Piłkarze Lechii wygrali na wyjeździe z Wisłą Płock 2:1, odnosząc tym samym pierwsze ligowe zwycięstwo w tym sezonie. Bramki dla biało-zielonych zdobyli Artur Sobiech i Rafał Wolski.

Lechia przypominała zespół z poprzedniego sezonu. Wyrachowana, do bólu skuteczna. Do przerwy oddała jeden celny strzał i prowadziła 1:0. Warto zaznaczyć, że świetnym dośrodkowaniem popisał się Filip Mladenović, a jeśli pięć metrów od bramki stoi w zasadzie nieatakowany Artur Sobiech, to nie jest trudno przewidzieć scenariusz. Pewny strzał głową, prowadzenie, które pozwoliło ustawić sobie granie w pierwszej połowie.

Tempo nie było jakieś zawrotne, ale trzeba mieć na uwadze, że Lechia w czwartek grała w Danii, więc nie było mowy o szaleńczym pressingu. Wisła również nie grała wielkiego futbolu. Gospodarze skupili się na stałych fragmentach gry i sporadycznych atakach prawym skrzydłem. Było sporo dośrodkowań, natomiast gdy przychodziło do oddawania strzału, piłka albo nie leciała w bramkę albo na posterunku był Dusan Kuciak.

Tym niemniej do przerwy prowadzenie biało-zielonych mogło być wyższe. Dwukrotnie zamieszanie w polu karnym stworzył Lukas Haraslin - raz uderzył nieznacznie obok słupka, a w drugim przypadku po jego centrze nie zrozumieli się Sławomir Peszko i Maciej Gajos, w efekcie czego nie udało się oddać celnego uderzenia. 

Po zmianie stron obraz gry trochę się zmienił, ale głównie za sprawą Lechii, która nie dopuszczała Wisły do własnego pola karnego. Nie było też tak wielu stałych fragmentów gry. Gdańszczanie skupili się na obronie korzystnego wyniku, choć gdy nadarzyła się okazja do kontrataku, to podopieczni Piotra Stokowca skarcili rywala. W sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się wprowadzony chwilę wcześniej Rafał Wolski i pewnym strzałem podwyższył prowadzenie.

Wydawało się, że Lechia odniesie pewne zwycięstwo, jednak na sześć minut przed końcem po dośrodkowaniu Dominika Furmana z rzutu wolnego piłkę do własnej bramki skierował Michał Nalepa. To był oczywiście przypadek, ale przez tę sytuację mieliśmy zupełnie niepotrzebną nerwówkę w końcówce spotkania. Na szczęście Wiśle nie udało się pójść za ciosem i ostatecznie komplet punktów pojechał do Gdańska.

Dość powiedzieć, że w pewnym momencie sędzia Bartosz Frankowski podbiegł do ławki rezerwowych i ukarał czerwoną kartką rezerwowego Flavio Paixao.

Wisła Płock - Lechia Gdańsk 1:2 (0:1)
Bramki: Nalepa (84. - samobójcza) - Sobiech (12.), Wolski (74.)

Wisła: Dähne - Stefańczyk Ż, Marcjanik, Uryga Ż, Michalski (59. Nowak) - Ricardinho, Rasak Ż, Szwoch (76. Kuświk), Furman, Merebaszwili (59. Angel Garcia) - Zawada.

Lechia: Kuciak - Fila, Nalepa, Augustyn Ż, Mladenović Ż - Haraslin (80. Łukasik), Makowski, Kubicki, Gajos (88. Chrzanowski Ż), Peszko (64. Wolski) - Sobiech Ż.

źródło: własne