy komfortu. Wiem, że w naszej sytuacji środek tabeli wyglądałby lepiej, ale będziemy myśleć o kolejnych krokach - ocenił.

- Naszym zadaniem będzie postawić Legię pod presją na boisku. Atmosfera tam była ostatnio znakomita, my tam też ostatnio dobrze graliśmy. Czasami jest tak, że grasz jako zespół wyjazdowy z zespołem, który musi wygrać i jest pod presją i my to musimy wykorzystać - dodał.

Szkocja awansowała na mistrzostwa świata po raz pierwszy po 28 latach. - Myślałem, że szybciej zadacie to pytanie o Szkocję! (śmiech) To na pewno był niesamowity wieczór, byłem też trochę zestresowany. Rozmawiałem ze Stevem Clarkiem. Ale miałem takie poczucie, że to będzie nasza noc. Muszę wam powiedzieć, że rozgrywałem ten mecz z nimi. Kiedy wstałem kolejnego dnia z łóżka czułem się tak, jakbym grał ten mecz. To było też dziwne uczucie, bo bardzo się cieszyłem tym sukcesem. Byłem tam pięć lat, byłem też bardzo dumny z tych ludzi, że osiągnęli ten sukces. Ale z drugiej strony widziałem, jak się cieszą i miałem takie myśli, że fajnie byłoby być tego częścią. Szkocja napisała historię! Ale też dostałem kilka wiadomości, bo byłem tego częścią. Natomiast chcę podkreślić, że odejście z reprezentacji Szkocji było moją decyzją bo chciałem się w pełni angażować się w Lechię Gdańsk - podsumował.

źródło: własne