Piłkarze Lechii w środę zmierzą się w Niepołomicach z II-ligową Puszczą w meczu 1/16 finału Pucharu Polski czytamy na trojmiasto.sport.pl.

To idealna okazja, żeby w końcu odnieść pierwsze w tym sezonie zwycięstwo. Każdy inny wynik byłby kompromitacją. Lechia zaczęła sezon zdecydowanie poniżej oczekiwań. W czterech pierwszych kolejkach ekstraklasy zdobyła raptem dwa punkty i zajmuje w tabeli ekstraklasy dopiero 14. miejsce - tylko przed Podbeskidziem Bielsko-Biała i Górnikiem Zabrze. Oprócz słabych wyników martwi przede wszystkim styl. Gdyby z tych czterech meczów wybrać fragmenty przyzwoitej gry gdańskich piłkarzy, może zebrałoby się z tego jedno pełne spotkanie. Ale i to przy naprawdę dużej tolerancji dla poczynań ludzi trenera Jerzego Brzęczka.

Zaklinanie rzeczywistości

Sam szkoleniowiec, jak i jego podopieczni, po ostatnim meczu ze Śląskiem (szczęśliwy remis 0:0) próbowali zaklinać rzeczywistość. Jak jeden mąż twierdzili, że ten punkt jest dobrym prognostykiem na przyszłość i fundamentem pod lepszą, a co ważniejsze, skuteczniejszą grę. Fakty są jednak takie, że Lechia ma ogromne problemy z ofensywą i stwarza zastraszająco mało sytuacji do zdobycia bramki. Na dodatek w ostatnich 30 minutach meczu we Wrocławiu piłkarzom odcięło prąd i zespół zmuszony był do rozpaczliwej momentami obrony. To pokazuje, że może być w zespole jakiś problem fizyczny, choć przeprowadzone niedawno badania wydolnościowe przyniosły - wedle słów trenera Brzęczka - pozytywne wyniki. W meczu ze Śląskiem nie było tego widać.

Anonimowy rywal

Nawet jeśli jednak z przygotowaniem fizycznym do sezonu było coś nie tak, na co wpływ mogła mieć spora liczba towarzyskich meczów z renomowanymi zagranicznymi rywalami, Lechia ma wręcz obowiązek wygrania środowego meczu w Niepołomicach. Tym bardziej że Puszcza rozpoczęła sezon jeszcze gorzej niż biało-zieloni. Na inaugurację rozgrywek II ligi podopieczni Łukasza Gorszkowa przegrali u siebie z Siarką Tarnobrzeg 0:3, a w 2. kolejce w Mielcu ze Stalą (1:2) i zajmują ostatnie miejsce w tabeli. Jednak w odróżnieniu od Lechii (która na zwycięstwo w oficjalnym meczu czeka od 20 maja, kiedy wygrała w Zabrzu z Górnikiem 1:0) Puszcza w tym sezonie odniosła już dwa zwycięstwa, oba we wcześniejszych fazach Pucharu Polski - 2:1 z III-ligową Resovią (runda wstępna) oraz 3:0 z IV-ligową Borutą Zgierz (1/32 finału).

W jej składzie próżno szukać znanych postaci, a tylko trzech piłkarzy zaliczyło epizody w ekstraklasie. Są to Mateusz Broź (dziewięć występów w barwach Widzewa Łódź - ostatni w 2007 roku), Dariusz Gawęcki (pięć meczów dla Zagłębia Sosnowiec w sezonie 2007/08) oraz Mateusz Janiec (jeden występ w Koronie Kielce pod koniec 2013 r.). Dla porównania piłkarze będący obecnie w kadrze Lechii rozegrali w ekstraklasie... 1695 spotkań! Różnica klasy i doświadczenia jest więc między tymi zespołami wręcz kolosalna, dlatego każdy inny wynik niż zwycięstwo Lechii byłby dla jej piłkarzy, a także całego sztabu szkoleniowego wielką wpadką i powodem do wstydu.

Będą zmiany w składzie

Po meczu ze Śląskiem gdańska ekipa udała się do Wieliczki (w sumie 22 piłkarzy, na miejscu do zespołu dołączył nieobecny we Wrocławiu Lukas Haraslin), która na kilka dni stała się bazą drużyny. Do domu wróci on dopiero po niedzielnym meczu w Krakowie z Wisłą. Teraz jednak najważniejsze jest spotkanie z Puszczą. - Na razie skupiamy się tylko i wyłącznie na meczu w Niepołomicach, dopiero po tym spotkaniu zaczniemy myśleć o Wiśle - zapewnia Ariel Borysiuk.

Trener Brzęczek pewnie dokona kilku zmian w podstawowej jedenastce, swoją szansę od pierwszej minuty mogą dostać tacy piłkarze jak Łukasz Budziłek, Paweł Stolarski, Rudinilson, Michał Mak, Adam Dźwigała czy wspomniany Haraslin. Być może do składu wróci też Sebastian Mila, który całe spotkanie we Wrocławiu przesiedział na ławce rezerwowych.

Mecz w Niepołomicach rozpocznie się o godz. 17. Będzie to dla miejscowych kibiców wielkie święto, bo Puszcza do tej pory tylko raz grała z zespołem ekstraklasy. W sezonie 2013/14, również w 1/16 finału przegrała z Jagiellonią Białystok 0:3. Zainteresowanie meczem jest bardzo duże i być może w środę obiekt w Niepołomicach po raz pierwszy zapełni się do ostatniego miejsca. Co ciekawe, obecność na trybunach zapowiedział m.in. selekcjoner reprezentacji Polski Adam Nawałka.

Zwycięzca meczu Puszcza - Lechia spotka się w 1/8 finału z lepszym z pary Górnik Łęczna - Legia Warszawa (ten mecz także w środę o godz. 20.30).

Źródło: trojmiasto.sport.pl