lechia

Ustawki, mordobicie na trybunach i murawie, niszczenie stadionów i obraźliwe krzyki kibiców. Codzienność czy wyjątkowe sytuacje? Norma wśród kibiców, czy nieliczni? W piłce od dawna w tym zakresie działo się źle, pytanie brzmi czy do dzisiaj zmieniło się na lepiej czy na gorzej?

Ostatni finał Pucharu Polski, widok który wielu polaków zaszokował, szczególnie mając na uwadze fakt, że jesteśmy najbliższym współorganizatorem Euro. Polski Związek Piłki Nożnej od lat stara się walczyć z pseudokibicami. Wprowadzono zakaz wnoszenie materiałów pirotechnicznych, alkoholu, a czy coś to dało? Polscy kibice czują się niespokojnie, bojąc się takich wybryków chuligańskich. A obcokrajowcy coraz mniej chętnie wybierać się będą na turniej Mistrzostw Europy, bojąc się o własne zdrowie. Mimo wszystkich zakazów, walka z pseudokibicami idzie do przodu stanowczo za wolno. Materiały pirotechnicznie, mimo że nie na trybunach używane są w pobliżu stadionów, alkohol pity jest przed meczem, a ustawki występują do dnia dzisiejszego. Co zatem można zrobić? Polscy działacze póki co, jeszcze na żaden genialny pomysł nie wpadli. A historia zaznała już wiele złych momentów przez właśnie kiboli.

Rok 1989. Pamiętny dla anglików mecz pomiędzy Liverpoolem, a Nottingham Forest. Poprzez panikę na trybunach ginie 95 osób. Wielu kibiców nie wróciło z meczu do domu. A gdyby było spokojnie? Spokój i skupienie na dopingu i meczu powinno być normalnością na meczach. Zdarzają się jednak przypadki, że częściej palimy szaliki, koszulki i śpiewamy pamiętną melodią o PZPN-ie.

Kolejny przypadek 29 maja 1985 w Heysel w Belgii. Znowu wystąpił zespół Liverpoolu, lecz tym razem przeciwko włoskiemu Juventusowi. Dzięki głupocie i wybrykom zginęło trzydzieści dziewięć osób, a czterysta zostało rannych. Wśród ofiar były nawet dzieci. Co można powiedzieć wtedy o kibicowaniu? Jak można zachęcać do przychodzenia na stadiony, do interesowania się piłką gdy, tak naprawdę jest to niekiedy tak bardzo ekstremalne zajęcie?

Pewnie ktoś teraz powie :”Tak, z wszystkim się zgadzam, ale przecież dzisiaj takich wydarzeń nie ma” No tak, może nie tak duże, ale występują dalej i regularnie. Choćby w 2009 roku, podczas meczu eliminacyjnego Mistrzostw Świata. WKS przyjmowało na swoim stadionie Malawi. Zginęły 22 osoby, a ponad 130 zostało rannych. Większość powie że to nie jest sprawka kiboli, ale są tacy którzy myślą tylko o bójkach, ale są też tacy którzy nie potrafią po prostu kibicować. Do tragedii doszło poprzez napieranie na wejście tłumów kibiców nie posiadających biletów. Nie jest to może słownikowy pseudokibic, ale też prawdziwym kibicem nie jest.

Nalegamy na grę fair-play, nie nawidzimy korupcji w sporcie, nie tolerujemy udawania i wymuszania sytuacji na korzyść własnej drużyny, ale nie potrafimy sami zachowywać się fair. Wobec prawdziwych kibiców, wobec wszystkich tych którzy futbol kochają. Musimy żądać od władz działań, ale też musimy sami kibicować tak jak na to zasługuje piłka nożna.