W tym roku Lechia Gdańsk świętuje 80-lecie swojego istnienia. W tym czasie Biało-Zielonych barw broniło wielu piłkarzy i trenerów, a niektórzy zapracowali na status legendy. Przypominamy sylwetki, które nieodłącznie kojarzą się z najbardziej zasłużonym klubem na Pomorzu.

Nie sposób nie otworzyć takiego zestawienia inaczej, niż od Romana Korynta i Zdzisława Puszkarza. Obaj zostali uhonorowani tytułem piłkarza 70-lecia Lechii Gdańsk i chyba nikt nie był zdziwiony takim obrotem spraw. Pierwszy z wymienionych to rekordzista klubu pod względem występów, mający na koncie 344 spotkania. Grał przy Traugutta w latach 1953-1968 i jest związany z epoką "murarzy". Biało-Zieloni słynęli wtedy ze szczelnej defensywy, na czele której stał właśnie Korynt. Z usług stopera korzystała także reprezentacja Polski, dla której wybiegał na murawę 34 razy. W trakcie swojej kariery dwukrotnie wygrywał plebiscyt "Sportu" na najlepszego zawodnika w Polsce, a po jej zakończeniu pozostał żywą legendą Lechii, mając miejsce w Alei Gwiazd i sercach kibiców. Odszedł 15 lipca 2018 roku.

Zdzisław Puszkarz ma na koncie tylko jeden występ mniej w barwach gdańskiego klubu. Reprezentował Lechię w latach 1965-1981 i 1987-1988. Chociaż dopiero pod koniec kariery zawodniczej dane mu było zagrać na najwyższym szczeblu, zdołał zapisać się w historii złotymi zgłoskami. Ze względu na świetne umiejętności techniczne i efektowny styl gry zdobył uwielbienie kibiców, którzy przychodzili na mecze oglądać jego popisy. Puszkarz czterokrotnie zdobywał nagrodę dla najlepszego piłkarza Wybrzeża, co nie było zaskoczeniem, zważywszy na to, że udało mu się zagrać dla reprezentacji Polski nawet pomimo tego, że w czasie, gdy otrzymał powołanie, Lechia grała zaledwie w II Lidze. Do dziś jest ikoną Biało-Zielonych, o czym przypomina mural na jednym z bloków w dzielnicy Piecki-Migowo.

Puszkarza ominęły jednak największe sukcesy w historii Lechii, czyli Puchar Polski i Superpuchar Polski, zdobyte w 1983, a także pamiętne starcia z Juventusem. Liderem zespołu był już wtedy Lech Kulwicki, wokół którego trener Jerzy Jastrzębowski zbudował legendarny już skład. Obrońca występował w klubie w latach 1977-1985 i nie odszedł po spadku do III Ligi w 1982. Wierność wynagrodziły mu zdobyte trofea i udział w potyczkach ze Starą Damą. Zwłaszcza mecz przy Traugutta utkwił w jego pamięci. - W rewanżu normalnie wymienialiśmy piłkę, staraliśmy się grać otwarcie. Mogliśmy przecież stanąć na szesnastce, ale nie umieliśmy grać inaczej niż do przodu. To byłoby wbrew naszej naturze, żeby się cofnąć - wspominał po latach. Dziś wciąż trzyma formę i troszczy się o Lechię, kibicując Biało-Zielonym na dobre i na złe.

kulwicki

Nie można zapomnieć także o innym ważnym ogniwie tamtego zespołu, ale i całego klubu, jakim był Andrzej Salach. W latach 80. uchodził już za weterana, w końcu z Lechią był związany od końcówki lat 60, gdy jako niespełna 10-latek rozpoczął treningi przy Traugutta. Można zatem powiedzieć, że był spoiwem starej i nowej epoki w ówczesnych dziejach drużyny. Zaliczył zarówno występy w elicie, jak i przygody w niższych ligach. Dla Biało-Zielonych zagrał aż 337 razy (3. miejsce w tabeli wszechczasów) w latach 1972-1987 i 1989-1993. Po zakończeniu kariery wyjechał do USA, ale wrócił już w nowym tysiącleciu i aż do swojej śmierci w 2009 angażował się w życie gdańskiej drużyny. On również ma swoją gwiazdę przy T29.

Sam trener Jastrzębowski to postać wręcz pomnikowa. Dość powiedzieć, że kiedy zdobywał z Lechią Puchar i Superpuchar Polski, miał zaledwie 32 lata na karku. Był to jego pierwszy sezon w roli trenera, w której to roli odnalazł się od razu po odwieszeniu butów na kołek. Razem z asystentem, Józefem Gładyszem, wprowadził gdańszczan do elity z III Ligi, zaliczając dwa awanse rok po roku. Jastrzębowski prowadził Biało-Zielonych w sumie trzykrotnie: najpierw w złotych latach 1982-1984, a później 1999-2000 i 2003-2004. Do dzisiaj jest mocno związany z klubem i stanowi niepodważalny autorytet.

Wspomnieliśmy już laureatów plebiscytu na piłkarza 70-lecia klubu, ale nie wolno zapominać o zawodniku, który zdobył to wyróżnienie dekadę wcześniej. Roman Rogocz, bo o nim mowa, to jedyny piłkarz w historii Lechii, który może się pochwalić trzycyfrową liczbą bramek (dokładnie 107 trafień) zdobytych dla drużyny z Gdańska. Jeszcze w czasie II wojny światowej walczył w armii generała Andersa, a po jej zakończeniu przeniósł się z rodzinnego Chorzowa do Trójmiasta. Ciekawostką jest fakt, że mimo udanej kariery piłkarskiej, cały czas pracował w Przedsiębiorstwie Robót Czerpalnych i Podwodnych. Dla Biało-Zielonych grał w latach 1947-1960, a wiernym kibicem zespołu pozostał aż do swojej śmierci w 2013, w pełni zasługując na swoje miejsce w Alei Gwiazd.

Józef Gładysz to nie tylko asystent trenera Jastrzębowskiego, ale również były piłkarz i obecny trener Akademii Lechii. Z klubem jest związany właściwie od 12. roku życia z krótką przerwą na pracę w Warmii Olsztyn w sezonie 1997/1998. Co ciekawe, jego pasja do trenowania znalazła ujście w szkoleniu młodzieży. Od lat 80. XX wieku zajmuje się z powodzeniem kształtowaniem zawodników, na czym wielokrotnie skorzystał sam klub. Opowiadał o tym chociażby Maciej Kostrzewa w wywiadzie, który przeprowadziliśmy z nim w styczniu tego roku. Spod ręki Gładysza wyszły takie talenty jak Tomasz Dawidowski, Marek Zieńczuk czy Jarosław Bieniuk. Trudno zatem dziwić się, że w pewnym momencie o szkoleniowca upomniała się także młodzieżowa reprezentacja Polski, którą prowadził razem z Michałem Globiszem.

gladysz 2

Z drużyny, która stawiała czoła Juventusowi, można wspomnieć jeszcze chociażby o Jacku Grembockim. Ten wyśmienity obrońca (przekwalifikowany z pomocnika) spędził w Lechii okres 1975-1986, a później grał w Gdańsku także w latach 1995 i 1996-1997. Do swojego dorobku oprócz Pucharu i Superpucharu Polski dołożył dwa tytuły mistrzowskie, które wywalczył już jako zawodnik Górnika Zabrze. Najmocniej jest kojarzony jednak właśnie z Pomorzem, gdyż tutaj stawiał swoje pierwsze piłkarskie kroki, a po odwieszeniu butów na kołek - osiadł na stałe. Ceniony za swój nieustępliwy charakter i bezpośredniość, wciąż stanowi ważny głos w sprawach dotyczących klubu.

Swoje miejsce w historii Lechii ma z pewnością także Bogusław Kaczmarek. Popularny "Bobo" to co prawda łodzianin, ale zostanie zapamiętany jako ważna postać w Gdańsku. Biało-Zielonych reprezentował zarówno jako piłkarz (1975-1977), jak i trener (1984-1992, 2012-2013). Słynie ze swojego ciętego języka i charakterystycznego poczucia humoru, ale i dobrego warsztatu, co dało mu okazję do pracy z Leo Beenhakkerem w reprezentacji Polski w latach 2006-2008. Odpowiada za wprowadzenie do pierwszego zespołu Lechii takich młodych piłkarzy jak Grzegorz i Tomasz Motyka, Sławomir Matuk, Rafał Kaczmarczyk, Marcin Kaczmarek czy Sławomir Wojciechowski. Tą grupę zawodników często nazywano "dziećmi Boba".

01 20130525 1906964382

Po kryzysie lat 90. i na początku XXI wieku Lechia wróciła na najwyższy poziom rozgrywkowy w 2008. Ważnymi elementami tej drużyny byli Mateusz Bąk i Paweł Buzała. Bramkarz jako jedyny z całej kadry, która rozpoczynała rozgrywki 2008/2009, miał za sobą pełną drogę z A Klasy do Ekstraklasy. Z uwagi na ten fakt kibice zawsze dobrze wspominali Bąka, którego wspierali również wtedy, gdy odszedł z klubu w 2011 roku. 2 lata później powrócił do Gdańska, gdzie pozostał do 2017. Chociaż przez większość czasu nie był pierwszym wyborem, zdołał rozegrać dla Biało-Zielonych łącznie 68 spotkań w elicie.

Buzała z kolei dołączył do drużyny w 2006 roku przed startem rozgrywek II Ligi. Nie od razu odgrywał w zespole istotną rolę, ale z czasem wywalczył sobie nie tylko pewne miejsce w składzie, ale też uwielbienie kibiców, którzy w pewnym momencie namawiali go, by kandydował na... prezydenta Gdańska. Do dzisiaj wielu pamięta jego zwycięskiego gola w pierwszych derbach z Arką po powrocie do Ekstraklasy. Chociaż jego przygoda z Lechią obfitowała we wzloty i upadki, Buzała w jakiś sposób uosabiał styl Biało-Zielonych w tamtym okresie - ambitny, bezkompromisowy, a momentami wręcz zbyt arogancki. Karierę zakończył w wieku zaledwie 31 lat, by później skupić się na szkółce piłkarskiej, którą założył w Luzinie.

Najświeższym nazwiskiem na naszej liście jest oczywiście Flavio Paixao. Portugalczyk to najlepszy strzelec Lechii w Ekstraklasie, ale i najskuteczniejszy obcokrajowiec w całej historii tych rozgrywek. Co ciekawe, do Gdańska trafił wraz z bratem w styczniu 2016 roku i wydawało się, że to starszy z bliźniaków odciśnie większe piętno na zespole. Początkowo faktycznie tak było, bo Marco zdobył koronę króla strzelców w sezonie 2016/2017, ale później to Flavio przejął pałeczkę. Był gwiazdą ekipy, która wygrywała Puchar i Superpuchar Polski w 2019, a także dwukrotnie brał z Biało-Zielonymi udział w kwalifikacjach do europejskich pucharów. Co prawda jego pożegnanie przypadło na spadkowy sezon 2022/2023, ale i tak Paixao dorobił się statusu legendy Lechii. Do dzisiaj komentuje wydarzenia z życia klubu i wspiera drużynę. 

278568429 7355232644517776 5103614488310452249 n

Oczywiście nazwisk, które są wyryte w historii Lechii jest dużo więcej. Warto wspomnieć chociażby Aleksandra Cybulskiego, braci Kokotów, Deleu, Abdou Traore i wielu innych. Ta lista będzie rosnąć z każdym kolejnym rokiem, o czym przekonamy się zapewne na 90-lecie czy okrągłe, setne urodziny klubu. W tej chwili Biało-Zieloni walczą o utrzymanie w Ekstraklasie, ale jak pokazała historia, nawet gra na niższym poziomie może zrodzić legendy. Kto więc dołączy do tego zaszczytnego grona? Przekonamy się już niebawem!

źródło: własne/LechiaHistoria.pl