lechia

Zapraszamy do zapoznania sie z artykułem jaki jeden z kibiców przesłał do naszej redakcji. Tekstem tym chcielibyśmy zapoczątkować nowy cykl artykułów "Okiem Kibica".

Mamy nadzieję, że tekst ten zachęci was do interakcji i nie będziemy długo czekać na kolejne listy. Często piszecie do nas, byśmy pomogli rozwiązać jakiś problem, byśmy zajęli się jakimś tematem. Uwierzcie w siebie i gdy coś Was gryzie, po prostu o tym napiszcie a my to opublikujemy w rubryce "Okiem Kibica".

 

Wielu z Was się zapewne dziwi skąd taki pseudo filozoficzny tytuł tego tekstu, lecz żadnej głębszej filozofii w nim nie ma. To chyba bardziej wewnętrzny krzyk i mnóstwo pytań kibica Lechii Gdańsk.

Historia nakręcała się regularnie, coraz bardziej, począwszy od A-klasy. Jedni z nas byli z biało-zielonymi od początku, inni dołączali trochę później, nieliczni pamiętają czasy na długo sprzed fuzji Lechia-Polonia. Dzięki wewnętrznej sile i nieustępliwości doczekaliśmy się naszej kochanej drużyny w ekstraklasie, grającej na jednym z najpiękniejszych obiektów sportowych, nie boję się tego powiedzieć, świata. Jednak tu następuje załamanie, jakieś dziwne tąpnięcie, niepewność.

 

Po sezonie, który niemal doprowadził nas do walki o puchary europejskie, znaleźliśmy się w czarnej dziurze. Oczywiście, chodzimy na mecze, wspieramy biało-zielonych, bo przecież Lechia to My! Ale wszystko, poza dopingiem i zaangażowaniem kibiców oraz areną, jest nie takie, jak być powinno. Ci sami zawodnicy, którzy potrafili tworzyć monolit, znakomicie rozumiejącą się maszynę, nagle zapomnieli jak się kopie skórzany, okrągły przedmiot, wypełniony powietrzem. Ich praca, za którą otrzymują pieniądze, niemożliwe do wyobrażenia sobie przez zwykłego śmiertelnika, przypomina zlepek udręki, partactwa, wymuszonego wysiłku oraz pańszczyzny. Nikt nie oczekuje całowania herbu klubowego przez najemników, bo to byłoby chore, lecz my kibice, chcemy, aby ‘profesjonaliści’ (cudzysłów umyślny), których sponsorujemy, płacąc za bilety, karnety, gadżety klubowe, jedzenie na stadionie itd., wykonywali swoją pracę ze 100% zaangażowaniem. By nie byli widywani w trójmiejskich klubach, w stanie urągającym profesjonalnemu sportowcowi w trakcie sezonu. Jak rzadkim widokiem w obecnych rozgrywkach jest prawdziwy żal naszych graczy po słabym meczu? Sporadycznym i tylko u niektórych…

Zatrudniono Pawła Janasa, który dostał, jak się obecnie wydaje, przysłowiową mission impossible. Miał sprawić, by Lechia Gdańsk grała w piłkę, a nie wychodziła odbębnić swoje. Nie słyszałem natomiast, by nowy trener ostatnimi laty udawał się na szkolenia, nauki, staże oraz by mógł poszczycić się jakimikolwiek osiągnięciami od czasów awansu z Reprezentacją na Mundial. Wiele wody w Wiśle (pozdrawiam Braci z Krakowa) upłynęło od tego czasu, futbol poszedł do przodu, a wydaje się, że ‘Janosik’ stoi w miejscu, co może powodować nasze cofanie się. Codziennie żyję nadzieją, że jednak mylę się co do nowego sternika 1. drużyny, lecz logiczne myślenie tą nadzieję bardzo szybko rozwiewa. Zwolnienie Kafara miało podstawy, lecz jedynie, podkreślam jedynie, w przypadku możliwości zatrudnienia kogoś lepszego – nie widzę, może oślepłem…

 

Tu wypada powrócić do początkowego pytania o poszukiwanie sensu. Od kilku tygodni próbuję odnaleźć go w jakże dotychczas odruchowej czynności, jaką jest zakup biletu na kolejny mecz Lechii. Nie mówię tu o miłości do barw, możliwości uczestniczenia w meczu wspólnie z Braćmi z Krakowa, czy też spędzeniu popołudnia z przyjaciółmi kibicami, bo te aspekty i tak zaprowadzą mnie pod kasy.

Jednak bilet na mecz Lechii jest dla mnie czymś więcej. Chciałbym, by był przepustką do wspaniałych emocji, nie do zwycięstwa w każdym meczu, lecz do skoku adrenaliny, powodowanego przez wielkie święto piłkarskie, jakim był niemal każdy mecz rozgrywany przy Traugutta. By znów był gwarantem obejrzenia piłkarzy walczących, a nie męczących się. Pragnę nakleić go na szafie, by przypominał mi o wspaniałych widowiskach, lecz na razie wiszą tam bilety, które pokryła już warstwa kurzu i wyblakły dość znacznie. Nie wiem kiedy przykleję kolejny. Szkoda…

Lechia Gdańsk

 

Dobrze Ci się czytało powyższy tekst? Jesteś w stanie napisać coś podobnego? Masz temat, którym chcesz zainteresować pozostałych kibiców?
Pisz! "Okiem Kibica" czeka na wasze artykuły"

autor: Kaziu (Przymorze)