Albert Siuzdak, bramkarz Przeboju Wolbrom, ma 18 lat i marzy o piłkarskiej karierze.

W sierpniu zeszłego roku jego rodzinę dotknęła potworna tragedia. Pomocną dłoń w kierunku Alberta wyciągnęła Fundacja Lechii Gdańsk. Doświadczony przez los chłopak został jej pierwszym podopiecznym.

W sierpniu zeszłego roku całą Polska wstrząsnęła tragedia, jaka wydarzyła się w jednym z mieszkań w Wolbromiu. W jej wyniku Albert, wraz z dwójką rodzeństwa Kamilą i Jadzią, stracił mamę. Ich pijany ojciec oblał ją benzyną i podpalił. Pani Bernadetta zmarła w szpitalu w wyniku poniesionych obrażeń. Wszystko wydarzyło się na oczach dzieci...

Po tragedii cała trójka trafiła pod opiekę babci. Władze Wolbromia przyznały rodzinie lokal, który jednak wymagał remontu. Z pomocą przyszło Stowarzyszenie Piękne Anioły. Dzięki ich zaangażowaniu, a także całego lokalnego środowiska i sponsorów, znaleziono środki na wspomniany remont.

Fundacja Lechii Gdańsk postanowiła także wyciągnąć pomocną dłoń. Albert Siuzdak został pierwszym jej podopiecznym. Osiemnastolatek gościł w ostatnich dniach w Gdańsku. Wyszedł w eskorcie meczowej podczas spotkania Lotto Ekstraklasy Lechia - Korona Kielce, później obejrzał mecz z trybun. Spotkał się z trenerami i piłkarzami Biało-Zielonych, wziął udział w zajęciach Akademii Klasy Ekstra, a także testach sportowych w zespole juniorów starszych naszego klubu.

– Te dni były dla mnie niesamowitym przeżyciem. Pierwszy raz obejrzałem na żywo mecz Ekstraklasy, miałem okazję poznać piłkarzy Lechii. Okazali się bardzo otwartymi ludźmi, przekazali mi wiele cennych rad. Z racji tej, że jestem bramkarzem, najwięcej rozmawiałem z Dusanem Kuciakiem, którego od dawna podpatruję. Dostałem od niego w prezencie parę rękawic. Pasują idealnie - cieszył się Albert Siuzdak.

Fundacja Lechii Gdańsk wspomoże go w dalszym życiowym rozwoju. Głównie na polu edukacji i pomocy psychologicznej.