''lalalaa... Lechia lidera ma...!'' - słowa tej przyśpiewki jeszcze długo zostaną w głowie każdemu z 487 fanów, którzy wspierali Lechię na wyjeździe w Białymstoku.

Na płocie pojawiły się tego dnia flagi: Lechia Gdańsk pięści, Pruszcz Gdański, ULG, WKS, Iława, Mazurscy Lechiści, Skarszewiacy, Kartuzy on tour, Jantar oraz płótna ekip Gryfa i Czarnych ze Słupska. Nie zabrakło również transparentu z pozdrowieniami dla naszego kolegi – Buła trzymaj się!

Wyjazd rozpoczęliśmy o 8:30, kiedy to wystartował pociąg specjalny. Przyznać należy, że warunki podróży były ekstraklasowe i absolutnie nikt nie mógł narzekać na brak miejsca. Szczególnie komfortowo było w klimatyzowanym wagonie „lotniczym”. Jak stwierdziły fankluby nim podróżujące, jedynym minusem był fakt, iż nie działały zainstalowane tam telewizory.

Podróż przebiegała sprawnie i bez zakłóceń. Podczas postoju związanego ze zmianą lokomotywy odbył się mały trening wokalny. Na dworcu w Białymstoku pojawiliśmy się o 16. Następnie podstawionymi autobusami udaliśmy się pod stadion. Jak się okazało, podróż wcale nie była taka prosta, a to za sprawą kierowcy jednego z autobusów, który próbując zawrócić, zablokował ruch chyba w całym mieście na kilka minut. Po wszystkim stwierdził „na prawko zdawałem dawno, no zdarza się”.

Samo wchodzenie na stadion początkowo przebiegało sprawnie - „jaskółka do kawiora” i wszystko było jasne. Z czasem, niestety, zaczęły pojawiać się problemy, przez co nie wszyscy zakończyliśmy wyjazd w niedzielę nad ranem. Jeśli chodzi o sam mecz, to obie strony prowadziły dobry doping. Przyznać należy, że nowe usytuowanie sektora gości sprzyja głośnym śpiewom ze względu na dobre warunki akustyczne. W pierwszej połowie „klatka” kolejny raz zapłonęła. Pojawiły się biało-zielone pasy, spod których wyłoniły się zamaskowane persony. Sektor rozświetlił się blaskiem rac, co tylko wzmogło doping. In minus można jedynie uznać zachowanie „piknikowych” sektorów gospodarzy, które w momencie odpalenia rac przez Lechistów... rozpoczęły gwizdy.

Jeśli chodzi zaś o młyn gospodarzy, to nie ustępowali nam w akcentach pirotechnicznych. W drugiej połowie pojawiła się oprawa złożona ze sreberek tworzących litery BKS, której towarzyszyły race. Całość oprawy dopełniono transparentem „Białostocki Klub Sportowy”, który wisiał przez całe spotkanie.

Dobry wynik sprawił, iż doping z sektora gości wzmagał się z minuty na minutę. Przez długi czas intonowaliśmy „lalala la... Lechia lidera ma...”, co z pewnością zostanie zapamiętane po tym wyjeździe. Po zakończeniu meczu nastąpiła chwila śpiewów z piłkarzami, a następnie przez... 90 minut czekaliśmy na stadionie, zanim wypuszczono nas do autokarów i przewieziono na dworzec.

Podróż powrotna upłynęła na zabawie i świętowaniu zwycięstwa, które spowodowało, że Gdańsk jest miastem lidera.

Już teraz zachęcamy, by wspierać Lechię na kolejnych wyjazdach!

źródło: Lwy Północy