Maciej Gostomski, bramkarz Lecha Poznań wspomina na łamach poznan.sport.pl m.in. o Lechii Gdańsk w kontekście testów w Lechii na jakich pojawił się w ubiegłym roku.

Maciej Gostomski od tego sezonu jest piłkarzem Lecha Poznań. Wcześniej był m.in. Legii Warszawa, Odrze Wodzisław, a dwa ostatnie lata spędził w Bytovii Bytów. Jako wyróżniający się bramkarz w II lidze dostał w czerwcu ubiegłego roku zaproszenie na testy do Lechii Gdańsk. Pojawił się na treningu w trójmiejskim klubie i po jednym dniu testów wyjechał. Oficjalnie: bramkarz nie zyskał akceptacji w oczach nowego trenera Lechii, Michała Probierza, który przed sezonem zastąpił Bogusława Kaczmarka

- Wkurza mnie ta sytuacja, gdy w Gdańsku gadają, że Lechia ze mnie zrezygnowała. Prawda jest taka, że to ja z niej zrezygnowałem. Sam ją odstrzeliłem. Nie chciałem tam być i wolałem przyjść do Lecha, to normalne - mówi Maciej Gostomski, który w sobotę zagra w bramce "Kolejorza" przeciwko swojemu niedoszłemu klubowi. - W Lechii chciał mnie trener Kaczmarek, ale Michał Probierz miał swoją wizję i może bym u niego grał, a może nie. Cieszę się, że jestem w Lechu Poznań, gram teraz regularnie, fajnie to wygląda i nadal mamy szanse na mistrzostwo - mówi pewnym głosem.

Problem w tym, że poznański zespół jest na trzecim miejscu w tabeli i traci siedem punktów do lidera, Legii Warszawa. - Ale po sezonie zasadniczym punkty zostaną podzielone i każdy z tej pierwszej ósemki będzie miał szanse na tytuł - tłumaczy. - Nikt z nas się teraz na tym nie skupia, ale wystarczy spojrzeć chłodnym okiem na tabelę i na to, co się dzieje w lidze. Legia miała wygrany mecz, ale tak jak my z Widzewem, zremisowała z Wisłą. Chorzów przegrał, my wszystko ładnie podgoniliśmy. Teraz gramy Lechią, a potem ważny dla układu tabeli mecz z Legią. Do zdobycia jest 12 punktów i możemy jeszcze przeskoczyć wszystkich w tabeli. Wszystko jest jeszcze możliwe - twierdzi poznański bramkarz.

Maciej Gostomski przyznaje, że dwa najbliższe mecze będą miały dla niego "delikatny smaczek". Wyjazdowy mecz z Legią w Warszawie - wiadomo, to jego były klub, w którym spędził cztery sezony, ale ani razu nie zagrał w ekstraklasie. - Z Lechią natomiast nic mnie nie łączy, może tylko, że to klub z Pomorza, z którego pochodzę. Cieszę się jednak, że na mecz przyjedzie tata, bo nie mógł być na meczu Podbeskidziem - opowiada 25-letni zawodnik. W ogóle to często ktoś do mnie przyjeżdża. Mam spore mieszkanie, więc jest gdzie przenocować gości, a zawsze fajnie jest po meczu pogadać z kimś, kogo się dawno nie widziało, z rodziną, znajomymi. Najważniejsze, żeby wygrywać i żeby było już bez wpadek, jak z Widzewem - podkreśla Maciej Gostomski.

Źródło: poznan.sport.pl