Aleksander Jagiełło opowiada dla trojmiasto.sport.pl o początkach w zespole Lechii Gdańsk, debiucie w rozgrywkach Ekstraklasy na stadionie PGE Arena i planach dotyczących przyszłości.

Jagiełło do zespołu Lechii dołączył w poprzednim tygodniu podczas zgrupowania w tureckim Belek. Zdążył zagrać w dwóch sparingach, w których zaliczył dwie asysty. Wejście do zespołu miał więc dobre.

- Jestem bardzo zadowolony z tego początku, zostałem fajnie przyjęty przez chłopaków, miałem też dwie asysty, a od bocznego pomocnika tego się przede wszystkim wymaga - mówi Jagiełło w rozmowie z trojmiasto.sport.pl. - Czy wiem, że Piotrkowi Grzelczakowi trzeba podać tak, żeby mógł uderzyć z woleja [tak właśnie było w sparingu z koreańskim Gyeongnam FC]? Oczywiście, że tak, oglądałem kilka meczów Lechii i wiem, jakie piłki lubi Piotrek - śmieje się wychowanek Legii, dla którego Lechia to w dotychczasowej krótkiej karierze bardzo ważny klub.

- W ekstraklasie debiutowałem na PGE Arenie [jako piłkarz Podbeskidzia Bielsko-Biała, gdzie był wypożyczony jesienią] i nawet zaliczyłem asystę przy jednym z goli [mecz zakończył się wynikiem 2:2]. Z kolei w rewanżu strzeliłem swoją pierwszą bramkę. Lechia to chyba było moje przeznaczenie, kiedyś musiałem się tu znaleźć - mówi Jagiełło.

19-latek ma z Legią kontrakt ważny do końca 2014 roku. Tak więc już w lipcu będzie mógł podpisać umowę z nowym klubem.

- Na razie o tym nie myślę, nie mówię "nie" ani Legii, ani Lechii. Może się tak zdarzyć, że za cztery miesiące wrócę do Legii, ale może też tak, że zostanę piłkarzem Lechii na lata. Kiedyś w identycznej sytuacji był Kuba Kosecki, zaliczył w Gdańsku świetne pół sezonu i po powrocie stał się jednym z najważniejszych zawodników Legii. Zobaczymy, jak potoczą się moje losy. Ja po powrocie z Podbeskidzia chciałem walczyć o miejsce w Legii, ale zdawałem sobie sprawę, że może dojść do takiej sytuacji jak teraz. Lechia to dla mnie idealny wybór. Zawsze chciałem mieszkać nad morzem, jest tu piękny stadion, tworzy się dobra, młoda drużyna, na pewno lepsza niż w Podbeskidziu. To dla mnie krok do przodu, choć zdaję sobie sprawę, że rywalizacja o miejsce w zespole będzie ciężka. Ale zapewniam, że ani "Frankowi" [Przemysław Frankowski], ani Maćkowi [Makuszewskiemu], nie będzie ze mną łatwo. Tym bardziej że nie stanowi dla mnie różnicy, na którym gram skrzydle, mogę występować zarówno na lewej, jak i prawej stronie - podkreśla Jagiełło.

Źródło: trojmiasto.sport.pl