1 maja 2011 roku, a więc dokładnie 14 lat temu odbyły się jedne z bardziej emocjonujących derbów Trójmiasta w ostatnim dwudziestoleciu. Lechia w niezwykle dramatycznej końcówce doprowadziła do remisu. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 2:2.
Derby Trójmiasta to spotkania z wielkimi tradycjami, oba zespoły wielokrotnie toczyły ze sobą walkę na śmierć i życie o prym i tytuł Władców Północy. Dziś mija 14. rocznica niezwykle emocjonującego spotkania ostatecznie zakończonego remisem. Patrząc na tabelę przed pierwszym gwizdkiem można było śmiało zakładać zwycięstwo Biało-Zielonych, zajmujących wówczas 3 lokatę w tabeli Ekstraklasy. Arka znajdowała się wówczas na drugim biegunie ligowej tabeli, ponieważ okupowali 15 pozycję. Kolejną statystyką przemawiającą na korzyść podopiecznych Tomasza Kafarskiego był bilans bezpośrednich starć na poziomie Ekstraklasy. Mecz z 1. maja to 6 derby Trójmiasta na poziomie Ekstraklasy, wszystkie poprzednie zakończyły się zwycięstwami gdańszczan.

Jak wiadomo derby rządzą się swoimi prawami, nieistotna staje się sytuacja w ligowej tabeli, liczy się tylko i wyłącznie ten mecz. Lechia stała się idealnym potwierdzeniem tej tezy. Biało-Zieloni w pierwszej części spotkania zaprezentowali fatalną dyspozycję fizyczną, przegrywając większość starć z gospodarzami tamtego spotkania. Dowodem na przewagę Żółto-Niebieskich była bramka po rzucie rożnym zdobyta przez stopera, Emila Nolla. Lechiści schodzili na przerwę z jednobramkową stratą do przeciwników zza miedzy. Dyspozycja podopiecznych Tomasza Kafarskiego nie napawała jednak optymizmem.
Druga połowa miała od początku podobny przebieg, piłkarze Arki posiadali przewagę. Goście oddali kilka groźnych uderzeń, ale obrona Biało-Zielonych stanęła na wysokości zadania. W 88. minucie gospodarze podwyższyli prowadzenie. Bezradny wobec strzału Labukasa okazał się Paweł Kapsa. Wydawało się, że gdynianie zdobędą 3 punkty na własnym stadionie i odniosą 1 zwycięstwo w derbach Trójmiasta na poziomie Ekstraklasy. Chwilę później Lechiści ruszyli do odrabiania strat. Sygnał do ataku swoim trafieniem dał Paweł Nowak. I wtedy nadszedł TEN moment. W szóstej minucie doliczonego czasu gry sędzia odgwizdał rzut wolny. W pole karne popędzili wszyscy zawodnicy Lechii (łącznie z bramkarzem Pawłem Kapsą). Piłkę wrzucił Kamil Poźniak, znajdujący się na dalszym słupku Krzysztof Bąk zgrał piłkę do środka, a tam czekał już Luka Vučko. Chorwat bez chwili namysłu wpakował futbolówkę do siatki. Wśród piłkarzy i sztabu Biało-Zielonych zapanowała euforia. Natomiast kibice Arki nie mogli uwierzyć, jakim cudem ich ulubieńcy mogli roztrwonić taką przewagę.

Arka Gdynia – Lechia Gdańsk 2:2 (1:0)
Bramki dla Lechii: Nowak 89`, Vučko 90`
Składy:
Arka: Moretto – Płotka (14’ Giovanni), Rožić, Szmatiuk, Noll, Bruma, Zawistowski, Božok, Burkhardt (71’ Czoska), Ivanovski (81’ Mawaye), Labukas.
Lechia: Kapsa – Deleu, Vučko, Bąk, Harjapetian (65’ Bajić), Traore, Pietrowski, Surma, Nowak (90’ Zejglic), Lukjanovs, Buval (77’ Poźniak).
żółte kartki: Božok, Marcelo Moretto, Burkhardt, Labukas – Vučko, Bąk, Traoré, Nowak.
sędziował: Dawid Piasecki (Słupsk).
źródło: własne