Była 10. minuta jesiennego meczu Lechia - Śląsk. Ariel Borysiuk sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Sebastiana Milę i otrzymał czerwoną kartkę, a gościom został dodatkowo przyznany rzut karny. Spotkanie zakończyło się przegraną biało-zielonych aż 1-4.

 

Teraz w Lechii wszyscy wierzą, że podobne spotkanie się nie przytrafi.

 

- No tak, czerwona kartka już na początku meczu, mój błąd indywidualny. Ale to już było. Wcześniej miałem dobre wspomnienia z meczu ze Śląskiem. Strzeliłem ładną bramkę jeszcze w Legii i mam nadzieję, że takie same wspomnienia będą po sobocie i wygramy ten mecz. Po to tam jedziemy. Myślę, że jesteśmy w takiej dyspozycji, że mamy prawo myśleć o trzech punktach.

 

Lechia we Wrocławiu nie wygrała od pięciu lat.

 

- Nie ma co zawracać sobie głowy statystykami. Śląsk - licząc wszystkie rozgrywki - nie wygrał od dziesięciu spotkań, ale to jest bardzo groźna drużyna. Tak samo myśleliśmy przed Cracovią, że będzie łatwo, lekko i przyjemnie, a było tak jak wszyscy pamiętamy. Pełna koncentracja z naszej strony i musimy nastawić się na trudny mecz. 

 

- W grudniu wydawało się, że Śląsk ma fajną sytuację w tabeli, a dziś, w kwietniu drży o tą ósemkę, bo wszyscy gonią. Na pewno ciężkie zadanie przed nami.

 

Od jakiegoś czasu widać, że Lechia zaczyna przypominać drużynę z prawdziwego zdarzenia. To było szczególnie widać po meczu z Legią, kiedy obserwowaliśmy spontaniczną radość praktycznie wszystkich piłkarzy i trenerów.

 

- Myślę, że zespół jest bardzo zintegrowany już od lutego. Przepracowaliśmy wspólnie dwa obozy z nowymi zawodnikami, którzy się fantastycznie wprowadzili do szatni, do drużyny. Wyniki budują atmosferę. Wygraliśmy pięć spotkań na wiosnę. Myślę, że mało osób w to wierzyło, ale my gdzieś czuliśmy w podświadomości, że możemy to zrobić. Po Legii na pewno humory są jeszcze lepsze, ale też pamiętamy jak było w zeszłym roku, gdy w Warszawie zagraliśmy dobry mecz [mimo, że przegrany 0-1], a później ze Śląskiem była totalna klapa. Dlatego mamy chłodne głowy. Mamy na tyle doświadczony zespół, że wiem, że na tym meczu z Legią nie możemy poprzestać.

 

Ariel Borysiuk łapie sporo żółtych kartek w obecnym sezonie. Aktualnie ma ich siedem, a więc kolejna będzie powodować przymusową pauzę jednego meczu. Mimo to zapowiada, że na boisku nie będzie kalkulował.

 

- Staram się nie dyskutować z sędziami. Jeśli pokazują kartkę, to widocznie tak ma być. W dwóch ostatnich meczach kartki nie dostałem. Nie myślę o tym. Jeśli w sobotę wyjdę na boisko, będę starał się walczyć tak jak zawsze, o każdą piłkę. Co się wydarzy, to już czas pokaże.

Obserwuj autora na Twitterze