Lechia przegrała w poniedziałek z Legią Warszawa 1:2. Po tym meczu, dla Tomasza Galińskiego z WP Sportowe Fakty wypowiedział się Dominik Piła.
- Najbardziej boli to, że graliśmy dobry mecz, a kolejny raz wracamy z wyjazdu bez punktów. Przynajmniej ten jeden punkt bardzo by nam się przydał. Pozytyw jest taki, że gra nie wyglądała źle. Walczyliśmy, mieliśmy swoje szanse, mogliśmy strzelić gola na 2:1, ale niestety, taka jest piłka. Zostało pięć meczów, będziemy walczyć do końca - ocenił to spotkanie prawy obrońca.
Uchylił także rąbka tajemnicy na temat tego co działo się w szatni. - Trener powiedział nam w szatni, że zagraliśmy dobry mecz. Tym bardziej boli nas ta przegrana. Byliśmy bardzo blisko cennego punktu, a go nie mamy. Jest złość i smutek, ale musimy się bardzo szybko otrząsnąć.
- Można mówić o braku koncentracji, braku szczęścia. Przy pierwszej bramce piłka równie dobrze mogła się inaczej odbić od poprzeczki i nic by z tego nie było. Ciężko jest mi wskazać konkretną przyczynę. Przy drugim golu po prostu uciekł nam zawodnik Legii. Jest to błąd indywidualny - mówił Piła.
Wypowiedział się on również na temat sytuacji w tabeli po poniedziałkowej porażce. - To zawsze będzie powód do niepokoju, bo nikt nie chce być w tej strefie. Zostało nam pięć bardzo ważnych meczów i jeśli do każdego z nich podejdziemy tak, jak do tego w Warszawie, to będziemy zdobywać punkty.
- Wiedzieliśmy, że Legia ma problemy kadrowe, a poza tym problemy ze złapaniem odpowiedniego rytmu. Także to, że w tym sezonie nie jest u siebie tak mocna, jak zazwyczaj. Jechaliśmy tu z nastawieniem, by walczyć o trzy punkty - zakończył Piła.
źródło: sportowefakty.wp.pl