Finał mistrzostw Polski ekstraligi rugby sezony 2013/2014 pomiędzy broniącą tytułu Lechią Gdańsk, a zespołem Aventa Pogoń Siedlce odbędzie się 6 lipca o godzinie 20.00 na stadionie przy ul. Traugutta 29.

Całe spotkanie będzie transmitowane przez telewizję Polsat na kanale Sport News. Arbitrem spotkania jest Dariusz Reks. Organizatorzy przewidzieli atrakcje dla kibiców – m.in. wystąpi Dj Kris, który jeszcze przed finałem rozgrzeje publiczność (już od godziny 19.00). Na koronie stadionu rozpalony grill i zimne napoje - każdy znajdzie dla siebie coś smacznego. Wstęp 10zł.

Lechia broni mistrzostwa Polski po raz trzeci – w roku 2013 wygrywa z Arką Gdynia 24:20, a sezon wcześniej z Budowlanymi Łódź 27:22. Gdyby podopiecznym trenera Pawła Lipkowskiego udało się sięgnąć w niedzielę po złote krążki, ten skład zapisałby się już na stałe na kartach historii polskiego rugby.

Droga do finału była bardzo trudna. Lechiści zaczynali sezon w osłabionym kontuzjami składzie oraz z absencjami zawodników, którzy wyjechali do Francji kontynuować swoją rugbową karierę. Biało-zieloni zakończyli rundę jesienną na 3 miejscu, a swoją grą spowodowali, że nikt nie upatrywał w nich faworyta rozgrywek, a o obronie złota nie było nawet mowy, ponieważ Buldogi z Gdyni wygrywali mecz po meczu i to oni urośli do miana pretendenta do odebrania Lechii mistrzostwa.

Ciężka praca, którą wykonał Paweł Lipkowski ze swoim zespołem i przemyślane transfery w okresie zimowym spowodowały, że na wiosnę mistrzowie Polski wyszli w zupełnie innej kondycji. Po trzech wygranych spotkaniach kibice Lechii zaczęli wierzyć w to, że ich zespół może dojść do finału, a przeciwnicy zastanawiali się jak ograć Lechię.

Tak było do momentu, kiedy na zakończenie sezonu zasadniczego, w środowisku rozpętała się burza związana z decyzjami KGiD. Były one szalenie istotne, ponieważ zmieniały układ par finałowych. Zmiana była teoretycznie korzystna dla Lechii, ponieważ po odjęciu Budowlanym 10 punktów, gdańszczanie mieli się zmierzyć z Pogonią Siedlce, a Arka trafiała na faworyzowaną drużynę z Łodzi. Fora zagotowały się od komentarzy, a skrzynka mailowa związku rozpaliła się do czerwoności – tak należy podejrzewać. Lechia w pewnym momencie wydała oświadczenie, które brzmiało mniej więcej tak – jesteśmy gotowi, żeby grać z każdą drużyną w Polsce, choćby jutro.

Pod dużymi naciskami zarząd PZR zmienił decyzję i postanowił utrzymać klasyfikację, która została zweryfikowana przez boisko, a nie zielony stolik.

Utworzyła się para Budowlani Łódź – Lechia Gdańsk, którą środowisko wskazało jako nieformalnych finalistów tegorocznych rozgrywek. Pojedynek w Łodzi był starciem tytanów - zapaśnicza gra toczyła się blisko przy młynie, a widowiskowych akcji raczej było próżno szukać. Goście zagrali bardzo ambitnie i twardo w defensywnie, a to spowodowało, że piętnastka kierowana przez Sławomira Kaszubę wyjeżdża z fabrycznego miasta z dwupunktową zaliczką. W tym samym czasie, w innym mieście po zwycięstwo pojechała Arka Gdynia. Oczy całej Polski zostały skierowane na Siedlce, gdzie miał się toczyć pojedynek, w którym łatwiej można było wskazać faworyta – gdyńską Arkę. Dlaczego? Lider tabeli, zagrał Łukasz Szostek, wzmocnienie w postaci Mateusza Bartoszka, siedlczanie nie posiłkowali się zawodnikami z Francji. Po 80 minutach żółto-niebiescy musieli uznać jednak wyższość Pogoni ponieważ stracili w Siedlcach aż 7 punktów, które musieli odrobić u siebie.

Mecze rewanżowe miały rządzić się innymi prawami… W pierwszych starciach zespoły grały ostrożniej, bardziej zachowawczo, natomiast w potyczkach na własnych boiskach determinacja miała być taka jakiej jeszcze nigdy wcześniej nie widzieliśmy. Wiele się mówiło o tym, że wszystkie cztery zespoły grają na podobnym poziomie a o wyniku zadecyduje dyspozycja dnia i nastawienie psychiczne. Najprawdopodobniej tak się stało, ponieważ tego co wydarzyło się w Gdańsku nikt się nie spodziewał! Łódź wzmocniona dwoma Fidżyjczykami, dwoma Gruzinami doznała sromotnej porażki. Trener Jarosław Bator tak się denerwował w trakcie spotkania, że musiał z żółtą kartką opuścić ławkę trenerską. Wynik końcowy 39:10 (25:0) w pełni odzwierciedlał realia i dominację lechistów..

Dzień później gdyńska Arka miała cięższe zadanie przed sobą – odrobić minimum 7 punktów (pierwszy wynik 14:7 dla Pogoni - red.) aby myśleć o grze w finale. Podopieczni Macieja Stachury przystąpili do walki jednak w rezultacie przegrywają 25:27 (15:17).

W finale czekali już zawodnicy Lechii, którzy przyznawali w wywiadach, że najchętniej w boju o złoto spotkaliby się z Arką. Tak się jednak nie stało, a para finałowa to LECHIA GDAŃSK – POGOŃ SIEDLCE, która dla większości kibiców rugby jest zaskakująca. Tak jak obecność Lechii nie budzi zdziwienia, tak uczestnictwo Pogoni jest największą niespodzianką ligi. Drużyna kierowana przez duet Więciorek & Kopyt przegrała w trwającym sezonie aż 6 meczów, a mimo to zawitała do finału.

Półfinały:
Budowlani Łódź - Lechia Gdańsk 10:12 (3:3)
Lechia Gdańsk – Budowlani Łódź 39:10 (25:0)

Awenta MKS Pogoń Siedlc – RC Arka Gdynia 14:7 (6:0)
RC Arka Gdynia - Awenta MKS Pogoń Siedlce 25-27 (15:17)

FINAŁ MISTRZOSTW POLSKI W RUGBY
RC LECHIA GDAŃSK – AVENTA POGOŃ SIEDLCE

Zasady biletowania - wstęp 10zł
Osoby upoważnione do wejścia bezpłatnego:
- dzieci i młodzież do wieku gimnazjalnego włącznie (ZA OKAZANIEM LEGITYMACJI SZKOLNEJ)
- zawodnicy trójmiejskich klubów rugby za okazaniem legitymacji klubowej
- osoby niepełnosprawne, emeryci, renciści, kombatanci

Źródło: RC Lechia