lechia

Przed nowym sezonem i pierwszym meczem w Pucharze Polski rozmawialiśmy z Sebastianem Małkowskim, bramkarzem Lechii Gdańsk.

Nowy sezon. Dużo zmian. Przede wszystkim zmiana trenera. Jak wygląda współpraca z trenerem Kaczmarkiem?

- Nowy sezon to nowe nadzieje na poprawę wizerunku Gdańskiej Lechii po poprzednim sezonie. Nie ma jednak co wracać wstecz, najlepiej skupić się na tym co przed Nami. Współpraca z nowym trenerem z pewnością będzie owocna pod wieloma aspektami, takimi jak doświadczenie trenera i nowych zawodników którzy przyszli do Naszego zespołu jak i mieszanka młodych zawodników która powoli zostaje włączona do kadry pierwszego zespołu. Może to przynieść tylko i wyłącznie same pozytywy. Z trenerem Kaczmarkiem pracuje się bardzo dobrze. Ma takie same relacje z każdym zawodnikiem, potrafi dotrzeć do wszystkich i przekazać nam wszystkie cenne rady z swojego doświadczenia jakie zebrał przez te wszystkie lata m.in. jako asystent Leo Beenhakkera. Trener zrobił wszystko co mógł w okresie przygotowawczym. Teraz to już wszystko zależy od Nas samych.

Mecz z Bogdanką to dopiero początek drogi w walce o Puchar Polski. Obawiacie się rywali? Czego najbardziej?

- Co do meczu z Bogdanką to mamy pełny szacunek dla przeciwnika. Jedziemy tam pełni uznania dla przeciwnika i z wiarą w zwycięstwo!

Jakie są wasze ambicje mówiąc o Pucharze Polski?

- Nasze plany co do pucharu są bardzo wysokie i wymagające. Rok temu nasze ambicje zostały zszargane, odpadliśmy zbyt szybko. W tym roku chcemy dojść jak najdalej jest to możliwe. Już byliśmy dwukrotnie bliscy finału.

Nie obawiacie się zbytnej pewności siebie?

- Trzeba być pewnym siebie i swoich umiejętności ale trzeba mieć też przy tym szacunek dla przeciwnika i być z koncentrowanym do końca by zbytnia pewność siebie nas nie zgubiła.

Odszedł od Was Pawłowski z którym najczęściej musiałeś walczyć o miejsce w składzie. Sądzisz że bez niego będzie łatwiej o wyjściową jedenastkę? Czy Buchalik jest mniej wymagającym konkurentem?

- Wojtek przeszedł do mocnego europejskiego klubu i życzę mu jak najlepiej. Nadal mamy ze sobą dobry kontakt. Co do konkurencji to uważam że jest ona bardzo mocna. Zarówno z Wojtkiem jak i z Michałem konkuruje się bardzo ciężko. Nikt nie chce siedzieć na ławce i każdy daje z siebie wszystko na treningu by do podstawowych jedenastek się łapać. Na pewno mogę z pełną świadomością powiedzieć że nie ma między Nami żadnej zawiści gdy ktoś gra a ktoś siedzi na ławce.

Na pewno pamiętasz pewien marcowy mecz. Przeciwko Litwie zaliczyłeś swój debiut w reprezentacji. Do momentu powołania wszystko szło świetnie w twojej karierze. Co się stało po tym meczu?

- Nie chcę wracać do tego meczu gdyż nie wyszedł mi on najlepiej. Nie chcę wracać do przykrych zdarzeń z moim udziałem. Żyje się dalej i nie rozmyślam nad tym co się stało kiedyś złego w moim życiu. Ważne jest to, że z tych błędów wyciągam wnioski na przyszłość.

Z pewnością ochłonąłeś już po aferze związanej z wpisem na twoim profilu w pewnym serwisie społecznościowym. Jesteś teraz w stanie na trzeźwo skomentować całą sytuację?

- Już na drugi dzień po tym wpisie byłem spokojny. Uważam że nic złego nie zrobiłem a zostało to odebrane przez niektórych w sposób niewłaściwy i rozdmuchane na dużą skale. No i jak już wcześniej powiedziałem stało się i żyje się dalej. Ja niczego w życiu nie żałuję i idę dalej bez oglądania się za siebie.

Co możecie obiecać kibicom przed rozpoczęciem sezonu?

- Kibicom możemy obiecać walkę i zaangażowanie do upadłego by wymazać z pamięci kibicom sezon który Nam nie wyszedł. Wierzę i wiem że w tym sezonie będzie to inna lepsza Lechia na którą kibice czekają.

Dzięki za poświęcony czas.

Wywiad przeprowadził Piotr Chistowski - Lechia.net