Dokładnie 6 lat temu byliśmy świadkami zwycięstwa Biało-Zielonych, które na długo zostanie w pamięci wszystkich kibiców. 2 maja 2019 roku Lechia Gdańsk odniosła jeden ze swoich większych sukcesów w historii. Było nim zdobycie Pucharu Polski. Dla Lechii był to drugi w historii zdobyty Puchar Polski.
Lechiści w drodze po upragniony triumf w pucharowych rozgrywkach pokonali kolejno Wisłę Kraków, Resovię Rzeszów, Termalicę Bruk-Bet Nieciecza, Górnika Zabrze i Raków Częstochowa. Każde z tych spotkań Biało-Zieloni rozegrali w roli przyjezdnych. Zespół prowadzony przez Piotra Stokowca dotarł ostatecznie do wielkiego finału rozgrywanego na Stadionie Narodowym w Warszawie. Biało-Zieloni podejmowali Jagiellonię Białystok. W pierwszej połowie finałowego spotkania nie działo się zbyt wiele. Dość powiedzieć, że w ciągu pierwszych 45 minut oba zespoły oddały łącznie zaledwie jeden celny strzał. W dobrej okazji znalazł się Patryk Klimala, jednak kapitalny blok Błażeja Augustyna uratował Biało-Zielonych od straty bramki. Jagiellonia miała jeszcze jedną bardzo groźną okazję, ale kolejny raz znakomicie spisał się Augustyn wybijając piłkę spod nóg napastnika drużyny z Białegostoku. W pierwszej połowie zawodnicy obu drużyn nie zachwycili poziomem swojej gry. Więcej niż na boisku działo się na trybunach i wokół stadionu, ponieważ przez znaczną część pierwszej połowy sporej liczbie fanów Lechii nie było dane obejrzeć tego historycznego starcia. Sympatycy Lechii zmuszeni byli czekać poza stadionem.

Po zmianie stron obraz meczu nie zmienił się, widoczna była przewaga piłkarzy Jagiellonii, którzy bezskutecznie starali się zdobyć pierwszą bramkę w tym starciu. Próbował między innymi Jesus Imaz, ale fantastycznie dysponowany tego dnia duet Nalepa-Augustyn nie dawał się zaskoczyć. W 85. minucie mocny strzał w kierunku bramki oddał Joao Nunes, golkiper Jagiellonii odbił piłkę przed siebie, a tam dopadł do niej Flavio Paixao i z zimną krwią trafił do siatki. Radość nie potrwała jednak zbyt długo, bowiem okazało się, że Portugalczyk w momencie oddawania strzału znajdował się na minimalnym spalonym. Arbiter tego spotkania nie miał więc wyjścia i anulował bramkę.
Co się odwlecze, to nie uciecze. To powiedzenie idealnie wręcz opisuje ostatnie chwile meczu finałowego. W 96. minucie meczu Lechiści przeprowadzili akcję prawym skrzydłem. Piłkę w pole karne wrzucił Flavio Paixao, przy bliższym słupku pojawił się Artur Sobiech i uprzedzając golkipera Jagiellonii trafił do siatki. Zawodnicy, sztab trenerski, a także fani Lechii zgromadzeni w Warszawie wpadli w ekstazę. Zdobywca bramki popędził do sektora, w którym znajdowali się sympatycy Biało-Zielonych, aby to właśnie z nimi celebrować ten wspaniały moment. Ten mecz to prawdziwe święto dla całego Gdańska, tej nocy nikt nie położył się spać. Wielu kibiców Lechii czekało na swoich ulubieńców na stadionie T29. Około północy w Gdańsku pojawił się klubowy autokar, wysiedli z niego zawodnicy razem z całym sztabem dumnie prezentując kibicom zdobyte trofeum.

Jagiellonia Białystok – Lechia Gdańsk 0:1 (0:0)
Bramka: Sobiech 96'
Składy:
Lechia: Alomerović, Nunes, Nalepa, Augustyn, Mladenović, Makowski, Łukasik (91' Vitoria), Kubicki, Michalak (69' Sobiech), Haraslin (98' Lipski), Paixao
Jagiellonia: Kelemen, Kadlec (97' Wójcicki), Runje, Arsenić, Bodvarsson, Novikovas, Poletanović (90' Kwiecień), Romanczuk, Sitya, Imaz, Klimala
Żółte kartki: Augustyn - Arsenić
Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń)
źródło: 90minut.pl / własne