Po porażce 1:2 z Radomiakiem na konferencji prasowej z dziennikarzami spotkał się John Carver. Anglik odpowiedział na pytania o brak skuteczności, a także decyzje dotyczące zmian w składzie. 

Przegrana u siebie nigdy nie jest miła. Pierwsze 45 minut nie było dobre. Swoje szanse trzeba wykorzystywać, nie będę wymieniał konkretnych nazwisk. Nie można przestać atakować przy wyniku 2:0. Radomiak pokazał o wiele więcej intensywności, mają teraz bardzo dobrego trenera. Było widać, że zmienili styl gry. Podsumowując, mogliśmy wyciągnąć coś dla siebie, mimo, że przegraliśmy - rozpoczął Anglik. 

Brakowało skuteczności, czy była to główna przyczyna porażki? - Tak, jeśli masz takie sytuacje, musisz je wykorzystywać. To nie tak, że my nie umiemy tego robić. Zdobyliśmy już 23 bramki w tym sezonie. Natomiast nie zmienia to jednak faktu, że mieliśmy cztery bardzo klarowne sytuacje, a nie potrafiliśmy ich wykorzystać - ocenił. 

Z czego wynika, że w pierwszym składzie wychodzi tylko jeden klasyczny napastnik? - To taktyczna decyzja. Czuję, że wtedy gdy mamy dwóch napastników nie do końca kontrolujemy środek boiska. Jeśli sie wygrywa, to jest dobra decyzja, natomiast gdy przegrywamy, jest to oceniane negatywnie. Czasem jest tak, że przeciwnik będzie od Ciebie lepszy fizycznie. Przeanalizuję to razem ze sztabem. 

Bartłomiej Kłudka miał spore problemy z Capitą, czy nie brakowało mu wsparcia? To dobre pytanie. Kłudka grał naprzeciwko najszybszemu zawodnikowi tej ligi i być może to najbardziej utalentowany skrzydłowy w lidze. To też przeanalizujemy. 

Rifet Kapić szybko opuścił boiska, czy było to związane ze złymi odczuciami trenera w aspekcie jego gry? Absolutnie nie chodziło o to, że byłem na niego zły. Takie decyzje są też podyktowane tym, jak trenował wcześniej. Czasami ta decyzja to nie tylko względy sportowe - przyznał. 

Czy po zejściu Neugebauera gra w środku pola nie uległa pogorszeniu? - Ta zmiana była podyktowana tym, że chcieliśmy mieć więcej zawodników do ataku. Będąc szczerym postawa "Mo" na pozycji numer 10 podobała mi się. To była ryzykowna decyzja, ale przy takim przebiegu meczu trzeba takie podejmować. To pewnego rodzaju hazard. 

Wkradło się sporo marazmu w postawę Biało-Zielonych. Dodatkowo kibice wyrażali głośno swoje nieprzychylne opinie. - Rozumiem to, kibice płacą za bilety i mają prawo wymagać od zawodników - zakończył.

 

źródło: własne