Gościem briefingu prasowego przed spotkaniem z Lechem Poznań był Bohdan Wjunnyk. Ukrainiec opowiedział o przedsezonowym obozie przygotowawczym i celach na rozpoczynającą się rundę wiosenną. 

Jak podsumujesz przygotowania na obozie w Turcji? - Myślę, że przygotowania były bardzo dobre, zespół jest dobrze zgrany. Wyglądamy dobrze pod względem fizycznym, zobaczymy jak jutro zaprezentujemy się na boisku - rozpoczął. 

Jak jesteś przygotowany indywidualnie i na co liczysz w pierwszym spotkaniu? - Obóz w Tucji był pozytywny w moim wykonaniu, czuję, że wraca moja dobra forma. Mam nadzieję, że pokażę tę wersję siebie z zeszłego sezonu, a może nawet coś więcej - oznajmił. 

Czy wobec absencji Rifeta Kapicia uważasz, że mecz z Lechem może być szansą na Twój występ od pierwszej minuty? - Nie wiem jakim składem zagramy jutro, o tym zadecyduje trener, on wie co jest najlepsze dla zespołu. Najważniejsze jest to, żeby nasza drużyna wróciła z Poznania z trzema punktami - zaznaczył. 

W meczach sparingowych grałeś na dwóch pozycjach, gdzie się czujesz lepiej? - Jestem już przyzwyczajony, że trzeba zaufać trenerowi i grać tam, gdzie on mnie wystawia. Dla mnie już w zasadzie nie ma różnicy, czy gram z lewej strony, czy w środku - podkreślił. 

W spotkaniach na obozie w Turcji rywale grali dość agresywnie, czy to nie było zbyt ostro jak na sparingi? - Wiadomo, to jest obóz. Wszyscy chodzą pokazać się z jak najlepszej strony. Taka agresywna gra nie ma najmniejszego sensu, zawsze przed meczami mówię do chłopaków, że najważniejsze jest to, aby nie nabawić się kontuzji - przyznał. 

Pamiętamy ostatni mecz z Lechem, pełen szaleństwa i zwrotów akcji, jak podchodzicie do najbliższego meczu? - Na pewno chcielibyśmy odwrócić to, co stało się w Gdańsku. Poprzedni mecz skończył się źle dla nas, przegraliśmy choć po pierwszej połowie byliśmy na prowadzeniu. Oczywiście, Lech to jeden z najmocniejszych zespołów w Polsce, ale my nie boimy się nikogo - skwitował. 

Jaki jest cel Lechii i twój indywidualny na tę rundę? - Jak zawsze, traktujemy każdy kolejny mecz jako finał. Jeśli chodzi o mój indywidualny cel, to jak najwięcej goli i asyst - odparł. 

John Carver nie narzekał zbytnio na zapowiadanie ciężkie warunki pogodowe. Czy Wy jako piłkarze czujcie, że ten mecz może być większym wyzwaniem niż zazwyczaj? - Tak, oczywiście. Po pierwszego z tego powodu, że naszych kibiców nie będzie, a to jest nasz dwunasty  zawodnik na boisku. Musimy się przystosować do takich warunków i dawać z siebie 100%. Kiedyś na Ukrainie grałem nawet przy temperaturze -25°C, także nie będzie to dla mnie nowość. Patrząć na nasz zespół może być dwóch zawodników, którzy wyjdą w krótkim rękawku: Kacper Sezonienko i Tomek Wójtowicz. Oni zawsze tak grają na treningu - zakończył z uśmiechem. 

źródło: własne