Należności w kwocie 5,8 miliona złotych, pozostawione w maju 2012 roku przez Lechię Operator, zostały w połowie spłacone.

Stadion w połowie 2015 roku powinien zacząć przynosić zysk. O finansach stadionu dziennikarze trojmiasto.pl rozmawiali z Tomaszem Kowalskim, nowym prezesem Arena Gdańsk Operator.

Jacek Główczyński: Kiedy stadion zacznie na siebie zarabiać?
Tomasz Kowalski: - Stadion już zarabia. W chwili obecnej zarobek przeznaczany jest na spłatę należności, które zostały wygenerowane przez poprzedniego operatora stadionu. Dług jest obsługiwany na bieżąco. 
W maju 2012 roku Arena Gdańsk Operator przejęła stadion zadłużony na 5,8 miliona złotych, obecnie - dzięki dywersyfikacji działalności - udało się spłacić prawie połowę tych zobowiązań. Zarabiamy pieniądze na wycieczkach, imprezach, które organizujemy na stadionie oraz na współpracy z klubem Lechia Gdańsk. Myślę, że rok 2014 będzie jeszcze rokiem spłaty pozostałej części zadłużenia. Od połowy 2015 roku powinien być wykazywany zysk.

Ile stadion musi zarobić rocznie, aby sam się utrzymał?
- Średni roczny koszt utrzymania stadionu to około 8 milionów złotych. Oczywiście, im więcej imprez przeprowadzamy, tym koszty rosną - choćby ze względu na większe zużycie mediów - jednak wzrasta również nasz przychód.

Na największych imprezach - koncertach Jennifer Lopez czy grupy Bon Jovi oraz piłkarskim Super Meczu - zarobiliście, czy były one robione po kosztach, aby wypromować obiekt?
- Z naszej perspektywy, czyli perspektywy operatora, wszystkie te przedsięwzięcia były sukcesem finansowym. Wydarzenia, które odbywają się na stadionie, zawsze finansowane są przez ich organizatorów, a nie przez nas. Musimy znaleźć z organizatorami imprez taki model biznesowy, aby być pewnym tego, że stadion zarobi na danym wydarzeniu, ewentualnie zminimalizować ryzyko poniesienia kosztów. Wiadomo, że organizator chciałby te ryzyka przesuwać na nas, my przed tym się bronimy. Negocjacje powodują, że daje się pogodzić te interesy.

Ile może zarobić stadion na imprezach w ciągu całego roku?
- To trudne pytanie. Wydaje mi się, że możemy próbować systematycznie zwiększać dochody z tego tytułu, ale nagłego skoku raczej zrobić się nie da. Chyba że okaże się, iż Lechia będzie na pierwszym miejscu w Ekstraklasie, przyjdą dodatkowi sponsorzy, więcej ludzi będzie bywać na meczach. Wówczas zyska na tym nie tylko klub, ale i stadion.

Następny rok poświęcicie na wyzerowanie długu, a potem stadion będzie już tylko zarabiać?
- Dług należy wyzerować, ale pamiętajmy, że stadion za jakiś czas będzie się starzał i konieczne będą jego modernizacje. Operator, który eksploatuje stadion i na nim zarabia, będzie się włączał w naprawy i unowocześnianie obiektu. Należy znaleźć taki model, aby stadion mógł oddać to, co otrzymał od społeczeństwa, a z drugiej strony trzeba mieć obiekt, który generuje zyski i jest dumą dla mieszkańców.

Gdy firma Lechia Operator przejmowała stadion zobowiązała się płacić za jego użytkowanie 2 miliony złotych rocznie i 5 procent przychodu. Czy te zobowiązania są realizowane również przez Arena Gdańsk Operator?
- Tak. Nie było żadnych renegocjacji opłat, choć to duże obciążenie dla operatora. Pytanie, w jaki sposób dalej to powinno funkcjonować? Prezydent Adamowicz, co mi się podoba, ma typowe biznesowe podejście. Uważa, że stadion jest miejscem, które powinno generować zysk. Zarówno Arena Gdańsk Operator jak i BIEG 2012 [miejska spółka będąca oficjalnym właścicielem stadionu - przyp. red.] dążą do docelowego modelu zarządzania stadionem. Jednak to stadion miejski i ważna jest część społeczna jego działalności. Przygotowujemy strategię społecznej odpowiedzialności biznesu. Dążymy do organizacji coraz większej ilości imprez skierowanych do mieszkańców.

Pański poprzednik deklarował, że w ciągu roku sprzeda 10-15 lóż biznesowych. Nie sprzedał żadnej. Stąd takie problemy?
- Nieprawdą jest, że nie sprzedano żadnej loży. Jednak należy mierzyć siły na zamiary. My nie działamy w próżni. Sytuacja rynkowa jest taka, a nie inna. Czy cena lóż jest za wysoka, czy może za niska, nie jestem w stanie odpowiedzieć w chwili obecnej. Oferta musi być dostosowana zarówno do klienta lokalnego, jak i ogólnopolskiego.

W Polsce jest już biznes stadionowy?
- Można powiedzieć, że ten biznes się tworzy i cały czas się uczymy. Jesteśmy w momencie, w którym nasi koledzy z Niemiec, Holandii, Wielkiej Brytanii byli kilkadziesiąt lat temu. Nowe obiekty, poza dostarczaniem emocji związanych z meczami Ekstraklasy czy reprezentacji narodowej, powinny zapewniać innego rodzaju usługi dla osób niezainteresowanych piłką nożną. Najłatwiej w tym zakresie ma Stadion Narodowy, który nie ma stałej murawy i ma zamykany dach, dzięki czemu jest obiektem multidyscyplinarnym.

Długo się pan zastanawiał, czy zostać prezesem Arena Gdańsk Operator?
- Nie. To była decyzja - powiedziałbym - natychmiastowa.

Zawsze działa pan tak szybko?
- Decyzje podejmuję po przemyśleniu. Ta była natychmiastowa, gdyż ze stadionami związany jestem od 2007-08 roku. Wówczas pracowałem w Philips Lighting Poland. Udało mi się ten rynek poznać od strony technologicznej. Ponadto pracowałem w ramach grupy Trias, która jest partnerem technologicznym gdańskiego stadionu - wygrała przetarg na dostarczenie całej teletechniki o wartości 65 mln złotych. Ja byłem odpowiedzialny za wyposażenie stadionu w tym względzie. Natomiast jako prezes BIEG poznałem ten obiekt od strony właścicielskiej.

Źródło: trojmiasto.pl