Ciężko jest znaleźć w Ekstraklasie zawodnika tak silnie związanego ze swoim klubem, jak on z gdańską Lechią.

Drużyna ta rozegrała najlepszy sezon od kilkudziesięciu lat, a jej golkiper miał w tym sukcesie duży udział. Nie może zatem dziwić, że Mateusz Bąk znalazł się w elitarnym gronie nominowanych do tytułu Bramkarza sezonu. W rozmowie z Ekstraklasa.org zawodnik podsumowuje miniony sezon i opowiada o perspektywach Lechii.

Zacznę od pytania związanego z Galą Ekstraklasy - z jakim nastawieniem pan na nią przyjechał?

Żeby wygrać! To oczywiście pół żartem, pół serio. Cieszę się przede wszystkim z wyróżnienia, które było dla mnie potwierdzeniem, że był to naprawdę dobry sezon w moim wykonaniu. Jako, że już się skończył, można sobie trochę posłodzić i cieszyć się, bo jest z czego: 27 spotkań w lidze, 22 bramki puszczone i 13 meczów na zero z tyłu. Jak na bramkarza, to bardzo dobre statystyki - mówi Mateusz Bąk.

Który mecz wspomina pan najmilej z całego sezonu? Którym wywalczył pan sobie tę nominację?

Nie można tego rozpatrywać w ten sposób. Liczy się cały sezon. Gdybyśmy spojrzeli na wszystkie jedenastki kolejek, znaleźlibyśmy tam każdego bramkarza Ekstraklasy. Zawsze znajdzie się taki mecz, kiedy człowiek łapie wszystko, albo... w niego trafiają. Na nominację trzeba sobie zapracować przez cały sezon. Miło wspominam dwa ostatnie mecze rundy zasadniczej, które wiązały się z przyjściem trenera Moniza i dały nam awans do czołowej ósemki. Po meczach z Piastem i Zagłębiem czułem, że pomogłem drużynie. Tak samo ostatni mecz, z Górnikiem, kiedy to w pierwszej połowie miałem parę dobrych interwencji, a w drugiej strzeliliśmy zwycięskie bramki. Będąc jednak obiektywnym muszę przyznać, że było kilka albo i więcej meczów, kiedy strasznie się nudziłem, bo chłopaki bardzo dobrze grali w polu.

Profil Mateusza Bąka

W Lechii wzrasta konkurencja w bramce, gdyż do gdańskiej drużyny przychodzi Dariusz Trela. Co pan o tym myśli?

Myślę, że na razie konkurencja nie wzrasta, gdyż moja umowa z klubem kończy się 30 czerwca, a Dariusza Treli zaczyna obowiązywać dzień później.

A zatem odejdzie pan z Lechii?

Nie powiedziałem tego. Marzę o tym, aby pozostać w Lechii.

Czyli stoi to pod znakiem zapytania?

Tak, to dobre określenie obecnej sytuacji.

Jest pan na etapie rozmów z klubem?

Zgadza się. Otrzymaliśmy z moim managerem ofertę, która nas jednak nie satysfakcjonuje. Chodzi o dwie kwestie, a jedną z nich jest długość obowiązywania proponowanej mi umowy. Nie mam 39 lat, żeby wiązać się z klubem na rok. W tym sezonie pokazałem się z bardzo dobrej strony, czego dowodem jest ta nominacja. Mam zatem podstawy, aby oczekiwać czegoś więcej.

Może ten rok ma być czasem na wyłonienie i pozostawienie w Lechii lepszego bramkarza?

Raczej nie, gdyż z tego co wiem, Dariusz Trela związał się z Lechią na trzy lata.

Widzi się pan w Lechii razem z byłym już bramkarzem Piasta Gliwice?

Dlaczego nie? Jeżeli któryś dziennikarz czy ogólnie media przesądziły już, kto jest lepszy i kto będzie bronił, to zwyczajnie nie znają się na swojej robocie. Sytuacja może być inna miesiąc przed meczem, a inna w dniu meczu. Temat jednak, póki co, jest nie na miejscu, gdyż moja umowa się kończy. Darkowi życzę jak najlepiej, bo jest świetnym bramkarzem, a Lechia wspaniałym klubem. Jeśli dane mi będzie pozostać w tej drużynie, będziemy walczyć.

Jeśli jednak nie uda się panu dojść do porozumienia z klubem, to obierze pan kierunek zagraniczny czy pozostanie w Ekstraklasie?

Pierwszeństwo ma i zawsze będzie miała Lechia. Kiedy uznam, że na pozostanie w Gdańsku nie ma szans, wówczas będę rozważać inne możliwości, zarówno krajowe, jak i zagraniczne. Priorytetem jest jednak dla mnie Lechia.

Do kwestii innego klubu niż obecny podchodzi pan zatem bardzo otwarcie?

W sobotę wziąłem ślub cywilny z moją wybranką, Pauliną. Poza naszym dwuletnim buldogiem francuskim, nie mamy żadnych dzieci. Nic nie stoi więc na przeszkodzie, aby spakować walizki i gdzieś polecieć.

Wróćmy jednak do Lechii. Ta drużyna zanotowała najefektywniejszą wędrówkę w tabeli Grupy A: z ostatniego, ósmego, na czwarte miejsce, dosłownie ocierając się o podium. Jakie cele stoją przed drużyną w perspektywie przyszłego sezonu?

3 zwycięstwa, 3 remisy, jedna porażka, dużo bramek strzelonych i tylko cztery stracone w rundzie finałowej. To wszystko pokazało, że w tych chłopakach drzemie bardzo duży potencjał, a trener Moniz go z nich wydobył. Tym bardziej boli jednak fakt, że mimo najlepszego miejsca od niemal półwieku, tak dużo zawodników pożegna się z klubem. Po ostatnim meczu sezonu w szatni były łzy. Nie z powodu przegranej walki o puchary, choć to nas też boli, ale dlatego, że się żegnamy. Stworzyliśmy fajną ekipę. Niestety, aby był postęp, ktoś musi odejść i ktoś musi przyjść. Uważam jednak, że wysoki wynik, jaki osiągnęła drużyna oraz przegranie walki o puchary z Ruchem z powodu jednej sytuacji podbramkowej, nie powinno generować tak dużych zmian w kadrze. To jest przykre, bo wielu z tych chłopaków zasłużyło na szansę.

Czy wie pan, kto zasili Lechię?

W ostatnim czasie byłem kapitanem drużyny, to też wiem, że czterem chłopakom kończą się kontrakty i nie będą one przedłużone. Kolejnych pięciu albo i sześciu zostało poinformowanych, że ich umowy zostaną przedterminowo rozwiązane lub będą wypożyczeni. To daje łącznie prawie dziesięciu zawodników, w których miejsce musi przyjść tylu samo nowych. To jednak nie moje zadanie i ja tego nie będę oceniał. Mam robotę na boisku, z której chce się wywiązywać jak najlepiej. Kto wzmocni Lechię? Nic na ten temat nie wiem.

Czy myśli pan o grze w reprezentacji?

Nie ma w tym żadnego oszukiwania się - trenuje się po to, aby kiedyś w tej kadrze narodowej wystąpić. Ja jestem jednak realistą i zdaję sobie sprawę ze swojego miejsca w szeregu. Mamy sporo dobrych bramkarzy grających zagranicą i to w fantastycznych klubach. Może zatem kiedyś zagram z orzełkiem na piersi, a może nigdy... Sport jest nieprzewidywalny, a na podstawie pięknych historii z nim związanych można pisać książki i kręcić filmy. Trzeba mieć marzenia!

Mając których kolegów przed sobą w obronie, czuł się pan najpewniej?

Wszystkich! Ja dawałem im tę pewność, a oni ją dawali mi. „Hienka” (Paweł Dawidowicz- przyp.red.) idzie do Benfici i bardzo fajnie, bo to młody i pracowity chłopak. Deleu to super obrońca i szkoda, że opuszcza Lechię - mam nadzieję, że odwiedzę go kiedyś w Brazylii. „Kazek”, czyli Rafał Janicki, jest ostatnio w fantastycznej formie - tak samo jak Paweł Dawidowicz, zasłużył na powołanie do kadry.

Ostatnie pytanie: na kogo głosował Pan w kategorii Najlepszy bramkarz?

Na Radka Janukiewicza.

Czyli głos koleżeński, gdyż udało mi się ustalić, że on głosował na pana!

Nie dziwię się, gdyż znamy się długo (śmiech). Ale podszedłem do tematu rzetelnie i oceniałem ten sezon w jego wykonaniu. Radek w wielu meczach Pogoni po prostu pomógł.

Źródło: Ekstraklasa.org