W ramach 24. kolejki PKO BP Ekstraklasy Lechia Gdańsk podejmie u siebie Jagiellonię Białystok. Pierwszy gwizdek o godzinie 20:30.
W poprzedni piątek Lechia Gdańsk rozegrała derby Trójmiasta i z Gdyni wywiozła jeden punkt. Biało-Zieloni pomimo wyniku 0:2 w 46. minucie ostatecznie zremisowali 2:2, a gole zdobyli Kacper Sezonienko i Iwan Żelizko. W ten piątek podopiecznych Johna Carvera czeka trudne zadanie, ponieważ do Gdańska przyjedzie lider PKO BP Ekstraklasy Jagiellonia Białystok.
- W meczu derbowym stracililiśmy bramki, bo źle broniliśmy stałe fragmenty gry. Nawiąże do tego strzału Kubiaka na 1:0, on był niesamowity. Taki strzał zdarza się czasami raz w życiu. Dziewięć na dziesięć takich strzałów byłoby nieudanych. Gol po przerwie był spowodowany też złą obroną stałego fragmentu gry - wrzutu z autu. Pochyliliśmy się nad tym (trenerzy Carver i Bella). Musimy być lepsi w tych momentach. Wiedzieliśmy jaki też mecz będzie z Arką, jak dobrze operują stałymi fragmentami. Musimy lepiej zapobiegać stałym fragmentom gry - komentował trener Carver.
- Oglądałem oba mecze Jagiellonii z Fiorentiną, była duża różnica - jak dzień i noc. Pierwsza połowa Jagiellonii we Florencji była niesamowita. Zasłużyli na wynik 3:0, trochę mieli pecha, że nie awansowali dalej po dogrywce i że nie grają dalej w rozgrywkach. To topowa drużyna z topowym trenerem. To nie jest przypadek, że są liderami. Mają za sobą świetny czas w Europie i świetne mecze. Grali jak równy z równym z jedną z topowych włoskich drużyn. Wiemy, jakie to będzie wyzwanie. Ale to będzie piłkarski mecz, bo mamy dwie drużyny chcące grać w piłkę. Oni mają utalentowanych zawodników. To będzie taki test dla nas, w którym miejscu jesteśmy. Nie mogę się doczekać tego meczu - mówił szkoleniowiec Gdańszczan.
Po 22 kolejkach Jagiellonia nie tylko prowadzi w tabeli w PKO BP Ekstraklasie, a także z niezłej strony pokazała się w Lidze Konferencji. W 1/16 finału białostoczanie wygrali na wyjeździe z ACF Fiorentina 4:2 po dogrywce i byli o krok od wyeliminowania faworyta — ostatecznie przegrali jednak dwumecz 4:5. Świetny występ zanotował 19-letni Bartosz Mazurek, który zdobył hat-tricka i doprowadził do dogrywki. Młody zawodnik prezentuje ostatnio bardzo dobrą formę, a w dodatkowym czasie gry kolejną bramkę dołożył Jesús Imaz. Można więc stwierdzić, że mimo zimowej straty Oskar Pietuszewski, który trafił do FC Porto za 10 mln euro, Jagiellonia radzi sobie bardzo dobrze. Oprócz wspomnianej dwójki ważnymi zawodnikami zespołu są także Afimico Pululu, Sergio Lozano, Sławomir Abramowicz, Bernardo Vital, Alejandro Pozo, Bartłomiej Wdowik oraz kapitan drużyny Taras Romańczuk. Bardzo dobre wyniki są zasługą Adriana Siemieńca, który pomimo różnych przeciwności świetnie prowadzi zespół i celuje w drugie mistrzostwo. Możliwe, że ten sezon będzie dla 34-latka ostatnim w Jagiellonii, ponieważ chce spróbować nowych wyzwań za granicą, a takowe zapytania już się pojawiały m.in. z Cercle Brugge. Natomiast sam Siemieniec na przedmeczowej konferencji pochwalił Lechię Gdańsk i porównał ją do swojej drużyny.
Z perspektywy samej mentalności, podejścia do meczu i przeciwnika, myślę, że ta Lechia przypomina Jagiellonię z sezonu mistrzowskiego. Oczywiście, inaczej gramy, jeśli chodzi o styl. Chodzi o bezkompromisowość. Te mecze były bardzo otwarte, bardzo atrakcyjne, ale statystycznie dużo goli strzelaliśmy, ale i dużo traciliśmy - powiedział.
- Bezkompromisowość to dobre słowo, który określa ten zespół. Zespół, który ma dużą pasję, polot. Czuć emocje, które oddają. Czuć to po trenerze. Jest on taką osobowością, która te cechy daje drużynie. To bardzo fajne - dodał.
Pod koniec marca zeszłego roku Lechia Gdańsk pokonała na Polsat Plus Arenie broniącą tytułu Jagiellonię 1:0 po trafieniu Bohdana Wjunnyka. Czy historia się powtórzy? Początek spotkania o godzinie 20:30.
źródło: własne