W sobotę Lechia Gdańsk zagra pierwszy mecz po listopadowej przerwie reprezentacyjnej. Rywalem Biało-Zielonych będzie Legia Warszawa, z którą zmierzą się w delegacji. Początek spotkania o godzinie 20:15!
Po dwutygodniowej przerwie reprezentacyjnej nareszcie czas na powrót PKO BP Ekstraklasy. W sobotę Lechia Gdańsk uda się do Warszawy, gdzie w ramach 16. kolejki zmierzy się z miejscową Legią. Pomimo przerwy w drużynie nadal jest kilka drobnych problemów z urazami, a do tego jest wirus.
- Będę szczery - liczyłem na to, że te dwa tygodnie upłyną nam w nieco lepszym położeniu. Wciąż mamy wirus w drużynie, do tego mamy kilka drobnych problemów z urazami. Ale nie chcę wchodzić w szczegóły - rozpoczął Carver.
- Nie zapominajmy, że Legia to wielki klub w Polsce. Mają swoje problemy. Dwóch-trzech zawodników jest kontuzjowanych. Są też po presją - tak jak my. To będzie bardzo ciekawy mecz z racji tego, że spotkają się dwie drużyny chcące grać w piłkę i tez ta atmosfera na stadionie jest wyjątkowa. Czekamy na ten mecz, tak jak w zeszłym sezonie, kiedy zagraliśmy jeden z naszych najlepszych meczów. Nie możemy obniżyć wagi rywala. Legia ma wielką reputację i zrobią wszystko, aby z nami wygrać - powiedział.
- To dobry moment, żeby grać z Legią. Ale nie zapominajmy o tym, że Legia to też marka w Europie. Są w sytuacji trudnej, w której nie powinni być. Jednak nazwa to nazwa i my mamy mecz do rozegrania. Zwłaszcza że ostatnio z Widzewem zagraliśmy dobrze i chcemy to powtórzyć. To będzie mecz między dwoma drużynami, a nie między nazwami klubu. Nie możemy doczekać się tego meczu - dodał.
Powiedzieć, że Legia Warszawa w sezonie 2025/26 rozczarowuje, to nic nie powiedzieć. Wojskowi po 14 meczach zajmują zaledwie 11. miejsce z dorobkiem 17 punktów, ale mają dwa mecze mniej od Lechii. W ostatnim meczu ligowym Legia przegrała u siebie 1:2 z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza i było to jej piąte spotkanie z rzędu bez wygranej w lidze. Ponadto legioniści słabo radzą sobie w Lidze Konferencji (poza wygraną z Szachtarem Donieck) i odpadli z Pucharu Polski po przegranej z Pogonią Szczecin w ramach 1/8 finału tych rozgrywek. Dzień po tej porażce Edward Iordanescu przestał pełnić funkcję trenera, a jego tymczasowym następca został Inaki Astiz. Hiszpan na starcie z Lechią ma jeszcze zasiąść na ławce trenerskiej Wojskowych, a potem nastąpi zmiana trenera. Według mediów nowym szkoleniowcem Legii ma zostać Marek Papszun i wiele wskazuje na to, że przejmie on pałeczkę od Inakiego Astiza w następnym spotkaniu ze Spartą Praga w ramach Ligi Konferencji. Z kolei druga wersja jest taka, że zostanie w Rakowie ze względu na klauzulę i trzeba będzie kogoś innego szukać m.in. Raphaela Wicky'ego, który też jest w orbicie zainteresowań Legii.
Przechodząc do kadry Legii, to większość zawodników mniej lub mocniej cieniuje. Więcej można było spodziewać się po nowych zawodnikach takich jak Kamil Piątkowski, Noah Weißhaupt, Mileta Rajovic, Antonio Colak, Kacper Urbański, Petar Stojanovic czy Arkadiusz Reca. Duże zmiany kadrowe przed bieżącymi rozgrywkami (odeszli m.in. Luquinhas, Maxi Oyedele, Ryoya Morishita czy Jan Ziółkowski) oraz kontuzje także nie ułatwiają Legii sprawy w zdobywaniu wynikach. Aktualnie kontuzjowani są Jurgen Elitim czy Jean Pierre-Nsame i wspomniani wcześniej Kacper Urbański oraz Arkadiusz Reca. Najjaśniejszymi postaciami wojskowych są Steve Kapuadi, Radovan Pankov, Paweł Wszołek czy Bartosz Kapustka, którzy byli powołani do reprezentacji Polski i mieli duży udział w wygranej z Maltą.
Po raz ostatni obie drużyny grały ze sobą w kwietniu tego roku w Warszawie. Lechia dobrze zaczęła i po pół godzinie gry objęła prowadzenie po pięknym golu z rzutu wolnego Rifeta Kapicia, jednak górą w tym meczu okazali się gospodarze, którzy wygrali 2:1 w doliczonym czasie gry. Autorem zwycięskiego gola dla Legii Warszawa był Jan Ziółkowski, który obecnie reprezentuje barwy AS Romy.
Początek meczu Legia - Lechia o godzinie 20:15.
źródło: własne