W sobotę Lechia Gdańsk pokonała 1:0 Jagiellonię Białystok po golu Bohdana Wjunnyka i po tej wygranej opuściła strefę spadkową przynajmniej do końca dnia. Warto podkreślić, że gdańszczanie w lutym pokonali ówczesnego lidera PKO BP Ekstraklasy Lecha Poznań, więc to pokazuje, że lubią grać z czołówką.

Sobotnie spotkanie na Polsat Plus Arenie Lechii Gdańsk z Jagiellonią Białystok zapowiadało się bardzo interesująco, ponieważ obie drużyny potrzebowały punktów. Lechia walczyła o wydostanie się ze strefy spadkowej, natomiast Jagiellonia, w przypadku zwycięstwa, mogła przynajmniej do poniedziałku objąć pozycję lidera Ekstraklasy. Zwycięstwo w tym starciu odnieśli gospodarze, którzy niesieni wsparciem ponad 13 tys. kibiców w niezłym stylu 1:0, a autorem zwycięskiej bramki był Bohdan Wjunnyk w 66. minucie. Wygrana sprawiła, że Lechia Gdańsk wyszła ze strefy spadkowej.

 

 

Mecze z lepszymi Lechii sprzyjają

- Jest bardzo ciężko powiedzieć, dlaczego tak jest. Odkąd tutaj jestem, to zauważyłem taką prawidłowość, że lepsze zespoły pasują nam bardziej oraz ich sposób gry w piłkę. Przed meczem dałem taki challenge zawodnikom, żeby zawsze wygrywać pojedynki w swoim sektorze przeciwko najlepszym zawodnikom w Polsce i to było takie wyzwanie. Większość czasu wygrywaliśmy te mikro pojedynki w naszych strefach. Nasi zawodnicy udowodnili, że potrafią wygrywać z najlepszymi. Musimy znaleźć sposób na to, żeby wygrywać z zespołami ze środka tabeli i z dolnej części. Też nie zapominajmy, że był to najsilniejszy zespół, który mieliśmy od jakiegoś czasu tutaj z silną ławką rezerwowych - mówił na pomeczowej konferencji John Carver.

Lechia Gdańsk w sobotę wygrała z mistrzem Polski, a w lutym odniosła domowe zwycięstwo z Lechem Poznań, który w tamtym okresie był liderem PKO BP Ekstraklasy. Co prawda były to ostatnie wygrane Biało-Zielonych z drużynami z czołówki, ale w nawet przegranych meczach gdański zespół prezentował się lepiej niż w niektórych spotkaniach z drużynami z dolnej części tabeli lub z jej środka. Jednym z najlepszych przykładów jest sierpniowe starcie z Rakowem Częstochowa w Gdańsku, w którym gospodarze jeszcze do 87. minuty prowadzili 1:0, by ostatecznie przegrać 1:2. Warto też przytoczyć mecz w Białymstoku z Jagiellonią, który miał miejsce miesiąc później. Lechia i uległa 2:3, ale podopieczni Szymona Grabowskiego postawili się mistrzowi Polski. Oczywiście zdarzały się gorsze spotkania, tj. z Pogonią Szczecin u siebie czy Lechem Poznań na wyjeździe, lecz przytoczone mecze pokazały, że Lechia radzi sobie z lepszymi zespołami w lidze. Łącznie Lechia z zespołami Top 5 uzbierała w 8 meczach 6 punktów.

Mecze Lechii Gdańsk z drużynami Top 5 w tym sezonie:

  • Raków Częstochowa - 1:2 (D), 1:3 (W)
  • Jagiellonia Białystok - 2:3 (W), 1:0 (D)
  • Lech Poznań - 1:3 (W), 1:0 (D)
  • Pogoń Szczecin - 0:3 (D)
  • Legia Warszawa - 0:2 (D)

Nowy tydzień - nowe zadanie

W taki sposób został zatytułowany jeden z postów na portalu X z oficjalnego konta klubowego. Bez wątpienia chodzi o piątkowy mecz z Widzewem w Łodzi. Pomimo niespodzianki z Jagiellonią Lechia Gdańsk musi myśleć o zdobywaniu kolejnych bardzo ważnych punktów, ponieważ jest w fazie „być albo nie być” PKO BP Ekstraklasie. Pozostałe osiem kolejek to dla zespołu prawdziwa batalia o utrzymanie, a każde spotkanie nabiera rangi finału. Pierwszy z nich już za Lechią.

- (...) Przed meczem mówiliśmy, że mamy dziewięć finałów i to jest pierwszy wygrany z tych dziewięciu. Mamy jeszcze osiem do rozegrania. (...) - przyznawał John Carver.

Czy w Łodzi uda się podtrzymać dobrą formę i zapisać na swoim koncie kolejne kluczowe punkty? Tego dowiemy się w piątkowy wieczór.

źródło: własne